Pozdravleniia s Novym Godom…

Поздравления с Новым Годом…

Prasowe reklamy sprzętów do odnowy ciała, lepszej organizacji naszego i tak bardzo ograniczonego czasu oraz lombardów skupujących złoto za gotówkę przypominają, że stary rok odszedł do lamusa a za sterami naszej lubującej się w liczbach cywilizacji zasiadł nowy, nieco wyjątkowy, bo przestępny. Dziennikarze i samozwańczy guru podsumowują, zliczają, porównują, oceniają, prognozują i wyciągają wnioski. Wzrasta liczba rozwodów, przelewa się fala poświątecznej depresji a artykuły w prasie nawołują do noworocznych postanowień i doradzają jak najlepiej stracić na wadze, zyskać na koncie, pozbyć się gratów, zmienić dietę na aktualnie najmodniejszą i uporządkować życie. A wszystko to w pięć minut dziennie przy minimalnym nakładzie środków. Mamy być piękniejsi, szczuplejsi, zdrowsi, bardziej zorganizowani, wszechstronnie rozwijający swoją osobowość i tak dalej… Pomyśleć, że miesiąc temu z kawałkiem ta sama prasa i ci sami samozwańczy guru doradzali jak najsmaczniej przyrządzić indyka w gęstym sosie, wybrać najnowszy i najdroższy model telewizora na pół ściany i dobrać odpowiedni decor świąteczny na rodzinną kolację…
happy
źródło: http://www.boltonmuseums.org.uk/

A może nie trzeba nic zmieniać? Może już jesteśmy piękniejsi, szczuplejsi, młodzi duchem, wystarczająco zorganizowani i wszechstronnie rozwinięci? Może urok naszego domu polega własnie na tym, że trzymamy stare kubki po dziadkach, kartki które ktoś nam wysłał pamiątając o nas 25 lat temu i książki z dzieciństwa? Może zamiast sterylnych czterech ścian przypominających szpitalną salę albo hotel jednak lepiej się czujemy widząc na scianach rysunki naszych dzieci, trzymając na lodówce magnesy z miejsc w których byliśmy na wakacjach a na półce z płytami albumy, których co prawda rzadko teraz słuchamy ale wiążą nas z nimi wspomnienia i nie chcemy się ich pozbywać? Nie wiem jak Wy, mnie jest dobrze jak jest. Nie chcę nic zmieniać, niczego nie szukam, mam swoje miejsce, swoją rodzinę i swoje dziwactwa. Mam ulubiony gliniany kubek na piwo, z kórego moja babcia Lena i dziadek pijali herbatę. Mam, tak naprawdę, wszystko czego mi potrzeba do szczęścia. Oby nie było gorzej. Obyśmy byli zdrowi. Oby na świecie nie odbiło tym z dostępem do tajnych atomowych guzików. To zupełnie wystarczy. Wszystkim życzę, żeby było im przynajmniej tak dobrze albo lepiej.

Po raz pierwszy od kilku lat mieliśmy gości na Sylwestra. Goście mają córkę trochę starszą od naszej, więc dzieci bawiły się świetnie razem. A my gadaliśmy i imprezowali do rana. Poszliśmy spać po czwartej, co dawno nam się nie zdarzyło. Poczułem się trochę jak student, tym bardziej, że z goścmi kiedyś studiowaliśmy na równoległych kierunkach w Krakowie, nawet mieliśmy razem jakieś zajęcia. Oni hungarystykę, my turkologię. Ponieważ wszyscy mamy trochę odjechane i niszowe zainteresowania impreza była w duchu bałkańsko-słowiańsko-swobodnym. Posłuchaliśmy dobrej muzyki, wypili to i owo i tak dalej. Miło, spokojnie i tylko fajki mi brakowało, ale może i lepiej, bo fajka w połączeniu z dużą ilością piwa zawsze kończy się dla mnie kacem.

Postanowień noworocznych nie będzie, ale lubię podsumowania. To był trochę smutny rok, bo pożegnaliśmy przedwcześnie Pana Psa. Trochę stresujący, bo początek szkoły nie jest dla rodziców ani dzieci łatwą sprawą, tym bardziej, że oficjalny rytm zajęć napina jeszcze bardziej nasz dosyć napięty grafik. Poza tym było pozytywnie i w miarę spokojnie.

