Pocztówka muzyczna na ciepły jesienny weekend


Przed nami doskonale się zapowiadający jesienny ontaryjski weekend. Wszędzie pełno dojrzałych owoców i warzyw a liście na drzewach powoli zamieniają się w impresjonistyczną wizję rajskich ogrodów. Słońce świeci, wiewiórki robią zapasy na zimę a w sklepach od kilku tygodni królują dekoracje i stroje na Halloween. Miliony kanadyjskich indyków czekają na zbliżający się wyrok a ja mam ochotę na jakąś potrawę ze squasha i na pumpkin pie. Trzeba też zacząc zaopatrywać piwniczkę w wino na grzańca, bo zbliżają się długie wieczory sprzyjające oglądaniu filmów, czytaniu książek i marzeniom o prawdziwym kominku…

To wszystko przed nami, póki co na zakończenie lata proponuję trochę muzyki, tym razem nowej kandyjskiej a nawet ontaryjskiej. Od jakiegoś czasu coraz więcej słyszę i czytam o Basi Bulat, urodzonej w Kanadzie artystce o polskich korzeniach. Basia ma bardzo ciekawy głos i śpiewa folkowe ballady. Zresztą posłuchajcie sami…

Heart of My Own


Snakes and Ladders


In the Night



Toronto 23 października


Kończy się kolejny tydzień. Jak ten czas pędzi…
Za oknem od rana plucha, zimno i paskudnie wieje. Jutro i w niedzielę ma być podobnie. A mieliśmy zamiar pojechać w końcu za miasto. No coż, zawsze możemy wyskoczyć gdzieś do miasta. Dzisiaj zaczyna się ogromny kiermasz książek w Trinity College a poza tym kiedyś musimy w końcu domęczyć okno, które remontujemy już ponad miesiąc. Póki co okno jest gustownie oklejone zieloną taśmą ochronną i zakryte kawałkiem dykty.

****
Kilka dni temu otwarłem rano drzwi, żeby wyprowadzić psa na poranny spacer i jeden rzut oka wystarczył, żebym zaklął w duchu. W nocy przyszła banda szopów, które wywróciły nasz zielony kosz na odpadki organiczne. Te kosze są niby tak zrobione, żeby szopy się nie mogły dobrać do zawartości, ale szopy słyną z tego, że doskonale sobie radzą z otwieraniem różnych zamkniętych pojemników. Rozwlokły więc zawartość kosza po trawniku, ogryzły dokładnie wszystkie kości z kurczaka i ogólnie narobiły bałaganu. Po spacerze z psem musiałem więc przebierać naszą kilkudniową historię kulinarną. Zwykle dobierają się do kosza sąsiadów, ale tym razem padło na nas. No trudno, zima idzie więc nawet szopy się szykują. I tak czuję do nich dużą sympatię i podziwiam ich inteligencję i zaradność. Swoją drogą, na codzień szopia rodzinka mieszka wysoko na naszej wierzbie za domem. Zwykle schodzą na dół koło dziewiątej w nocy i wtedy musimy uważać, żeby nie wypuścić do ogrodu psa, bo obawiam się, że w konfrontacji z szopami nie miałby dużych szans. Jak widać faunę mamy bujną. Jak nie skunks to szopy. Wolę jednak zwierzęta niż spaliny albo betonową dżunglę.

****
Nigdy nic nie wygrywamy. Kilka razy udało nam się trafić trójkę albo wygrać kilkadziesiąt dolarów w kasynie, ale poza tym nic. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie kiedy wczoraj otwarłem maila z wiadomością, że wygrałem bon na $100 do sklepu spożywczego. A to dlatego, że jakoś dwa miesiące temu robiono ankietę na temat wpływu lunchu i śniadania na ogólne samopoczucie i wydajność pracowników. Trzeba było przez dziesięć dni roboczych wypełniać bardzo krótką ankietę i właśnie można było coś tam wygrać. Postanowiłem wypełniać choć nie dla nagrody, bo zakładałem, że i tak nie wygram. No i proszę…
Wczoraj w ogóle był dziwny, w pozytywnym sensie, dzień. Rano wpadła do mnie na kawę moja dobra koleżanka D. i przyniosła mi w ramach niespodzianki płytę. Potem A. podrzuciła mi książkę, na którą od jakiegoś czasu poluje M. (Marion Zimmer Bradley – The Mists of Avalon). A. udało się ją znaleźć gdzieś za darmo wśród używanych książek. Może też uda mi się w końcu to przeczytać, to klasyk fantasy, oparty na legendach o królu Arturze.
Po południu dostałem maila od agenta, z którym kupowaliśmy rok temu dom. Dostaliśmy zaproszenie na obiad i losowanie samochodu:) No proszę państwa, dziwy powiadam, dziwy.

****
Za oknem dalej leje. Czas wracać do pracy, a potem weekend.
****
Traydycyjnie czas na muzykę na weekend. Dzisiaj pozytywny kawałe z płyty, która jest bardzo pogodna, bardzo mi się podoba i którą niedługo wstawię w całości. A narazie próbka. A więc Dámy a Pánové, Andy Palacio i “Watina” z płyty o tym samym tytule. I pogodnego weekendu życzę. Trzymajcie się zdrowo. Do Ontario nadciąga właśnie druga fala H1N1.



Jesień idzie


Autumn in Orillia

Obraz “Autumn in Orillia” namalował Franklin Carmichael, jeden z członków słynnej kanadyjskiej Grupy Siedmiu.

Za oknami kolejna, już siódma, kanadyjska jesień, ale pierwsza w naszym domu. Dwa dni temu minął własnie rok odkąd podpisaliśmy papierek. Zaczyna się czas długich wieczorów przy kubku gorącej herbaty i winie. Wtuleni w swetry wracamy do książek, które już kiedyś czytaliśmy albo odkrywamy nowe książkowe światy. Długie wieczory sprzyjają muzyce i filmom, budzą się w nas jesienne smaki i zachcianki, zaczynamy mieć ochotę na bigos i gulasz. Nawet nasz pies chrapie jesiennie i zaczyna jeść więcej niż zwykle, nieodłączny znak, że przygotowuje się do zimy. Na warzywnych straganach zrobiło się kolorowo od dyni, kabaczków i pysznych purpurowo-granatowych ontaryjskich winogron. To pora kiedy zajadamy się soczystymi i chrupiącymi jabłkami z podtorontońskich sadów, które tak smaczne i aromatyczne są tylko o tej porze roku. Mgliste wieczory przynoszą zapach palonego w kominkach drewna i z dnia na dzień stare torontońskie domy robią się coraz bardziej przytulne. W ogrodach pojawiły się ogromne dynie i słomiane zabawki, nieomylny znak, że za progiem Halloween. Robię szybki skrót myślowy, że powinniśmy pamiętać o słodyczach dla przebranych w kostiumy dzieciaków, na pewno zastukają do drzwi. I może jakiś karmnik dla ptaków w końcu uda nam się postawić w ogrodzie?

Czas pojechać z M. za miasto i poszukać kolorowych liści. To właśnie jesienią widać najbardziej jak piękna jest kanadyjska przyroda wokół nas.

Wieczorami będziemy snuć ciepłe jesienne myśli, grzać zmarznięte kości i nadrabiać różne zaległości słuchając muzyki, ot choćby takiej jak to, co przysłała mi nie tak dawno Atsanik. Słuchamy i słuchamy na okrągło…

Sophie Zelmani

i inna, bardziej przewrotna…

I jeszcze jedna…