<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Res Varia</title>
	<atom:link href="http://www.resvaria.net/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.resvaria.net</link>
	<description>Całkowicie subiektywne opinie o Kanadzie, Zaolziu, Śląsku, filmie, muzyce i innych sprawach</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 20:33:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Victoria Day, encore</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/05/18/victoria-day-encore</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/05/18/victoria-day-encore#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 May 2012 20:27:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[nasi amerykańscy sąsiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2471</guid>
		<description><![CDATA[No i znowu dzięki urodzinom (193 lata temu&#8230;) królowej Wiktorii mamy przed sobą długi weekend i nieoficjalny początek letniego sezonu. Tak to sprytnie urządzone, że od Victoria Day aż do Labour Day (pierwszy poniedziałek września) co miesiąc mamy jakiś długi &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/05/18/victoria-day-encore">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i znowu dzięki urodzinom (193 lata temu&#8230;) królowej Wiktorii mamy przed sobą długi weekend i nieoficjalny początek letniego sezonu. Tak to sprytnie urządzone, że od Victoria Day aż do Labour Day (pierwszy poniedziałek września) co miesiąc mamy jakiś długi weekend. Kanadyjczycy, jak się zdaje w <a href="http://money.cnn.com/2012/05/18/news/economy/unused_vacation_days/index.htm?fb_ref=fbLike&#038;fb_source=home_multiline">przeciwieństwie do naszych południowych sąsiadów</a>, uwielbiają wakacje i długie weekendy. W kraju w którym prawie pół roku trwa zima mieszkańcy chcą jak najwięcej ciepłej aury spędzić w jakimś miłym otoczeniu. Jednym z najbardziej popularnych sposobów jest wyjazd do chatek za miastem, najlepiej nad jeziorem albo rzeką. Niektóre chatki są bardzo proste, inne to prawdziwe wille, czasem większe niż domy w mieście. Niezależnie od tego jak chatki wyglądają, Kanadyjczycy w zasadzie lubią do nich jeździć głównie po to, żeby się rozerwać. Popularne jest łowienie ryb, pływanie kajakiem, łodzią albo żaglówką, pichcenie na wolnym powietrzu i piwo przy ognisku. Jednym słowem wygląda to podobnie do wyjazdu pod namiot w Polsce, tyle, że o wiele więcej mamy tu jezior i sprzętów pływających wszelkiej maści.<br />
<em>Cottage life</em> to kwintesencja kanadyjskiej duszy. Nie spotkałem do tej pory nikogo kto by nie lubił się do chatki od czasu do czasu wybrać. Oczywiście nie wszyscy mają swoje chatki, więc popularne jest wynajmowanie, co daje możliwość pojechania w różne miejsca. Równie wielką popularnością cieszą się znajomi którzy mają chatkę albo dostęp do takowej. W naszym przypadku &#8220;dostęp&#8221; do chatki mamy dzięki naszej dobrej przyjaciółce P., której ojciec jakiś czas temu nabył ziemię i wystawił chatkę nad jeziorem trzy godziny na północ od Toronto. Miejsce sympatyczne, choć od jakiegoś czasu niestey jezioro zrobiło się głośne przez zmotoryzowanych łódkowiczów. Szczerze wyznaję, że w takich tematach jak cisza na wodzie mam zapędy totalitarne i gdyby to ode mnie zależało zakazałbym pływania wszystkim co ma silnik głośniejszy niż zwykła łódź wędkarska, zwłaszcza zaś skuterom wodnym i motorówkom.<br />
<br />
Póki co kończymy z moim Tatą generalny remont łazienki, więc długi weekend przynajmniej częściowo minie nam roboczo, ale co robić. Chcemy się przynajmniej wybrać do jakiegoś parku prowincjonalnego na jednodniową wycieczkę. Komary będą pewnie miały ucztę, bo własnie jest ta pora.<br />
<br />
Dzisiaj trochę mydła i powidła, więc skoro już piszę o chatkach to powinienem też wspomnieć o niedźwiedzaich. Dzisiaj rano wyczytałem, że niedziedzie coraz częściej pojawiają się w okolicach Toronto. Trudno się dziwić skoro w całym Ontario żyje prawie sto tysięcy niedźwiedzi brunatnych! Tak, to nie pomyłka, sto tysięcy. Oczywiście Ontario jest ogromne a znakomita większość misiów mieszka na północ od Toronto, ale i tak ich liczba jest imponująca.<br />
<br />
Czas pedzi, Mała rośnie, właśnie wyrosła z siedzenia samochodowego. Ma już 10 lbs/ ponad 9kg wagi i 29 cali/73 cm długości! Jeszcze nie potrafi sama siadać, ale za to kiedy się jej pomoże podnieśc to uparcie siedzi sama i to zdecydowanie jej ulubiona pozycja, z której poznaje świat. Od kilku tygodni zaczęła wykazywać niezwykłe zainteresowanie tym co mamy na talerzach. Z ochotą pałaszuje też przetarte warzywa i owoce, które zaczęliśmy jej podawać. Poza tym oczywiście gaworzy, uśmiecha się filuternie i chce być razem z nami. Czas przygotować dom pod pełzającego bobasa&#8230;<br />
<br />
Na koniec trochę językowego humoru z Globe &#038; Mail. I to tyle na dziś, czas na długi weekend&#8230;<br />
<br />
<a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/canadian.jpg"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/canadian.jpg" alt="" title="canadian" width="620" height="499" class="aligncenter size-full wp-image-2472" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/05/18/victoria-day-encore/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka z południa &#8211; tym razem gospel</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/04/17/muzyka-z-poludnia-tym-razem-gospel</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/04/17/muzyka-z-poludnia-tym-razem-gospel#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Apr 2012 14:53:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[americana]]></category>
		<category><![CDATA[dźwięki]]></category>
		<category><![CDATA[folk]]></category>
		<category><![CDATA[nasi amerykańscy sąsiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje przy herbacie]]></category>
		<category><![CDATA[retrospekcje]]></category>
		<category><![CDATA[tam i z powrotem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2459</guid>
