Prawie lato – varia


Dzisiaj będzie poszarpanie, bo różne myśli mi się kołaczą po głowie.
***
Wszlekie znaki na ziemi i w niebie wskazują, że wielkimi krokami do Toronto zbliża się lato. Sąsiad Bob brzdąka wieczorami na gitarze, szopy pracze zaczęły na naszej ulicy robić regularny Blitzkrieg z koszami na śmieci, kwitną bzy, pojawiły się komary, a nasz pies przestawił się w tryb kaniny kanikułowej. Polega to na tym, że ze spaceru wraca zipiąc i sapiąc jak lokomotywa z nieśmiertelnego wiersza Tuwima. Od dwóch dni zaczął też spędzać sporo czasu na podłodze w łazience, bo wyraźnie go to chłodzi. Ja chłodzę się zimnym Upper Canada Lager.
***
M. poleciała za wielka wodę, gdzie o lecie póki co nikt nie myśli, bo kolejne fale powodziowe przechodzą tu i ówdzie. Rodzice posłali mi zdjęcie z Zaolzia i wygląda to naprawdę nieciekawie. Mam nadzieję, że w końcu przestanie lać. To pierwsza wizyta M. za wodą od czterech lat, więc bardzo jestem ciekaw jej wrażeń i zdjęć. Póki co przez kolejny tydzień z hakiem będziemy prowadzić gospodarstwo w składzie męskim.
***
Mamy długi weekend, jak co roku zresztą. W poniedziałek Kanada obchodzi oficjalne urodziny królowej Wiktorii…

… a więc long live the Queen, zarówno Wiktoria (metaforycznie rzecz jasna) jak i Elżbieta. Ta druga przyjedzie w lipcu Kanady, więc może nam się uda ją zobaczyć w Toronto. Prawdopodobnie mianuje nowego Gubernatora Generalnego (vice regenta), bo kadencja obecnej GG Michaëlle Jean dobiega końca.
***
Od lipca w Ontario i Kolumbii Brytyjskiej idą w górę podatki. W Ontario zamiast dwóch podatków, GST (5%) i PST (8%) będziemy mieć jeden HST (13%). Niby nie ma różnicy, tyle, że teraz za wiele produktów i usług płaci się tylko GST, więc sporo spraw zdrożej z dnia na dzień o 8%. Mam nadzieję, że rządząca naszą prowincją Partia Liberalna dostanie za to po uszach przy następnych wyborach.
***
Słucham ostatnio sporo fajnej muzyki z pogranicza gatunków, najczęściej to pogranicze folku, bluesa, alt-country, bluegrassa i czegoś tam jeszcze. Prawie na okrągło lecą mi różne płyty Slim Cessna’s Auto Club a dzisiaj trafiłem na coś równie niesamowitego, a mianowicie Legendary Shack Shakers, którzy grają coś co się nazwa swamp coś tam. Rewelacja jak dla mnie. W ogóle jestem zafascynowany tym co robią muzycy na amerykańskim Południu, zwłaszcza w okolicach Denver. Nie dość, że muzyka bardzo oryginalna to jeszcze słowa są bardzo niezwyczajne. Sporo jest w tym bardzo metaforycznych i przewrotnych odwołań do ludzkiej kondycji, etyki i religijności. Sporo też ciemnych klimatów i trudnych tematów, taki południowy gotyk. Może to co napisałem brzmi nieco górnolotnie, ale tak właśnie tę muzykę odbieram.
Ale sami posłuchajcie… Najpierw “Pinetree Boogie”


Potem “CB Song”

I jeszcze “No Such Thing”


Na koniec proponuję jeden smakowity kawałek Slim Cessna’s Auto Club i jeden kawałek Munly’ego z Munly & The Lee Lewis Harlots, którego muzykę już tu kiedyś prezentowałem:
“Children of the Lord”


Big Black Bull Comes Like A Caesar



Arts & Crafts


Zarówno Kanada jak i USA to kraje, w których prawie każdy, bez względu na dochody, wykształcenie, czy miejsce zamieszkania może bardzo łatwo zająć się jakimś hobby. Są oczywiście od tej reguły wyjątki, bo trudno sobie wyobrazić mieszkańca White Horse (Yukon) zajmującego się ogrodnictwem albo mieszkańca Arizony pływającego w każdy weekend na kajaku jak pewna pasjonatka z Syracuse, ale poza rzadkimi przypadkami ekstremalnymi kiedy geografia, klimat, miejsce zamieszkania albo inne żywioły stoją na przszkodzie, reguła pozostaje taka sama: chcesz się czymś zająć, nie ma sprawy. Czasem oczywiście wymaga to sporo nakładów i cieprliwości, ale najczęściej pozostaje dostępne.

