<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>

<channel>
	<title>Res Varia</title>
	<atom:link href="http://www.resvaria.net/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.resvaria.net</link>
	<description>Całkowicie subiektywne opinie o świecie, filmie, muzyce, emigracji, jedzeniu i Kanadzie...</description>
	<pubDate>Mon, 01 Dec 2008 01:33:46 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.6.3</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Wyznania nałogowego czytelnika</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/11/24/wyznania-nalogowego-czytelnika</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/11/24/wyznania-nalogowego-czytelnika#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Nov 2008 04:04:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[varia]]></category>

		<category><![CDATA[warto przeczytać]]></category>

		<category><![CDATA[zmrużonym okiem]]></category>

		<category><![CDATA[ankieta]]></category>

		<category><![CDATA[książki]]></category>

		<category><![CDATA[zwyczaje czytelnicze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=325</guid>
		<description><![CDATA[

Hm hm&#8230; Jako żywo, choć szczerze, z pasją i namiętnie nienawidzę wszelkiej maści łańcuszków postanowiłem uczynić wyjątek dla łańcuszka o książkach, który wypełniło już kilka zaprzyjaźnionych blogerek: AnetaCuse, Joe, Ewwek, i Kobietapracująca. No to jazda&#8230;
1.O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Każdej, ale wiele zależy od tego co czytam.
W czasie lunchu w pracy zwykle czytam prasę codzienną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.resvaria.net/img/man1.jpg" alt="" /><br />
<br />
Hm hm&#8230; Jako żywo, choć szczerze, z pasją i namiętnie nienawidzę wszelkiej maści łańcuszków postanowiłem uczynić wyjątek dla łańcuszka o książkach, który wypełniło już kilka zaprzyjaźnionych blogerek: <a href="http://syracuse.blox.pl/2008/11/Czytelnicy-z-blogosfery-lacza-sie.html">AnetaCuse,</a> <a href="http://strachprzed.blox.pl/2008/11/lancuszek.html">Joe,</a> <a href="http://ewwwektm.blox.pl/2008/11/dopadl-mnie-quotlancuszekquot-O-no-niech-bedzie.html">Ewwek,</a> i <a href="http://kobietapracujaca.wordpress.com/2008/11/18/lancuszek-czytelniczy/">Kobietapracująca</a>. No to jazda&#8230;</p>
<p><em>1.O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?</em><br />
Każdej, ale wiele zależy od tego co czytam.<br />
W czasie lunchu w pracy zwykle czytam prasę codzienną (<a href="http://www.theglobeandmail.com/"><em>The Globe and Mail,</em></a> <em><a href="http://www.thestar.com/">Toronto Star,</a></em>) i czasopisma (<em><a href="http://blog.macleans.ca/">Maclean&#8217;s,</a></em> i <em><a href="http://www.walrusmagazine.com/">The Walrus</a></em>). W drodze do pracy i z powrotem najchętniej czytam powieści w paperbacku, ale właściwie czytam cokolwiek mi wpadnie w ręce. W domu czytam książki o porze dowolnej. Ważnym elementem jest odpowiednia oprawa: kawa albo herbata i czasem brandy. Kiedy byłem mały do powieści przygodowych robiłem sobie po kryjomu całe stosy chleba z czymś, teraz czasem też mam takie napady. Na przykład ostatnio czasem mnie bierze na ciemny chleb posmarowany cienką warstwą <a href="http://www.vegemite.com.au/">vegemite</a>. Oj ale dobrze się przy tym czyta&#8230;<br />
<span id="more-325"></span><br />
<em>2.Gdzie czytasz?</em><br />
Wszędzie. Chętnie w wannie.</p>
<p><em>3.Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach, czy na brzuchu?</em><br />
To chyba najbardziej bezsensowne pytanie. Jakie to ma znaczenie? Rzadko czytam na leżąco, zwykle siedzę w łóżku. Jeśli leżę to zawsze na plecach. Przy mojej wadzie wzroku czytanie na brzuchu jest samobójcze&#8230;</p>
<p><em>4.Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?</em><br />
Naukowe i nienaukowe. Naukowe: historia, zwłaszcza społeczna i gospodarcza, mikrohistoria, antropologia, socjologia.<br />