		<description><![CDATA[Już kilka razy wspominałem, że mam wielką słabość do muzyki z amerykańskiego południa. Nie wiem jak to się stało, że południowe stany wydały taką masę oryginalnych dźwięków, pewnie miała na to wpływ historia, w której niewolnictwo mieszało się z silnymi &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/04/17/muzyka-z-poludnia-tym-razem-gospel">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już kilka razy wspominałem, że mam wielką słabość do muzyki z amerykańskiego południa. Nie wiem jak to się stało, że południowe stany wydały taką masę oryginalnych dźwięków, pewnie miała na to wpływ historia, w której niewolnictwo mieszało się z silnymi i radykalnymi falami regilijnych emigrantów z Europy. Nieważne jak się stało, ważne, że powstało dzięki temu sporo naprawdę świetnych gatunków muzycznych, wśród których jednym z bardziej ciekawych jest gospel. Jak wiecie nie jestem typem religijnym i do spraw wiary, a zwłaszcza instytucji które roszczą sobie prawa do narzucania jedynie słusznej wizji owej wiary podchodzę z dużą dozą sceptycyzmu, za to uwielbiam sztukę sakralną (zwłaszcza bizantyjskie ikony i mozaiki) i dobrą muzykę religijną wszelkiej maści, od Bacha przez muzykę renesansu, pakistańskie dźwięki Ali Khana, kolędy aż do klasycznego gospel. Gospel i spirituale są absolutnym przeciwieństwem wyrafinowanej muzyki sakralnej Europy. To proste słowa i proste dźwieki, w których liczy się siła i sposób przekazu, a muzyka jest dodatkiem. To modlitwa i przypomnienie o najbardziej ludzkich sprawach &#8211; samotności, walce i poszukiwaniu sensu. Czarnoskórzy niewolnicy, którzy gospel stworzyli mogli dzięki niemu śpiewać o swoim bólu i nadziei na to, że &#8220;tam&#8221; będzie lepiej. I kiedyś nadejdzie wolność.<br />
<br />
Dawno temu w Alabamie był zakład dla czarnoskórych niewidomych, Alabama Institute for the Negro Blind (w tym kontekście słowo Negro jest historycznie uzasadnione i nie ma rasistowskiego wydźwięku), w którym w 1939 roku uformowała się śpiewająca grupa The Blind Boys of Alabama, czyli Niewidomi Chłopcy z Alabamy. Grupa działa do dziś, choć rzecz jasna jej skład się zmienił, z oryginalnych Chłopców został tylko jeden, Clarence Fountain, który koncertuje z zespołem na ile mu zdrowie pozwala. Reszta oryginalnego składu przeniosła się na druga stronę kilka lat temu.<br />
<br />
W zeszłym tygodniu udało mi się znaleźć bardzo dobrą płytę zespołu, Spirit of the Century. Jest na niej kilka świetnych kawałków, które chciałbym Wam zaprezentować. Na płycie śpiewa oryginalny skład The Blind Boys.<br />
<br />
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/InDjAMEsdAU" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
Jesus Gonna Be Here<br />
<br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/mHw_WRFKIVw" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
The Last Time<br />
<br />
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/pR1tOVd4PCk" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
Amazing Grace<br />
<br />
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/JxNqCZaFq1Y" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
Good Religion<br />
<br />
Jednym z moich ulubionych spirituali jest Motherless Child, tradycyjna piosenka, która doczekała się wielu doskonałych wykonań. Poniżej trzy, każde zupełnie inne i każde doskonałe. Na początek The Blind Boys:<br />
<br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/L5Gi6Gd_i4w" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
Drugie wykonanie to Paul Robeson, dosyć nieszczęśliwa postać o fascynującej barwie głosu. Paul miał pecha dorastać w USA w latach zimnej wojny. Za swoje polityczne sympatie zapłacił zrujnowaną karierą i życiem osobistym. Zostało po nim trochę nagrań, w tym klasyk gospela:<br />
<br />
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/KiJx1Hbn_KM" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
A na koniec Odetta, czyli śpiewaczka, która była inspiracją dla Dylana i innych artystów lat sześćdziesiątych:<br />
<br />
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/6iZj6P-bkcY" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
A na koniec jeden z moich ulubionych Robesona, Scandalize My Name. Pierwszy raz słyszałem to chyba jakoś 25 lat temu, myślę, że mój Tato do tej pory ma płytę:<br />
<iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/z0X0uw9RzUo" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/04/17/muzyka-z-poludnia-tym-razem-gospel/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zrozumieć Ślązaków</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/04/16/zrozumiec-slazakow</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/04/16/zrozumiec-slazakow#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Apr 2012 15:01:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[retrospekcje]]></category>
		<category><![CDATA[tam i z powrotem]]></category>
		<category><![CDATA[warto przeczytać]]></category>
		<category><![CDATA[zaolzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2463</guid>
		<description><![CDATA[Doskonały artykuł w Polityce o Ślązakach i Śląsku, polecam. Fragment pod spodem, reszta w Polityce: Dlaczego Ślązacy uważają się za innych, może to megalomania? Dociekliwi szukają źródeł w czasach rozbiorowych i w odmienności kulturowej państw zaborczych. Ale to fałszywy trop. &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/04/16/zrozumiec-slazakow">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Doskonały artykuł w Polityce o Ślązakach i Śląsku, polecam. Fragment pod spodem, <a href="http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1525647,1,o-co-chodzi-slazakom.read">reszta w Polityce</a>:<br />
</p>
<blockquote><p>Dlaczego Ślązacy uważają się za innych, może to megalomania? Dociekliwi szukają źródeł w czasach rozbiorowych i w odmienności kulturowej państw zaborczych. Ale to fałszywy trop.</p>
<p>Wbrew powszechnemu mniemaniu, Śląsk nigdy nie był pod żadnym zaborem, Śląsk po prostu od 1348 r. przez 600 lat rozwijał się poza Polską (w Czechach, Austrii i Prusach), w odmiennych tradycjach, systemach politycznych i ustrojowych.</p>
<p>Ślązacy tym się różnią od pozostałych regionalnych grup etnicznych, że nie doświadczyli ani Polski jagiellońskiej, ani Polski szlacheckiej, ani dramatu rozbiorów i ówczesnych powstań narodowych; zostali wychowani na innych lekturach i podręcznikach, w innych kulturach prawnych. Uczestniczyli w innych wojnach, walczyli z innymi wrogami, mieli innych królów i cesarzy. Dopiero w 1922 r. część regionu znalazła się w granicach Polski, a całość w 1945 r.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/04/16/zrozumiec-slazakow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A Game of Thrones</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/04/11/a-game-of-thrones</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/04/11/a-game-of-thrones#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Apr 2012 20:30:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje przy herbacie]]></category>
		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>
		<category><![CDATA[warto przeczytać]]></category>
		<category><![CDATA[zmrużonym okiem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2454</guid>
		<description><![CDATA[No i zapadliśmy się w otchłań zupełnie&#8230; Najpierw ja, a teraz Magda. Zaczęło się niewinnie. Byliśmy na kolacji u naszej przyjaciółki P. i jej partnera M., na którą zostało zaproszonych kilka innych osób, z którymi znamy się przez P. od &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/04/11/a-game-of-thrones">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/AGameOfThrones.jpg"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/AGameOfThrones-298x450.jpg" alt="" title="AGameOfThrones" width="298" height="450" class="aligncenter size-medium wp-image-2455" /></a><br />
<br />
No i zapadliśmy się w otchłań zupełnie&#8230; Najpierw ja, a teraz Magda. Zaczęło się niewinnie. Byliśmy na kolacji u naszej przyjaciółki P. i jej partnera M., na którą zostało zaproszonych kilka innych osób, z którymi znamy się przez P. od lat. Między innymi ormiańska Kanadyjka M. i jej amerykański mąż S. Z obojgiem łączy nas duże zamiłowanie do fantasy w literaturze i na ekranie. Zawsze kiedy się widzimy rozmawiamy o tym co kto z nas czytał albo oglądął. Opowiedziałem im o moich bardzo przyjemnych literackich przygodach ze światami, które stworzył Guy Gavriel Kay, którego twórczość oboje oczywiście częściowo znali. Za to oni zachęcili mnie do przeczytania <em>A Game of Thrones</em>, pierwszej części wielotomowej szalonej wycieczki w świat zdrady, wojny, intryg, zazdrości, okrucieństwa i seksu. Jednym słowem takie bardzo dorosłej powieści fantasy, bardzo ambitnej tak językowo jak i ogólnie literacko. Zacząłem pierwszy tom i zupełnie się rozpłynąłem, teraz jestem przy trzecim i dalej całkiem mnie pogrążyło. M. nadrobiła za mną i teraz też czyta trzeci tom. Mamy dwa egzemplarze, bo inaczej pewnie byśmy sobie wydzierali z ręki, jak onegdaj książki Sapkowskiego.<br />
<br />
Kiedy skutecznie zniewoliła mnie książka, za namową M&#038;S postanowiłem zapoznać się też z serialem, który na podstawie książki zrobiła HBO. Film, co BARDZO rzadko się zdarza, <a href="http://www.imdb.com/title/tt0944947/">ma aż 9.6 punktów na 10 w IMDB</a>. I szczerze mówiąc się nie dziwię, bo to jeden z najlepiej zrobionych filmów fantasy jaki widziałem. Zamówiłem pierwszy sezon na BluRay jeszcze zanim zaczęli sprzedawać i kiedy tylko Magda skończyła czytać pierwszą częśc rzuciliśmy się na wieczorne oglądanie. Mała śpi a my oglądamy po jednym godzinnym odcinku. Pierwszy sezon ma ich dziesięć, my jesteśmy przy ósmym i dalej się nie potrafię nadziwić, że można tak świetnie przenieść ambitną i wielowątkową powieść na ekran. O ile ekranizacja Tolkiena to klasyk sam w sobie i doskonały film, to jeśli chodzi o skomplikowanie emocjonalne i psychiczne postaci, wielośc wątków i &#8220;dorosłość&#8221; tematyki, A Game of Thrones jest o wiele bardziej rozbudowanym dziełem. Geerge R.R. Martin wodzi czytelników za nos, zmienia bieg akcji, wyprowadza w pole i manewruje, nie tracąc przy tym zawrotnego tempa. Podobnie film, który z konieczności kondensuje akcję i wątki, nie pozwala się widzowi oderwać. Wszystkim, którzy lubią gatunek i nie tylko gorąco polecam. Zwłaszcza, że realia świata stworzonego przez Martina są oparte na jak najbardziej wiarygodnych realiach życia w średniowiecznych zamkach i wsiach. To brutalne i często bardzo krótkie życie, w którym miejsce wyznacza urodzenie, siła miecza i zasobność sakiewki. Z drugiej strony ludzie, jak to ludzie, mają swoje wady, marzenia i zachcianki, więc starają się po swojemu wpływać na rzeczywistość&#8230;<br />
<br />
Oto czołówka filmu, która sama w sobie zasługuje na uznanie.<br />
<br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/s7L2PVdrb_8" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Film mnie zupełnie oczarował, tak aktorsko jak i w każdym innym wymiarze. Ach jo&#8230; Oto trailer:<br />
<br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/UWIyCUHrESk" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Gorąco zachęcam do lektury i oglądania, najlepiej w tej kolejności. To jedna z tych książek, jak Tolkien, która będzie mi towarzyszyć jeszcze wiele razy. Winter is coming&#8230;<br />
<br />
&#8212;&#8212;&#8212;-<br />
PS. Poniżej żart, który mi podesłała M. a który jest bardzo zabawny, ale tylko wtedy kiedy zna się realia Game of Thrones. Doskonała parodia muszę przyznać&#8230;<br />
<br />
<a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/0f53dd3d121ffb5da1714af90232b700.jpg"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/0f53dd3d121ffb5da1714af90232b700-204x1024.jpg" alt="" title="0f53dd3d121ffb5da1714af90232b700" width="204" height="1024" class="aligncenter size-large wp-image-2456" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/04/11/a-game-of-thrones/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powielkanocne smaki</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Apr 2012 15:53:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>
		<category><![CDATA[zaolzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2445</guid>
		<description><![CDATA[No i święta za nami. Upiekłem szołdrę i drożdżowe słodkie bułki pełnoziarniste z koryntkami. Edward zrobił inaugurację kociołka i ugrillował wieprzowe żeberka, jagnięcinę i kiełbaski. A wczoraj ja wędziłem na drewnie mesquite trochę żeberek na inny sposób. Wszystko wyszło bardzo &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i święta za nami. Upiekłem szołdrę i drożdżowe słodkie bułki pełnoziarniste z koryntkami. Edward zrobił inaugurację kociołka i ugrillował wieprzowe żeberka, jagnięcinę i kiełbaski. A wczoraj ja wędziłem na drewnie mesquite trochę żeberek na inny sposób. Wszystko wyszło bardzo smaczne. Fotografie robiła M.:<br />
<br />

<a href='http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki/20120406-img_9656' title='20120406-IMG_9656'><img width="200" height="200" src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/20120406-IMG_9656-200x200.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20120406-IMG_9656" title="20120406-IMG_9656" /></a>