Chcesz sobie kupić harleya i poczuć się jak easy rider? Nie ma sprawy. W każdym większym mieście, a w tym konkretnym przypadku również w małych miasteczkach znajdziesz innych, którzy ci doradzą, pomogą i nakierują. Nie masz pieniędzy na nowy sprzęt? Nie ma problemu, od czego jest nieśmierteleny Craigslist i wyprzedaże garażowe. Może twój pierwszy motocykl nie będzie błyszczal jak harleye bajkerów z Hell’s Angels, ale na pewno dasz radę skompletować coś na czym da się jeździć i znajdziesz innych, którzy mają takie same zachcianki. Chcesz się zająć fotografią? Proszę bardzo, setki czasopism, stron internetowych, forów i klubów czeka na ciebie. Lubisz warzyć piwo? Nic prostszego, wszystkie potrzebne składniki dostaniesz w internecie i specjalnych sklepach dla hobbystów. Oczywiście stosowne kluby i fora ci pomogą. Chcesz robić biżuterię? Ależ proszę bardzo, poza tuzinem tytułów w księgarniach i antykwariacie twoja biblioteka publiczna na pewno będzie mogła ci służyć jakimiś pozycjami na temat. A wszystkie potrzebne materiały zamówisz przez telefon, kupisz w sklepie albo znajdziesz w internecie. Chcesz szyć misie artystyczne jak moja siostra? Nic prostszego. Szklane oczy oraz przeguby do rąk i nóg kupisz na Ebayu albo przez internet, pierwszych szesć-siedem książek o robieniu misiów znajdziesz w sklepach z antykami albo na wyprzedażach garażowych po $1-5 za sztukę, materiały i plusze kupisz w lokalnym składzie z tkaninami, a solidną maszynę do szycia dostaniesz w miejscowym serwisie tego typu sprzętów za bardzo przystępną cenę. No i możesz szyć. Rezultaty bardzo przytulne…



Jednym słowem Kanada i USA to raj dla tych, którzy chcą się czymś zająć. Nigdzie do tej pory nie widziałem, żeby tak wielu ludzi zajmowało się tak wielką ilością hobby jak tutaj, choćby były to sprawy tak rzadkie jak budowa maszyn z drewna, zabawne jak małpy ze skarpetek, smakowite jak robienie kiełbasek, albo zmysłowe, jak robienie świeczek i mydeł.

Nie inaczej było z moim nowym hobby. Pierwsze dwie książki, Woodworking for Dummies i The Complete Guide to Home Carpentry kupiłem po $5 za sztukę w BMV (fantastyczna księgarnia/antykwariat w Toronto) w czasie przerwy na lunch. Na półce mieli kilkadziesiąt tytułów na temat stolarstwa i robienia mebli, mniej lub bardziej specjalistycznych. Potem zamówiłem coś ze dwadzieścia książek w Toronto Public Library, znalazłem kilka dodatkowych pozycji na wyprzedaży w bibliotece (po 50 centów za sztukę) i antykwariacie (po $2-3 dolary za sztukę) i tak w ciągu dwóch tygodni zebrała mi się niezła kolekcja. Pierwszą maszynę specjalnie pod kątem stolarstwa, frezarkę, ze stołem kupiłem na wyprzedaży w sklepie żelaznym. W ten sam sposób kupiłem zestaw frezów.

Po przeczytaniu prawie trzech książek już mniej więcej wiedziałem co powinienem kupić, żeby móc zrobić stół. Stanęło na pile tarczowej i heblarce kątowej. Zacząłem więc przeglądać wyprzedaże w sklepach żelaznych, Craiglist i Kijiji, czyli wirtualne tablice lokalnych ogłoszeń. Sam też wstawiłem ogłoszenia na jednym i drugim, że szukam piły. W ciągu tygodnia dostałem kilka propozycji, sam złożyłem kilka propozycji i zadałem sporo pytań. Przeczytałem też mnóstwo porad i recenzji pił na kanadyjskich i amerykańskich portalach dla stolarzy-hobbystów. Zapisałem się do kilku. Dowiedziałem sie, że wśród kilkuset kursów, które nasze miasto organizuje dla mieszkańców, jest kilka takich, na które chciałbym się zapisać jeśli czas mi pozwoli.

W końcu w piątek pojechałem do pewnego pana, który wystawił swoje narzędzia na sprzedaż w Craigslist i kupiłem od niego porządną stołową piłę tarczową, wyrzynarkę i heblarkę kątową. Za wszystko zapłaciłem mniej, niż kosztuje sama nowa pila w sklepie, obie strony bardzo zadowolone. Dzisiaj rano wstałem szybko, bo w Home Depot mieli wyprzedaż odkurzaczy przemysłowych do warsztatów i garaży. Kupiłem też materiał na stół roboczy. Jednym słowem, po niecałym miesiącu od pomysłu na to, żeby zając się robieniem mebli mam w piwnicy stertę narzędzi, materiał na ławę, na półkach stos książek i kilka pomysłów na to czym się zajmę kiedy w końcu skończy się semestr:) A to wszystko za kilkaset dolarów, czyli kwotę którą każdy przeciętny Kanadyjczyk albo Amerykanin może poświęcić na to, żeby zacząć robić coś z niczego. Czyż nie to właśnie jest American Dream w lokalnym, kanadyjskim wydaniu? Czego by o Amerykanach i Kanadyjczykach nie mówić, duch zaradnch pionierów, którzy budowali oba kraje przetrwał w obu krajach i pomaga tym, którzy chcą realizować swoje marzenia, pasje i zachcianki.
****
Za oknem wiosna. Pąki na drzewach, w kwiaciarniach piękne tulipany a za tydzień święta. Mam zamiar upiec pecynek. Niestety nie mam jak mój tato wędzonych w domu wędlin, ale coś tam wymyślimy. Myślałem o kupieniu małego wędzarnika, ale nasz ogród jest trochę za mały:)
****
PS. Zdjęcia moich nowych-starych maszyn i tak dalej będą później.
****
Na koniec dwa kawałki muzyczne z płyt, które ostatnio cały czas za mną chodzą…

Slim Cessna’s Auto Club — Hold My Head

Jerry Garcia & David Grisman — The Thrill is Gone

i… The Kinks — Lola

Dobrej nocy:)