Udało mi się przeczytać 19 powieści, w tym trzy po polsku. Poza tym przeczytałem sporo innych rzeczy, zwłaszcza książek o stolarce, gotowaniu i fotografii. Czytam tez kilka świetnych reportaży, ale jeszcze nie skończyłem, więc nie doliczam. Z filmami było lepiej niż rok temu. Udało nam się obejrzeć 29 tytułów, w tym kilka seriali (“Marco Polo”, “Game of Thrones” i “Downton Abbey”). Dwa razy byliśmy w kinie, trochę mało, ale lepiej niż dawniej, bo odkad są moi rodzice możemy od czasu do czasu się urwać… Jest dobrze.

A na koniec kilka innych liczb. Mineło osiem lat odkąd ostatni raz byłem w Polsce i Czechach. Dużo. W Krakowie ostatni raz byłem dziewięc lat temu… Nasze starsze dziecko skończyło cztery lata, młodsze skończy niedługo dwa. Moi rodzice już ponad rok mieszkają o rzut beretem od nas. W grudniu minęło siedem lat odkąd kupiliśmy dom i się wprowadziliśmy. Moja siostra siedem lat temu przyjechała do Toronto i została. To były nasze trzynaste święta i Nowy Rok w Toronto. Siedemnaste poza Polską. Moja ulubiona prababcia Stefka, która zmarła kiedy ja miałem 14 lat a ona 95, miałaby w tym roku 123 lata, o pięc więcej niż nasz dom!? Dziwnie mieć świadomość, że znało się i pamięta dobrze kogoś kto urodził się prawie wiek i ćwierć temu… I tak to się kręci. Wszystkiego dobrego!

A na koniec moja ulubiona rosyjska grupa, DDT w dosyć pogodnej (jak na DDT) piosence. Niedługo będzie cała składanka, bo mnnie wzięło:

Tekst rosyjski poniżej, tłumaczenie angielski tutaj.
Просвистела и упала на столе
Чуть поела, да скатилась по золе
Убитых песен, там мне нечего терять
Мир так тесен. Дай-ка, брат, тебя обнять

Всюду черти. Надави, брат, на педаль
Час до смерти, да сгоревшего не жаль
А в чистом поле ангелочки-васильки
А мы на воле, и нет ни гари, ни тоски

А на небе встретят Сашка да Илья
Хватит хлеба, да 100 грамм – без них нельзя
Что нам плакать, здесь не срам, чего страдать
Рай – не слякоть, вьюга наша благодать

Все расскажем про восход и про закат
Горы сажи, да про горький мармелад
Что доели, когда закончили войну
Да как сели мы на Родине в плену