Nienaukowe: wszelkiej maści powieści, fantasy, sci-fi, dobre kryminały (Martha Grimes), reportaże (Kapuściński), autobiografie&#8230; Nie lubię polskich klasyków, ale bardzo lubię na przykład klasyków angielskich i amerykańskich.<br />
<br />
<img src="http://www.resvaria.net/img/man2.jpg" alt="" /><br />
</p>
<p><em>5.Jaką książkę ostatnio kupiłaś?</em><br />
Umberto Eco - On Ugliness.<br />
Ostatnio mało kupuję, bo nie mamy już powoli miejsca na książki&#8230;</p>
<p><em>7.Co czytasz aktualnie?</em><br />
Donaldson, S. - The Chronicles of Thomas Covenant, the Unbeliever<br />
Bogucka, M. - Życie codzienne w Gdańsku, wiek XVI-XVII<br />
Faroqhi, S. - Ottoman Empire and the World Around It<br />
Škvorecký, J. - Batalion czołgów<br />
Eco, U. - Baudolino (od dwóch lat, to jedna z najładniejszych i najlepszych książek jakie czytałem i chyba dlatego nie chcę kończyć&#8230;)<br />
Eco, U. - On Ugliness</p>
<p>Zacząłem też kilka innych rzeczy&#8230; Zwykle czytam kilka książek na raz, czasem odkładam na dłużej, czasem czytam od razu do końca, czasem wracam po kilku miesiącach, czasem zaczynam od początku&#8230;</p>
<p><em>8.Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?</em><br />
Używam wszystkiego - kart telefonicznych, post-it, widokówek, rachunków, wizytówek, zakładek, kawałków papieru, liści&#8230; ale najczęściej gubię te wszystkie gadżety i nie używam niczego. Odkąd sięgam pamięcią czytając pamiętałem gdzie skończyłem. Lubię kartkować i wracać do słów, które już czytałem. </p>
<p><em>9.Co sądzisz o książkach do słuchania?</em><br />
Może i by mi się podobało, nie próbowałem. Ale wolę słuchać muzyki i podcastów.</p>
<p><em>10.Co sądzisz o ebookach?</em><br />
Wystarczająco dużo czasu spędzam przed monitorem, żeby jeszcze książki czytać w ten sposób. Na monitorze czytam, poza blogami i prasą, sporo artykułów i źródeł.</p>
<p>Chętnie do ankiety dodałbym następujące pytania. Może odpowiecie?</p>
<p>11. Wypożyczasz czy kupujesz? Jeśli kupujesz to nowe, czy z drugiej ręki. Czy zdarza Ci się wyrzucać książki?</p>
<p>12. Dziesięć książek, które zmieniły Twoje życie w jakimś stopniu.</p>
<p>13. Czy miewasz objawy uzależnienia od jakiejś ksiązki (brak kontaktu z otoczeniem, zaniedbywanie obowiązków, paląca potrzeba wzięcia do ręki następnego tomu&#8230;)</p>
<p>14. Najgorsza książka jaką przeczytałeś.</p>
<p>15. Ile macie w domu książek</p>
<p>16. Czy zdarza Wam się czytać tę samą książke więcej niż raz? Czy zdarzyło Wam się przeczytać tę samą książkę więcej niż kilka razy?</p>
<p>17. Co myślicie o czytaniu na głos dzieciom?</p>
<p>Dobranoc:)<br />
PS. Niebawem dalsza część o życiu w Kanadzie, cierpliwości&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/11/24/wyznania-nalogowego-czytelnika/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka na piątek - &#8220;Piekarnik&#8221; i &#8220;Pudel z Gwadelupy&#8221;</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/11/21/muzyka-na-piatek-piekarnik-i-pudel-z-gwadelupy</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/11/21/muzyka-na-piatek-piekarnik-i-pudel-z-gwadelupy#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Nov 2008 23:01:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[dźwięki]]></category>

		<category><![CDATA[zmrużonym okiem]]></category>

		<category><![CDATA[absurd]]></category>

		<category><![CDATA[Akurat]]></category>

		<category><![CDATA[malenczuk]]></category>

		<category><![CDATA[muzyka polska]]></category>

		<category><![CDATA[nonsens]]></category>

		<category><![CDATA[Pudelsi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=320</guid>
		<description><![CDATA[Zupełnie przypadkiem trafiłem na taki oto kawałek grupy, która nazywa się Akurat. Dosyć żywa muzyka i bardzo zabawny tekst. Odświeżające:


WPvideo 1.10


Download!