<a href='http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki/20120406-img_9660' title='20120406-IMG_9660'><img width="200" height="200" src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/20120406-IMG_9660-200x200.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20120406-IMG_9660" title="20120406-IMG_9660" /></a>
<a href='http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki/20120406-img_9693' title='20120406-IMG_9693'><img width="200" height="200" src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/20120406-IMG_9693-200x200.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20120406-IMG_9693" title="20120406-IMG_9693" /></a>
<a href='http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki/20120406-img_9729' title='20120406-IMG_9729'><img width="200" height="200" src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/20120406-IMG_9729-200x200.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20120406-IMG_9729" title="20120406-IMG_9729" /></a>
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/04/09/powielkanocne-smaki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pecynek</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/04/04/pecynek</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/04/04/pecynek#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Apr 2012 18:09:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[refleksje przy herbacie]]></category>
		<category><![CDATA[retrospekcje]]></category>
		<category><![CDATA[tam i z powrotem]]></category>
		<category><![CDATA[zaolzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2432</guid>
		<description><![CDATA[Opisywałem tu kiedyś jak dawno dawno temu spędzaliśmy Wielkanoc w domu moich dziadków w Stonawie na Zaolziu. Wspominałem, że jedliśmy pecynek i szołdrę, dwie bardzo tradycyjne w tamtym rejonie Śląska Cieszyńskiego potrawy. Od czasu mojego wpisu na strony mojego bloga &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/04/04/pecynek">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Opisywałem tu kiedyś jak <a href="http://www.resvaria.net/2009/04/13/pecynek-szoldra-i-smiergust">dawno dawno temu spędzaliśmy Wielkanoc w domu moich dziadków</a> w Stonawie na Zaolziu. Wspominałem, że jedliśmy pecynek i szołdrę, dwie bardzo tradycyjne w tamtym rejonie Śląska Cieszyńskiego potrawy. Od czasu mojego wpisu na strony mojego bloga trafia wiele osób, które szukają przepisu na pecynek albo szołdrę, a &#8220;ruch w interesie&#8221; zwiększa się zwłaszcza przed Wielkanocą. Poprosiłem mojego Tatę, żeby mi podesłał przepis na szołdrę z Kuchni Śląskiej pani Emilii Kołderowej, która jest klasykiem jeśli chodzi o zaolziańską kuchnię. Książka pani Emilii jest trudno dostępna, bo wydano ją czterdzieści lat temu w Ostrawie i z tego co wiem w Polsce nie była wznawiana (ale jest na Allegro!):<br />
<br />
<a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/kolder.jpg"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/kolder-324x450.jpg" alt="" title="kolder" width="324" height="450" class="aligncenter size-medium wp-image-2433" /></a><br />
<br />
Mój Tato przepisu na szołdrę mi jeszcze co prawda nie podesłał, za to dostałem w opisowej formie (ja przepisy zwykle zapisuję bardzo skrótowo) przepis mojego Dziadka na pecynek. Dzielę się więc z Wami, może się komuś będzie chciało upiec. Zastrzegam, że to przepis rodzinny, więc prawa zastrzeżone:) Do przepisu dodaję zdjęcia pecynka, który upiekł mój Tato. Voila&#8230; A przepis na szołdrę wstawię o ile dostanę.</p>
<p><em><br />
<a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/Pecynek-1.jpg"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/Pecynek-1-450x337.jpg" alt="" title="Pecynek 1" width="450" height="337" class="aligncenter size-medium wp-image-2434" /></a><br />
<strong>Pecynek</strong><br />
<br />
0,8kg maki gladkiej (w Czechach sprzedają gładką, półgrubą, i grubą, sugeruję używać chlebowej albo odpowiednikia jaki można dostać w danym miejscu. Pszennej oczywiście)<br />
0,4 kg maki razowej<br />
1 litr wody letniej<br />
80 g drozdzy<br />
1 lyzka (stolowa) soli<br />
1 1/2 lyzki (stolowej) octu<br />
1/2 lyzeczki (do herbaty) cukru<br />
Wedliny: dwa rodzaje kielbasy (moze byc ciemna i biala lub tylko ciemne) + dwa rodzaje wedzonki (moze byc szynka i baleron)<br />
Kielbase w calosci sparzyc wrzatkiem, wedzonki podgotowac a nastepnie pokroic w grube dlugie paski.</p>
<p>W 0,1 litra wody rozpuscic drozdze, dodac cukier, delikatnie roztwor posypac maka (okolo jednej lyzeczki) i odstawic do wyrosniecia w cieplym miejscu.<br />
Do pozostalej wody dodac sol + ocet i wymieszac.<br />
Wymieszac make gladka z razowa.<br />
Kiedy drozdze wyrosna, wlac zaczyn oraz wode z sola i octem do maki i dobrze wyrobic. Nakryc miske z ciastem scierka i odstawic w cieple miejsce do wyrosniecia (okolo 30 minut)</p>
<p>Po wyrosnieciu ciasto podzielic na dwie czesci. Polowe rozlozyc w formie, poukladac na ciescie kielbasy i wedliny (na przemian), a druga polowa ciasta dokladnie przykryc wedliny.<br />
Wazne jest, by ciasto dokladnie przylegalo do wedlin. Przykryc  forme z ciastemi wedlinami scierka i odstawic do ponownego wyrosniecia (okolo 15 minut).<br />
Piec przez godzine  w temp. okolo 180 stopni.<br />
</em><br />
<br />
<a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/Pecynek.jpg"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/Pecynek-450x337.jpg" alt="" title="Pecynek" width="450" height="337" class="aligncenter size-medium wp-image-2435" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/04/04/pecynek/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miedziaki</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/04/02/miedziaki</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/04/02/miedziaki#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Apr 2012 22:18:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>
		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>
		<category><![CDATA[varia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2415</guid>
		<description><![CDATA[Od dłuższego czasu mówi się głośno o tym, że czas wycofać z obiegu jednocentowe monety, zwane popularnie pennies (pensy), co ma oczywiście związek z pensowymi monetami brytyjskimi. Pennies do niedawna były tłoczone przez Kanadyjską Mennice Królewską z miedzi, jednak cena &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/04/02/miedziaki">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/penny21.png"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/penny21.png" alt="" title="penny2" width="220" height="222" class="aligncenter size-full wp-image-2423" /></a><br />
Od dłuższego czasu mówi się głośno o tym, że czas wycofać z obiegu jednocentowe monety, zwane popularnie pennies (pensy), co ma oczywiście związek z pensowymi monetami brytyjskimi. Pennies do niedawna były tłoczone przez Kanadyjską Mennice Królewską z miedzi, jednak cena tego metalu poszła w górę i teraz pensówki są tłoczone ze stopu miedzi i żelaza. Jednak nawet ta zmiana nie pomogła. Z powodu inflacji wytłoczenie jednego centa kosztuje więcej niż sama moneta jest warta i utrzymanie jej w obiegu jest coraz droższe, bo Kanadyjczycy nagminnie wyrzucają drobniaki z portfeli i trzymają je w domu w słoikach i puszkach, przez co Bank Kanady musi wciąż dodawać nowe monety na rynek, żeby było czym wydawać resztę. Od jesieni mennica nie będzie więcej centówek tłoczyć a pozostałe w obiegu monety zostaną powoli wycofane. Ciekawe czy USA też się zdecydują na podobną zmianę, bo tam też z centami jest podobny problem.<br />
<br />
<a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/penny3.png"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/04/penny3.png" alt="" title="penny" width="220" height="219" class="aligncenter size-full wp-image-2420" /></a><br />
<br />
Poza wycofaniem pennies, kanadyjskiego dolara czeka kilka innych operacji. Jesienią weszły do obiegu nowe, polimerowe banknoty studolarowe. Kilka tygodni temu pojawiły się polimerowe pięćdziesiątki a jesienią wejdą na rynek nowe dwudziestki. Od przyszłego roku wymienią nam resztę banknotów. Polimer jest od dawna używany w Australii i innych krajach. Jest śliski, o wiele trudniej go podrobić, również przez to, że banknoty mają w sobie przezroczyste okienka. Wypranie w pralce nie spowoduje zniszczenia a same banknoty mają być o wiele trwalsze, a więc tańsze w utrzymaniu, niż banknoty bawełniane, które mamy teraz. Poza tym, ponieważ banknoty polimerowe są bardzo trudne do podrobienia, jest szansa, że biznesy zaczną w końcu przyjmować większe nominały. Teraz zwłaszcza setki są bardzo niechętnie widziane i wiele sklepów ich po prostu nie przyjmuje, do czego mają prawo. Zawsze można je wymienić w banku, ale to sporo zachodu. Ja sam widuję setki i pięćdziesiątki bardzo rzadko (głównie kiedy przylatują goście z Polski z dolarami z kantorów), bo bankomaty wydają głównie dwudziestki a za większe rzeczy płacę kartą.<br />
<br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/7chpllnU-To" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
Czytam też o tym, że Bank Kanady chciałby zacząć wymieniać monety na mniejsze i zamienić $5 z banknotu na monetę. Z powodu inflacji $5 nie jest wielką kwotą, więc w zasadzie miałoby to sens. Zobaczymy co z pomysłów wyjdzie. Co ciekawe podobna inicjatywa w USA kilka lat temu zakończyła się niepowodzeniem. Amerykanie są bardzo przywiązani do swoich banknotów i z uporem maniaka wolą używać papieru niż monet, więc monety jednodolarowe są tam rzadko spotykane i za wszystko trzeba płacić papierkami (albo kartą). Do tego banknoty o ile monety amerykańskie mają taki sam kształt i rozmiar jak kanadyjskie (w Kanadzie można często dostać resztę w ktorej pomieszane są jedne i drugie), to banknoty są zupełnie do siebie niepodobne. A raczej amerykańskie banknoty są wszystkie podobne do siebie i łatwo je pomylić, natomiast kanadyjskie są różnych kolorów i pomylić je trudno.<br />
<br />
Ciekawe jest też to, że w Kanadzie pomimo, że jakiś banknot albo moneta zostają wycofane z obiegu, dalej zachowują ważność. I tak można sobie wymienić w banku $20 sprzed 50 lat na nowy banknot bez problemu. Oczywiście nie ma to czasem sensu, bo stare banknoty w dobrym stanie są najczęściej poszukiwane przez kolekcjonerów i mają większą niż nominalna wartość.<br /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/04/02/miedziaki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranne migawki</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/03/27/poranne-migawki</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/03/27/poranne-migawki#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2012 15:53:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje przy herbacie]]></category>
		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2413</guid>
		<description><![CDATA[Wtorek. Powoli wraca słoneczna i ciepła pogoda. Trawa się zazieleniła całkiem, zaczynają kwitnąć tulipany a magnolie pewnie zakwitną za tydzień albo dwa. W ogrodzie mamy coraz więcej ptaków i nie nadążam dosypywać ziarna do karmnika. Krótki spacer z psem, robie &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/03/27/poranne-migawki">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wtorek. Powoli wraca słoneczna i ciepła pogoda. Trawa się zazieleniła całkiem, zaczynają kwitnąć tulipany a magnolie pewnie zakwitną za tydzień albo dwa. W ogrodzie mamy coraz więcej ptaków i nie nadążam dosypywać ziarna do karmnika.<br />
<br />
Krótki spacer z psem, robie sobie lunch do pracy, całuję moje panie na dowidzenia i pędze do pracy. Przed domem nasz sąsiad, Bob, pali swojego porannego papierosa i przygląda się wiewiórkom, które postanowiły sobie zrobić gniazdo w dachu jego domu. Życzymy sobie miłego dnia i pędzę dalej.<br />
<br />
Idę do Tima Hortonsa po kawę i muffina a potem pędem do metra. Na ulicy pełen przegląd mody. Niektórzy dalej chodzą szczelnie osłonięci przed światem w swoich zimowych kurtkach i swetrach, ale coraz więcej &#8220;plażowiczów&#8221; w klapkach, szortach i krótkich spódniczkach. W zeszłym tygodniu widziałem kilku panów którym najwyraźniej było za gorąco, więc dumnie prezentowali swoje wytatuowane torsy i plecy. Jeszcze inni starają się wykorzystać nagłą zmianę pogody, żeby wyjąć z szafy swoje wiosenne kolekcje. Za miesiąc będzie na nie pewnie za gorąco, bo wiosna w Tornonto jest zwykle bardzo krótka.<br />
<br />
Dosyć zabawnie wygląda takie zestawienie róznych strojów zwłaszcza w metrze. Metro w ogóle jest miejscem szczególnym. Mieszają się i kumulują w nim wszystkie kultury, religie i rasy. Obok studiującego Koran pana w tradycyjnych pakistańskich szarawarach i koszuli siedzi sobie jegomość w dredach i koszulce z Haile Sellasie. Obok pani czyta poradnik &#8220;Jak skutecznie się modlić&#8221; a naprzeciw jakaś dziewczyna poprawia prace studentów. Znudzeni panowie z różnych stron świata co pięc sekund sprawdzają smętnie swoje smartphony, ktoś obgryza paznokcie, jakaś pani robi sobie makijaż a zaspany chłopak w ogromnych słuchawkach na uszach kiwa się rytmicznie i podśpiewuje pod nosem. Elegancko ubrani panowie po czterdziestce, głownie z Azji ale nie tylko, rzucają się na stacji na puste miejsca jakby mieli zamiar nie wychodzić z metra przez następnych kilka godzin. Niewidomi stukają swoimi laskami, jakaś matka uprzejmie dziękuje panu, który ustąpił miejsca niepocieszonemu potomkowi, który bardzo chciał obserwować tunele metra za szybą. Pociecha się rozpromienia i przykleja nos do okna. Pachnie kawa, curry i pizza. Ktoś bardzo głośno się śmieje. Fachowcy w ubraniach roboczych jadą na budowę rozmawiając między sobą po hiszpańsku. Obok wyglądająca na profesora kobieta zaczytuje się w jakichś feminizujących artykułach o poststrukturalizmie w literaturze słynnego pisarza X. Chińczycy jadą z siatkami pełnymi kulinarnych cudów, młode Japonki wygladające na turystki studiują mapę metra i chichoczą cichutko między sobą.<br />
<br />
Potem chaos, wszystko tonie w wesołym gwarze kiedy do metra wpada kilka klas dzieci z podstawówki. To dopiero mieszanka kultur i kolorów. Wesoły gwar, piski kiedy metro gwałtownie hamuje i radosne zabawy polegające na tym, żeby jak najdłużej ustać bez trzymania. Nauczyciele starają się jakoś ogarnąc ten żywioł, ale nie za bardzo im wychodzi. Kiedy dzieciaki wysiadają w wagonie robi sie cicho i pusto. Z głośnika dobiega komunikat. Znowu zepsuły się jakieś przekaźniki na jakiejś stacji i przez to metro wlecze się jak karawan pogrzebowy. Ludzie nerwowo spoglądają na zegarki w telefonach i klną cicho pod nosem. Co robić, szkoda nerwów.<br />
<br />
Przed stacją ten sam pan w czerwonej kurtce, którego widuję w tym miejscu od lat. Prosi o drobne, ale mało kto mu daje, bo wszyscy go już znają. Obok inny jegomość rozłożył na chodniku swój wędrowny antykwariat. Ma dobrą lokalizację, bo blisko uniwersytetu, więc chyba udaje mu się sprzedać to i owo, zwłaszcza, że ma same ambitne tytuły.<br />
<br />
Kampus też się zrobił zielony. Studenci biegną z metra na zajęcia a ja pędzę do pracy. Kolejny dzień jak co dzień. Parzę sobie kolejną kawę i dopiero teraz mogę zacząć dzień. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/03/27/poranne-migawki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Emigranckie odcinanie pępowiny</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/03/23/emigranckie-odcinanie-pepowiny</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/03/23/emigranckie-odcinanie-pepowiny#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Mar 2012 16:15:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje przy herbacie]]></category>
		<category><![CDATA[retrospekcje]]></category>
		<category><![CDATA[tam i z powrotem]]></category>
		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>
		<category><![CDATA[tureckie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[zaolzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2400</guid>
		<description><![CDATA[Do dzisiejszego postu zainspirował mnie wpis Stardust o &#8220;rozmowach&#8221; z bankiem. Dziękuję Star. Może się mylę, ale wydaje mi się, że przeprowadzka do innego kraju powoduje w człowieku trwałe zmiany w psychice. Oczywiście do pewnego stopnia każda przeprowadzka sprawia, że &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/03/23/emigranckie-odcinanie-pepowiny">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do dzisiejszego postu zainspirował mnie <a href="http://bezodwrotu.blogspot.ca/2012/03/zolza-byc.html">wpis Stardust o &#8220;rozmowach&#8221; z bankiem</a>. Dziękuję Star.<br />
<br />
Może się mylę, ale wydaje mi się, że przeprowadzka do innego kraju powoduje w człowieku trwałe zmiany w psychice. Oczywiście do pewnego stopnia każda przeprowadzka sprawia, że znana i oswojona rzeczywistość, leżąca na nas jak dobrze znoszony, choć nadal wygodny sweter, zamienia się w chaos i nieznane. Nowe obrazy, nowi ludzie, nowe ulice, nowe&#8230; nowe&#8230;<br />
<br />
Przeprowadzka za granicę to szok dla systemu. Niezależnie od tego, czy to szok przyjemny czy wręcz przeciwnie, pozostaje szokiem. Co więcej, często największa fala szoku przychodzi dopiero po kilku miesiącach, a u niektórych po latach. Obawiam się, że są tacy, którym nigdy nie mija, po prostu ciało i dusza nie są w stanie ogarnąć nowej rzeczywistości. Co gorsza, stara rzeczywistość też już się zmieniła, więc taki nieszczęsny rozbitek pozostaje zawieszony w próżni, znajdując ukojenie idealizując przeszłość oswojoną, której już nie ma, i wieszając psy na codzienności, o której boleśnie przypomina każdy kolejny poranek. Zaryzykuję tezę, że szok mija o wiele łatwiej i szybciej kiedy człowiek decydował się na emigrancką przygodę dobrowolnie, choć i tu zdarzają się wyjątki. Najtrudniej takim, których los z takich albo innych przyczyn wypchał w świat, choć tak naprawdę nigdy nie chcieli nigdzie jechać. Zamiast korzystać z tego co oferuje nowe miejsce rozpamiętują z nostalgią, której nie powstydziłby się Chopin ani cierpiący za miliony wieszcze, piękno dni minionych, kiedy wszystko było takie swojskie i nawet chleb smakował inaczej.<br />
<br />
