Wiosna, panie dzieju (i koniec semestru…)


Słońce świeci jakby mniej ostrożnie, wiewiórki baraszkują coraz śmielej po naszej zieleniejącej się wierzbie, ptaki śpiewają coraz głośniej, skunksy się obudziły i znowu trzeba będzie pilnować psa… Jednym słowem wiosna pełną gębą. Dzisiaj spojrzałem z okna w pracy i się zdziwiłem, bo coś mi się wydaje, że zakwitły japońskie wiśnie, czyli sakury. Muszę wrzucić aparat do plecaka…
***
Jutro ostatni dzień zajęć w tym semestrze. Chwilowo mam dosyć, zwłaszcza, że na niektórych zajęciach czuję się jak na wykładach z indoktrynacji politycznej i prania mózgu. Jestem rozczarowany tym o czym się mówi na zajęciach, zwłaszcza, że na poprzednich studiach było neutralnie, więc teraz indoktrynacja, skrajna poprawność polityczna i lewicowy radykalizm napawają mnie niesmakiem. Moim skromnym zdaniem uczelnia powinna być neutralnym miejscem gdzie przedstawia się różne sposoby spojrzenia na świat, tymczasem coraz częściej zauważam, że neutralność została zastąpiona przez “progresywnych” profesorów, którzy zachowują się jak młodociani aktywiści a nie intelektualiści ciekawi świata. To temat na osobny post, ale może kiedy indziej, chwilowo mam dosyć. Z jednej strony paranoja i coraz większa kontrola państwa nad obywatelami, z drugiej coraz większy nacisk na prawa różnych grup interesu kosztem praw jednostek. Jako żywo Orwell się kłania. Może jednak obywatele zaczynają mieć powoli dosyć, bo ostatnio zaczęły się pojawiać jako te pierwsze jaskółki oznaki tego, że tolerancja, multikutluralizm i akceptacja radykalnych zachowań mają swoją granicę, przynajmniej w Quebecu. Ale w Ontario też jakby coś zaczęło się zmieniać.
***
Wczoraj dostałem paczkę. Kupiłem na Ebayu trochę narzędzi stolarskich od pewnego człowieka z Ontario. Jeszcze kogoś takiego nie spotkałem, choć na Ebayu kupuję i czasem sprzedaję od naszego przyjazdu do Kanady. Po zakończonej aukcji na której udało mi się wygrać bardzo ciekawą starą calówkę (po śląsku, po polsku to metr storlarski składany) posłał mi listę innych narzędzi które ma na sprzedaż. Nie wiem jak to zrobił, ale udało mu się sprzedać mi więcej narzędzi i skończyło się na tym, że wydałem $75 a dostałem cieżką paczkę, w której było sześć porządnych starych dłutek, jeden cięzki hebel w bardzo dobrym stanie i calówka, którą wygrałem na początku. Niesamowity dar sprzedaży, zwłaszcza, że obie strony są bardzo zadowolone z transakcji…
***
Poza tym wczoraj dotarła do nas inna paczka — jest w Kanadzie (dopisuję) w Kanadzie i Stanach księgarnia wysyłkowa, która się specjalizuje w sprzedaży tanich, nowych ksiażek. Zwykle to tytyły, których wydawcy chcą się pozbyć z magazynów albo ostatnie egzemplarze, jednym słowem tania książka. Tyle, że mają ogromny wybór, doskonałe ceny i od czasu do czasu dodatkowe wyprzedaże i kupony zniżkowe. Mają magazyny po obu stronach granicy, więc można zamawiać i z Kanady i ze Stanów. Zamówiliśmy z M. stertę książek o fotografii, robieniu mebli i narzędziach stolarskich:) Piszę jakbym robił im reklamę, ale naprawdę bardzo lubię tę księgarnię. Polecam, ich adres to http://www.bookcloseouts.com/. Powinienem dodać, że owe wspomniane kupony często oferują w sieci, wystarczy wygooglować…
***
A na koniec dwie przyjemne piosenki, które ostatnio za mną chodzą. Najpierw Slim Cessna’s Auto Club i Children of The Lord…



A potem Tom Waits i Fumblin With the Blues…