A w ramach encore Püdelsi i &#8220;Pudel z Gwadelupy&#8221;, który pasuje mi do &#8220;Piekarnika&#8221; tekstowo i stylistycznie. Chyba krąży dzisiaj nade mną duch Mirona Białoszewskiego. No cóż piątek:)


WPvideo 1.10


Download!


Życzę wszystkim udanego weekendu:)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zupełnie przypadkiem trafiłem na taki oto kawałek grupy, która nazywa się Akurat. Dosyć żywa muzyka i bardzo zabawny tekst. Odświeżające:<br />
</p>
<div class="wpv_videoc">
<div class="wpv_self"><a href="http://www.skarcha.com/wp-plugins/wpvideo/">WPvideo 1.10</a></div>
<div class="wpv_video"><object data="http://www.youtube.com/v/otomhl2SyNk" type="application/x-shockwave-flash" width="100%" height="100%"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/otomhl2SyNk"></param></object></div>
<div class="wpv_titleauthor"></div>
<div class="wpv_download"><a target="_blank" href="http://downthisvideo.com/?url=http://www.youtube.com/watch?v=otomhl2SyNk">Download!</a></div>
</div>
<p>
A w ramach <em>encore</em> Püdelsi i &#8220;Pudel z Gwadelupy&#8221;, który pasuje mi do &#8220;Piekarnika&#8221; tekstowo i stylistycznie. Chyba krąży dzisiaj nade mną duch Mirona Białoszewskiego. No cóż piątek:)<br />
</p>
<div class="wpv_videoc">
<div class="wpv_self"><a href="http://www.skarcha.com/wp-plugins/wpvideo/">WPvideo 1.10</a></div>
<div class="wpv_video"><object data="http://www.youtube.com/v/tLYBv8xssTo" type="application/x-shockwave-flash" width="100%" height="100%"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tLYBv8xssTo"></param></object></div>
<div class="wpv_titleauthor"></div>
<div class="wpv_download"><a target="_blank" href="http://downthisvideo.com/?url=http://www.youtube.com/watch?v=tLYBv8xssTo">Download!</a></div>
</div>
<p>
Życzę wszystkim udanego weekendu:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/11/21/muzyka-na-piatek-piekarnik-i-pudel-z-gwadelupy/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>O Kanadzie - II Koszty życia</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/11/17/o-kanadzie-ii-koszty-zycia</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/11/17/o-kanadzie-ii-koszty-zycia#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Nov 2008 05:04:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>

		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>

		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<category><![CDATA[koszty życia w Toronto]]></category>

		<category><![CDATA[życie w Kanadzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=301</guid>
		<description><![CDATA[
/na zdjęciu powyżej moneta jednodolarowa, zwana potocznie &#8220;loonie&#8221; (od kaczki, widocznej na zdjęciu poniżej/