Często decyzja o wyjeździe pojawia się spontanicznie. Nadarza się okazja i typy ciekawe świata stawiają wszystko na jedną kartę i jadą. Jak my, kiedy dowiedzieliśmy się, że chcą nas przyjąć na studia w Ankarze. Byliśmy wcześniej w Turcji kilka razy, objechaliśmy sporą częśc kraju i poznaliśmy realia, przeżywająć coś co można by nazwać zafascynowaniem połączonym z szokiem kulturowym. Kilka pobytów w różnych miejscach kraju, kurs językowy w Ankarze a potem trzy lata studiów w tym samym mieście zmieniły nam psychikę i mocno zmieniły nasze nastawienie do życia, oczekiwania, poglądy i plany na przyszłość. Nigdy nie planowaliśmy zamieszkać w Turcji na stałe, choć fascynuje nas oboje ten kraj a Stambuł jest moim zdaniem jednym z najciekawszych miast na świecie. Mimo to, mieszkając w Turcji dosyć się oderwałem od śląskiej, polskiej i zaolziańskiej rzeczywistości. Brakowało mi kontaktu z rodziną i przyjaciółmi ale większość swoich potrzeb intelektualno-kutluralnych zaspokajałem w doskonale zaopatrzonej bibliotece uniwersyteckiej. Zaczytywałem się powieściami po angielsku i jedyne czego mi brakowało do życia to większa różnorodność kulinarna. Kuchnia zawsze była bardzo ważnym elementem naszej codzienności i zarówno w Polsce jak i w Turcji czuliśmy się dosyć niewyżyci kulinarnie i smakowo. Poznawaliśmy życie w innym kraju z perspektywy expata. Nie byliśmy częścia systemu, wiedzieliśmy, że nasz pobyt dobiegnie kiedyś końca, więc staraliśmy się w miarę naszych bardzo skromnych środków i możliwości jak najwięcej poznać i zobaczyć. W tamtym czasie z Polską łączyły nas rozmowy z rodziną, wyjazdy na wakacje raz albo dwa do roku i polska prasa, od czasu do czasu. A także polska ambasada, w której pracował nasz przyjaciel ze studiów. Dzięki niemu poznaliśmy większość ankarskiej Polonii i zobaczyliśmy jak funkcjonują polscy emigranci w Turcji. Braliśmy udział w polskich wyborach i referendach, ale mieliśmy coraz większą świadomość, że w zasadzie nie mieszkamy tam i nie mamy wpływu na życie nad Wisłą. Jednym słowem, zaczęliśmy powoli odcinać pępowine, która łączyła nas z polską rzeczywistością od dzieciństwa.<br />
<br />
Zbliżał się koniec, Polska miała niebawem wejść do Unii i przed innym ciekawymi świata tak jak my otwierały się nowe możliwości. Nas jednak ciągnęło dalej na Zachód, za ocean. Chcieliśmy zobaczyć jak wygląda życie na innym kontynencie. Kiedy znaleźliśmy w skrzynce list z zaproszeniem na kolejne studia do Toronto wiedzieliśmy, że tym razem to już poważna zmiana. Toronto to nie Ankara, nie da się latać do Polski na wakacje dwa razy na rok.<br />
<br />
Ostatnie wakacje w Polsce minęły nam jak na szpilkach. Szczerze mówiąc byłem przerażony zbliżającym się terminem wyjazdu. Jakoś, dzięki wsparciu M. udało mi się pokonać histerię i polecieliśmy do Toronto. Patrząc na chmury za oknem czułem, że pępowina łącząca nas z Polską jest coraz cieńsza. Toronto okazało się być tym wszystkim czego zawsze w życiu szukaliśmy. Nie ma na świecie miejsc idealnych, ale to miasto i ludzie okazało się tak bliskie naszym marzeniom jak tylko możliwe. Trach, pępowina odcięta, zostało kilka nitek, bo przecież nawet nie mieliśmy stałego pobytu w Kanadzie i nie było wcale takie oczywiste, że dostaniemy. M. się przekwalifikowała i znalazła pracę. Krok po kroku zaczęliśmy się stabilizować. Tu był nasz dom, nasze miejsce, nasze centrum wszechświata. Już nie wracaliśmy do Polski lecąc na wakację. Tam jechaliśmy, wracaliśmy zawsze do Toronto. Nie chodziliśmy na polskie wybory, bo wiedzieliśmy, że nie będziemy tam mieszkać. Przestaliśmy się interesować polską polityką, coraz mniej nas ciekawiło co się dzieje w polskiej kulturze. Mając tyle kultur na codzień, polskie realia stały się tylko jednym ze strumyków naszej codzienności. Do tego byliśmy w kulinarnym raju na ziemi, jednym z niewielu miejsc gdzie można, przy odrobinie wysiłku, dostać większość składników do każdej potrawy jaka by się komuś zamarzyła. I do tego nie kosztuje to więcej niż każda inna potrawa.<br />
<br />
Od samego początku zaczęliśmy jeździć po Kanadzie, a później po Stanach, na ile nam się udawało. To ogromny kontynent i mamy małą szansę zobaczyć nawet małą częśc przed emeryturą, ale od czegoś trzeba zacząć. Pojechaliśmy aż na sam koniec kraju, na Wyspę Księcia Edwarda i do Nowej Szkocji. Zakochaliśmy się w kanadyjskich pejzażach i przyrodzie. Polubiliśmy prostych, sympatycznych ludzi, którzy zawsze byli dla nas bardzo otwarci i serdeczni. Choć do zostania Kanadyjczykiem musiało jeszcze sporo wody upłynąć, zacząłem się czuć jak Kanadyjczyk. Moja rzeczywistość oswojona i bliska była rzeczywistością kanadyjską. <br />
Na początku starałem się latać do Polski co roku (M. rzadziej, bo nie miała urlopu), ale odkąd zacząłem pracować na stałe wolę swoje krótkie wakacje spędzać w Kanadzie albo Stanach. Na Śląsk, do Krakowa i na Zaolzie poza rodziną nic mnie już nie ciągnie i gdyby nie rodzina to pewnie bym tam więcej nie jeździł. Wymeldowałem się dawno temu i nie mam dowodu osobistego. Został mi paszport, trochę gratów w domu rodziców na Śląsku, z których większośc pewnie rozdamy i konto w polskim banku. To ostatnie głównie po to, żebyśmy mogli przelewać pieniądze kiedy prosimy rodzinę o kupienie nam czegoś. Choć to też coraz rzadziej. Muzyka i książki które chcieliśmy mieć już mamy a warte uwagi nowości dostajemy w ramach prezentów. Sporadycznie przeglądam polskie czasopisma i gazety, ale często mnie irytują, bo nie znajduję w nich zrozumiałego dla mnie punktu odniesienia. Niby mówimy tym samym językiem, ale między nami jest kulturowa przepaść, która z dnia na dzień coraz bardziej się powiększa.<br />
<br />
Kiedy jestem na ulicy w Polsce czuję się obco. Niby znam realia, ale prawda jest taka, że obrazy które pamiętam to realia kraju, którego już nie ma. Zauważam trwałe zmiany w mojej psychice i łapię się na tym, że chcę coś zrobić po kanadyjsku. Na przykład prowadzić samochód tak jak to robię w Toronto. Kosztuje mnie to sporo stresów i najchętniej bym w Polsce nie prowadził, bo nie czuję się bezpiecznie kiedy na mnie trąbią i mijają mnie na trzeciego szaleni kierowcy. Ludzie się na mnie dziwnie patrzą a auta z tyłu trąbią kiedy zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych i tak dalej. Irytują mnie różne drobnostki i choć staram się do tego podejść na luzie nie jest to dla mnie łatwe.<br />
<br />
Czyżbym przeżywał odwrócony szok kulturowy? Chyba tak. Mocny szok kulturowy przeżyłem w Turcji, w Kanadzie w zasadzie od samego początku czuję się u siebie. Niektórzy pomyślą, że idealizuję nową rzeczywistość, ale naprawdę tak było. Po prostu starałem się żyć jak żyją miejscowi i założyć, że tak tutaj funkcjonuje życie. A ponieważ to jak funkcjonuje bardzo mi pasuje (choć oczywiście są sprawy, które można by ulepszyć i zmienić, jak wszędzie) wtopiłem się w rzeczywistość z ochotą i pozytywnym nastawieniem. Ceną za to jest właśnie odwrotny szok kulturowy wobec polskiej rzeczywistości. Niestety nie da się naraz siedzieć na dwóch krzesłach a ja swoje wybrałem.<br />
<br />