6 thoughts on “Pozdravleniia s Novym Godom…

  1. Alicja

    Odzywa się zwykły komentator i czytelnik (a nie “czytacz”, jak to jest teraz modne na emigranckich blogach). W zupełności zgadzam się co do tego nienaturalnego pędu w kierunku ulepszania siebie, pozornego zmiejszania stanu posiadania, upraszczania niby wszystkiego a niczego. Ludzie! Czy Wam naprawdę potrzebne jest czasopismo o tytule “Proste życie”, albo książka udzielająca instrukcji jak pozbywać się nabytych i niepotrzebnych śmieci? Czekam, aż ktoś wpadnie na pomysł wycierania tyłka ręką tutaj u nas, a jak nie to, to przynajmniej wtórna utylizacja papieru toaletowego? A poza tym ci, co do tego dążą powinni się pilnować, żeby nie latali samolotem (w końcu paliwo lotnicze to też niszczy świat i to całkiem ostro!).
    Za kilka dni będę w Krakowie, na co bardzo się cieszę. Mam w planie nawet odwiedzić Wieliczkę! Oprócz tego sam pobyt będzie dla mnie na pewno wzruszający. Przy okazji zorientuję się co się naprawdę w Polsce dzieje, bo te wieści które tutaj dochodzą niepokoją mnie. Jakość powietrza w Krakowie jest fatalna, więc zaopatrzyłam się w maskę. Pewnie ci próbujący zmieniać świat poleciliby mi sporządzić maskę z jakichś starych dżinsów czy coś takiego.
    Muszę jeszcze wyznać, że tutaj ten pęd do wyrzucania swoich rzeczy, do pomniejszania stanu posiadania otoczony jest pewną aurą kultu czy też religii. Nikt tego tak nie nazywa, ale to nie jest nic innego. Może ludzie po prostu potrzebują mieć coś, do czego dążą, z czym muszą walczyć etc.
    Twój pobyt w Kanadzie ma status juniora jeszcze. Dla mnie Polska jest bardziej czymś co przeżywał chyba Latarnik Sienkiewicza. To jest bardziej miejsce, które znałam tylko z opowieści, tej Polski za którą tęsknię to osobiście nigdy nie znałam, chociaż Polska po 1989 jest jej najbliższa. Coś jednak z Polski znam i za czymś tęsknię i myślę, że te wszystkie stereotypowe momenty dostarczą mi wielu wzruszeń.
    Jestem na to gotowa.
    Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok. Jadę na stare śmiecie z nowym aparatem z zupełnie nową technologią. Ale straszne!!!!!!
    Alicja

    Reply
  2. Kasia

    Szczesliwego Nowego! Tabuny sie zorganizuja podejma noworoczne wyzwania a pozniej i tak kazdy wroci do starych nawykow. Prasa rzadzi sie swoim rytmem, gospodarka musi sie jakos krecic. Ulegac czy nie to juz calkiem inna historia. Koniecznie napisz o tych ksiazkach fotograficznych. Swiat fotografii jest mega fascynujacy.

    Reply
  3. ResVaria Post author

    Aneta – nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś podejmuje postanowienia noworoczne, bo mu to sprawia przyjemność. Cały system jest ustawiony na wywołanie poczucia winy w ludziach i tyle.
    Poza tym myślę. że jednak moda i presja społeczna mają duży wpływ. Tu sie zgadzam do pewnego stopnia z Alicją – te mody poniekąd przypominają ruchy mistyczno religijne i są, w mojej może błędnej i na pewno subiektywnej opinii, wynikiem poszukiwań celu życia. Dla niektórych są sprawą drugoplanową, dla wielu stają się sensem i jest to fenomen północnoamerykański w dużej mierze. Jest więc kościół diety paleo (pseudo), mistyczny nurt antyszczepionkowo-pseudo zdrowotny, kult fanatyków technologii i tak dalej. Tylko ludzie coraz mniej z sobą rozmawiają a jak rozmawiają to wolą się otaczać ludźmi podobnymi w każdym calu do siebie. Nie mają czasu się zatrzymać i po prostu być z sobą przez dłużej niż pół godziny. Bo pęd, bo praca na pierwszym miejscu, bo kariera, bo samorealizacja. Mnie to smuci i chciałbym nasze dzieci wychować trochę inaczej. Wydaje mi się, że coraz więcej ludzi to smuci i coraz więcej ludzi chce czegoś więcej niż wieczne szukanie szczęścia przez coraz to nowe zabawki i pracę. Dodam, że od tej strony zauważam wlaśnie ogromną różnicę między Kanadą i Stanami, gdzie pęd do przodu jest prawie że wpisany w konstytucję.

    Reply
  4. ResVaria Post author

    @Alicja, zlituj się. Ma być grzecznie i bez osobistych wycieczek, ok? A Twój komentarz, który właśnie wrzuciłem do czyśca był raczej atakiem na Anetę niż grzeczną wymianą poglądów. Dlatego tam pozostanie. Pax.

    Reply
  5. Alicja

    Kraków prześliczny mimo pogody (szaroburo).
    No cóż: nikogo nie obraziłam. Pozwoliłam odnieść się do tekstu owej pani. Jej własnego.
    Powiedziałam, że nie odpowiadaja MI(!!!!) jej polecane praktyki w odniesieniu do zmian w życiu. No cóż…
    Alicja

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *