Res Varia

Całkowicie subiektywne opinie o świecie, filmie, muzyce, emigracji, jedzeniu i Kanadzie…

Res Varia header image 2

Drapieżny Lem

June 20th, 2008 by kw

Lem

Kończę czytać Rasę drapieżców: teksty ostatnie, czyli zbiór felietonów Lema wydanych już po jego śmierci. Przymierzałem się do tej lektury kilka razy, bo choć czyta się bardzo dobrze i szybko, co jakiś czas odkładałem książkę na półke, żeby przetrawić to Lemowe epitafium. Pożegnanie to szczególne, bo mający świadomość własnego przemijania pisarz z jednej strony co rusz wraca do swojego dzieciństwa, jakby chciał jeszcze kilka ujęć ze swojego ukochanego Lwowa przekazać potomności, z drugiej zaś wytacza ciężkie działa złowieszczych przestróg i dosyć ponurej analizy teraźniejszości i kierunku, w którym zmierza świat wokół. Jest to zabieg celowy, bo przecież nie tylko dla Lema teraźniejszość wypływa z historii, która co jakiś czas zatacza koło i wraca pod nieco inną postacią.

Muszę przyznać, że od początku czytam Lemowe zapiski “z kluczem w ręku”. Bardziej niż przenikliwa analiza sytuacji geopolitycznej czy społecznej nakreślona przez autora interesuje mnie bowiem sam Lem jako człowiek, pisarz i inteligent, o ile to ostatnie słowo ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie w dzisiejszej Polsce. Muszę przyznać, że z tej perspektywy Lem pod kilkoma względami bardzo mnie zaskoczył. Uświadomiłem sobie na przykład, że pomimo swojej olbrzymiej wyobraźni, obycia, wykształcenia i skomplikowanych życiowych losów Lem pod pewnymi względami był bardzo małomiasteczkowy i konserwatywny. Szczególnie uderzyło mnie to, że człowiek, który z łatwością poruszał się wśród obcych galaktyk i planet, przekraczając wytyczone granice i tworząc futurystyczne wizje, zupełnie nie potrafił zrozumieć innych niż europejska kultur, pomimo, że żywo go interesowały. Kiedy na przykład Lem wypowiada się w Rasie drapieżców na temat islamu to powiela orientalistyczne stereotypy a także wykazuje się niebywałą ignorancją, co z jednej strony jakoś zupełnie nie pasuje do tak oczytanego człowieka a z drugiej nie dziwi, bo wiedza o islamie w Polsce, pomimo kilkuset lat intensywnego sąsiedztwa z Imperium Osmańskim i prawie siedmiusetletniej obecności Tatarów na ziemiach Rzeczypospolitej wciąż pozostaje bardzo szczątkowa i oparta na stereotypach. Na tym tle Lem nie odstaje więc od ‘normy’, ale jednak od pisarza tego formatu można wymagać trochę więcej, zwłaszcza kiedy decyduje się na dosyć radykalną ocenę sytuacji w świecie. Ponadto nie wierzę, że Lem nie czytał Kapuścińskiego, który o islamie pisał przecież sporo. Może więc ignorancja Lema jest zabiegiem celowym? Nie wiem, to pewnie kwestia indywidualnego odbioru.

Lem jawi mi się w Rasie drapieżców jako człowiek starej daty, dosyć niechętnie nastawiony do rewolucji obyczajowej i seksualnej. Kiedy pisze o homoseksualiźmie to w jego słowach wyczuwa się dyskomfort. Jest zbyt otwartym i inteligentnym człowiekiem, żeby potępiac homoseksualizm w czambuł, ale z drugiej strony widać jasno, że wizja związków partnerskich czy małżeństw homoseksualnych nie jest dla niego łatwa do zaakceptowania. Może ma to związek z ogólnym konserwatyzmem moralnym, który pojawia się co jakiś czas pomiędzy wierszami. Może ma to związek ze świadomością własnego przemijania. Zmieniający się świat nie jest miejscem, w którym autor czuje się do końca dobrze. Boli go szerząca się w życiu codziennym fala chamstwa i przemocy oraz brak jakichkolwiek zasad w życiu publicznym. Lem mocno piętnuje odradzający się polski faszyzm, który miał przecież okazję poznać jako młody człowiek w przedwojennym Lwowie, a także brak wizji wśród polityków w Polsce i na świecie. Choć ponura i dosyć pesymistyczna, analiza Lema bardzo często wydaje się trafna, zwłaszcza kiedy autor ostrzega przed zapędami imperialnymi Rosji i kryzysem przywództwa w Stanach Zjednoczonych. Z drugiej strony wydaje się, że Lem nie potrafi wyjść poza ramy doświadczeń wojennych i największe zagrożenie dla polskiej przyszłości widzi w niemiecko-rosyjskim pojednaniu, co nie do końca przekłada się na post-narodową strukturę państw współczesnej Europy. Lem-pisarz przestrzega a Lem-człowiek jest bardzo zawiedziony brakiem jakichkolwek reakcji na jego przestrogi. Kiedy pisze o potrzebie opracowania nowych technologii energetycznych opartych na węglu, żeby uniezależnić się od rosyjskiej ropy a przy okazji wykorzystać bogate polskie złoża węgla to jego głos jest wołaniem na puszczy. Lem z dużą dozą goryczy zauważa, że w dzsiejszej Polsce politycy są tak bardzo oderwani od rzeczywistości, że nie ma przepływu informacji. Dodatkowo ludzie sprawujący władzę nic nie czytają i nie orientują się w sprawach nauki, polityki i ekonomii. Paradoksalnie te słową brzmią o wiele aktualniej właśnie teraz, kiedy ropa przekracza kolejne rekordy cenowe. Gdyby autor żył, to zapewne kręcił by głową…

Co ciekawe Lem śledził do końca swojego życia nowe zjawiska literackie w Polsce i w tej kwestii jego gust jest dosyć niezwykły, bo kilkakrotnie w Rasie drapieżców przywołuje na przykład Masłowską, która jak wiadomo nie cieszy się zwykle uznaniem wśród starszego pokolenia czytelników.

Z całej Rasy drapieżców wyłania się obraz niezwykle utalentowanego, eklektycznego i dosyć ekscentrycznego człowieka, któremu trudno przypiąć jakąś monochromatyczną etykietę. Zresztą sama twórczość Lema świadczy o tym, że pomimo tego, że pociągały go odległe galaktyki i wizje przyszłości, mocno stąpał po ziemi i interesował się żywo kondycją gatunku ludzkiego.

————
Lem, Stanisław. Rasa drapieżców: teksty ostatnie. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2006. ISBN 8308038905
————
Tym, którzy nie czytali bardzo polecam Wysoki Zamek, czyli autobiograficzne wspomnienia Lema ze Lwowa, w którym się urodził, wychował i do którego do końca życia tęsknił.
Więcej o Lemie i jego twórczości w portalu.

Tags:   · · · · · · · 1 Comment

Leave A Comment

1 response so far ↓

  • 1 makowski Jun 25, 2008 at 1:17 am

    cholera, od kilku dni szukam mojego starego (cca 1976) zdjęcia (= negatywu) St. Lema coby dać link do tej notki; i chyba zaginął…
    (albo Liberałowie ukradli.)
    no, żesz.