Niebawem przyjedzie mój Tato. Znowu będziemy razem spędzać miłe chwile, remontować i rozmawiać o tym jak się rodzicom żyje w polskiej rzeczywistości. Niestety to dla mnie trudny temat, bo nie rozumiem tamtego świata. Staram się być dobrym rozmówcą, ale to nie wystarcza. Moja rzeczywistość jest inna a polskie wspomnienia są właśnie tylko wspomnieniami. Pępowina odcięta, wyschła, nie ma. Pępek się zagoił. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/03/23/emigranckie-odcinanie-pepowiny/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Post Scriptum do postów o obywatelstwie</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2012/03/20/post-scriptum-do-postow-o-obywatelstwie</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2012/03/20/post-scriptum-do-postow-o-obywatelstwie#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Mar 2012 19:31:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>resvaria</dc:creator>
				<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>
		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>
		<category><![CDATA[refleksje przy herbacie]]></category>
		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=2392</guid>
		<description><![CDATA[Obiecuję solennie, że to już ostatni wpis o obywatelstwie, przynajmniej na jakiś czas. Nie chcę Was zanudzić a brak komentarzy niepokojąco potwierdza moją tezę, że już wszyscy posnęli&#8230; Byłem dzisiaj odebrać nasze jednoroczne wejściówki do wszelakich atrakcji kulturalno-turystyczno-historycznych. Teraz możemy &#8230; <a class="more-link" href="http://www.resvaria.net/2012/03/20/post-scriptum-do-postow-o-obywatelstwie">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obiecuję solennie, że to już ostatni wpis o obywatelstwie, przynajmniej na jakiś czas. Nie chcę Was zanudzić a brak komentarzy niepokojąco potwierdza moją tezę, że już wszyscy posnęli&#8230;<br />
<br />
Byłem dzisiaj odebrać nasze <a href="http://www.icc-icc.ca/en/cap/">jednoroczne wejściówki</a> do wszelakich atrakcji kulturalno-turystyczno-historycznych. Teraz możemy zrobić kolejną rundę po torontońskich muzeach i zaliczyć atrakcje poza miastem do których albo się od dawna przymierzamy (<a href="http://www.mcmichael.com/collection/seven/index.cfm">Kleinburg i Group of Seven</a>), albo o których dopiero niedawno się dowiedzieliśmy, jak na przykład <a href="http://www.hamilton.ca/CultureandRecreation/Arts_Culture_And_Museums/HamiltonCivicMuseums/SteamMuseum/">muzeum technologii parowej w Hamilton</a>. Poza tym w ROM nadal trwa <a href="http://www.rom.on.ca/maya/">wystawa czasowa o starożytnych Majach</a> którą bym chciał zobaczyć i są <a href="http://www.rom.on.ca/exhibitions/special/shahnama.php">miniatury z Szachname</a>, też na pewno warte obejrzenia. W AGO niedługo będzie Picasso, nie wiem kiedy nam się uda chociaż częśc tego zobaczyć&#8230;<br />
<br />
Sprawdzając do których atrakcji mamy wstęp na nasze nowo-obywatelskie wejściówki zauważyłem ciekawą grafikę, która przedstawia wyniki sondażu w którym pytano Kanadyjczyków z czym się im kojarzy kanadyjskie obywatelstwo. Oto ona:<br />
<br />
<a href="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/03/CitizenshipSurveyInfographic.gif"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/03/CitizenshipSurveyInfographic-309x450.gif" alt="" title="CitizenshipSurveyInfographic" width="309" height="450" class="aligncenter size-medium wp-image-2393" /></a><br />
<br />
Dla słabiej znających angielski szybkie tłumaczenie. Lewa strona od góry:<br />
<em><strong>Kanadyjczycy o obywatelstwie</strong><br />
*<br />
pierwszy narodowy sondaż o tym co znaczy bycie obywatelem w Kanadzie<br />
&#8212;&#8212;&#8212;<br />
<strong>Co znaczy bycie obywatelem?</strong><br />
Kanadyjczycy definiują obywatelstwo jako coś więcej niż przestrzeganie prawa i płacenie podatków.<br />
&#8212;&#8212;&#8212;<br />
Najczęściej wspominane (bez naprowadzania na odpowiedź):<br />
- bycie aktywnym w swojej społeczności<br />
- wolontariat i pomaganie innym<br />
- akceptacja tych, którzy są inni<br />
- współdzielenie kanadyjskich wartości<br />
- szacunek dla innych religii<br />
- uczciwa praca<br />
- przestrzeganie prawa<br />
- płacenie podatków<br />
- branie udziału w wyborach</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-<br />
<strong>Co sprawia, że jesteśmy dumni z tego, że mieszkamy w Kanadzie?</strong><br />
Kanadyjczycy urodzeni za granicą i ci, którzy urodzili się w Kanadzie mają podobne poglądy na to co sprawia, że są dumni z bycia Kanadyjczykami/rezydentami Kanady.<br />
(Najczęściej podawane według miejsca urodzenia):<br />
Urodzeni w Kanadzie / Urodzeni poza Kanadą:<br />
27%  wolność/demokracja 29%<br />
11% przyjaźni ludzie 12%<br />
9% jakość życia 5%<br />
5% akceptacja dla innych 12%<br />
6% szacunek innych krajów (dla Kanady) 6%<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-<br />
Prawa strona od góry:<br />
<strong>Co sprawia, że ktoś jest dobrym obywatelem?</strong><br />
Poniższe odpowiedzi pokazują co uważane jest za bardzo istotne aby być dobrym obywatelem Kanady.<br />
- traktowanie kobiet i mężczyzn równo &#8211; 95%<br />
- przestrzeganie praw Kanady &#8211; 89%<br />
- akceptacja dla innych &#8211; 82%<br />
- ochrona środowiska &#8211; 80%<br />
- szacunek dla innych religii 65%<br />
- wiedza na temat historii Kanady &#8211; 62%<br />
- aktywne uczestnictwo w życiu swojej społeczności &#8211; 51%<br />
&#8212;&#8212;&#8212;-<br />
<strong>Czy ktoś urodzony poza Kanadą może być tak samo dobrym obywatelem jak ktoś kto się tu urodził?</strong><br />
- tak 89%<br />
- nie 6%<br />
- to zależy/ nie wiem 4%<br />
Kanadyjczycy mają komfortowe i pewne siebie podejście do imigracji i wierzą, że każdy może być dobrym obywatelem.</em><br />
<br />
Chętnie bym zobaczył wyniki podobnego sondażu z USA, Australii i krajów Unii Europejskiej. Ciakawe jakie byłyby odpowiedzi w Polsce.<br />
<br />
Na sam koniec jeszcze jedna grafika, aby ją zobaczyć trzeba kliknąć na obrazek poniżej. Pokazuje w ładny sposób skąd się tu wszyscy wzięliśmy. Wyniki są wzięte z ostatniego spisu powszechnego (2011). Proszę bardzo:<br />
<br />
<a href="http://www.resvaria.net/imm.pdf"><img src="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/uploads/2012/03/immigration-233x450.jpg" alt="" title="immigration" width="233" height="450" class="aligncenter size-medium wp-image-2395" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2012/03/20/post-scriptum-do-postow-o-obywatelstwie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