Ostatnio sporo ludzi zaczyna zaciskac pasa z powodu kryzysu w Stanach i Europie o czym pisała choćby A. w zaprzyjaźnionym blogu z Nowego Jorku. Myślę, że to dobry czas, żeby wspomnieć o kosztach życia w Toronto, które jest najdroższym kanadyjskim miastem, więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.resvaria.net/img/loonie2.jpg" alt="Loonie" /><br />
<em>/na zdjęciu powyżej moneta jednodolarowa, zwana potocznie &#8220;loonie&#8221; (od kaczki, widocznej na zdjęciu poniżej/</em><br />
<br />
Ostatnio sporo ludzi zaczyna zaciskac pasa z powodu kryzysu w Stanach i Europie o czym <a href="http://salon.polonia.net/2008/11/16/zaciskanie-pasa/">pisała choćby A. w zaprzyjaźnionym blogu z Nowego Jorku</a>. Myślę, że to dobry czas, żeby wspomnieć o kosztach życia w Toronto, które jest najdroższym kanadyjskim miastem, więc można założyć, że teoretycznie wszędzie indziej powinno być taniej. Wyjątkiem są ceny nieruchomości, które pomimo ostatnich wahań w Toronto wciąż są o wiele niższe niż w Vancouver albo Victorii.</p>
<p>Najwiekszym miesięcznym wydatkiem w budżecie każdej rodziny pozostaje czynsz albo kredyt hipoteczny. Wynajęcie mieszkania w centrum Toronto kosztuje od $850 za kawalerkę do $1400-1500 za mieszkanie typu two bedroom. Są to rzecz jasna ceny średnie i wiele zależy od dzielnicy, standardu mieszkania i innych czynników. Rata za kredyt hipoteczny zależy od różnych czynników, więc nie za bardzo mogę podać &#8220;średnią&#8221;, ale ceny domów w ostatnich latach bardzo wzrosły i również zależą od wielu czynników. Jeśli kogoś to interesuje, to opisy dzielnic wraz z cenami domów można <a href="http://www.realosophy.com/">znaleźć w tym blogu</a>. Za przyzwoity dom w &#8220;rokującej przyszłość&#8221; dzielnicy trzeba zapłacić przynajmniej $300,000, jednak bliżej centrum cena znacznie wzrasta.<span id="more-301"></span></p>
<p>Na żywność i chemię gospodarczą rodzina dwuosobowa z psem wydaje, bez specjalnych ekscesów, około $500 na miesiąc. Niestety ostatnio mięso i sery poszły bardzo w górę a nabiał w ogóle nie jest w Kanadzie tani. Kwota którą podaję powyżej wystarcza na jedzenie w domu, natomiast lunch w mieście to $5-10 a obiad/kolacja to $9-20 plus podatki i napiwek. Zwyczajowo do cen w restauracjach dodaje się 15% napiwku. Jak widać wyjście do restauracji nie jest bardzo drogie a czasem taniej jest coś zjeść na zewnątrz niż gotować w domu. Kolacja typu &#8220;all you can eat&#8221; (jesz ile chcesz) w przyzwoitej japońskiej restauracji to wydatek rzędu $15-25 na osobę. Uważam, że to doskonała cena. Najtańszą i dosyć często przez nas wykorzystywaną opcją są wietnamskie i chińskie knajpki, gdzie można bardzo smacznie zjeść od $5-$6. </p>
<p>O ile jedzenie na zewnątrz jest dosyć przystępne, to alkohol zdecydowanie obciąża kieszeń. Kufel piwa (pint) w pubie kosztuje $4,50-6 a dzbanek (pitcher) o pojemności 3 pintów $15. Plus podatek i napiwek rzecz jasna. Butelka wina w knajpie to wydatek rzędu 20$ w górę, innych rzeczy nie pijam więc nie mam pojęcia jakie są ceny.</p>
<p>Alkohol w sklepach jest tańszy. Piwo europejskie kosztuje $1,80-$2,50 za pół litra, kanadyjskie $12-15 za sześciopak małych butelek. Inne piwa są w podobnych cenach. W Toronto można dostać wiele gatunków piwa ze wszystkich zakątków świata, więc to raj dla piwosza. Wino w sklepie kosztuje od $9 za tanie wina z Ameryki Południowej i Europy, do $12-35 za przyzwoite gatunkowo wina rocznikowe. Oczywiście są i wina droższe. Duża butelka (0,7 L) ginu albo brandy kosztuje średnio koło $30-35, inne alkohole są w podobnych cenach. Wszystkie ceny alkoholu w sklepie zawierają już stosowne podatki i akcyzę. Na koniec dodam, że wino i alkohole wysokoprocentowe można kupić w Ontario tylko w oficjalnych sklepach LCBO a piwo sprzedają zarówno w LCBO jak i w sieci sklepów Beer Store. Nie ma piwa na stacjach benzynowych jak w Quebecu albo stanie Nowy Jork.</p>
<p>Transport miejski w Toronto to temat na osobny wpis, póki co ceny. Pojedyńczy przejazd metrem/tramwajem albo autobusem kosztuje $2,75 a miesięczna karta $109.</p>
<p>Internet i telefon to razem wydatek rzędu $60-100 na miesiąc, telefon komórkowy kosztuje od $25 do $50 za przeciętny pakiet, natomiast telewizja kablowa kosztuje około $40-80 miesięcznie. W całym Toronto i większości Ontario telwizja kablowa jest w rękach firmy Rogers, która nie cieszy się najlepszą opinią. </p>
<p>Prąd jest często wliczony w cenę kiedy wynajmuje się mieszkanie. A jeśli nie to trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu $40-100 miesięcznie, w zależności od zużycia. Gaz jest właściwie tylko w prywatnych domach, których znakomita większość ma ogrzewanie gazowe. Miesięczna opłata to wydatek rzędu $80-120, w zależności od wielkości domu i tak dalej.</p>
<p>Dużym problemem w Toronto są miejsca parkingowe. Wynajęcie garażu albo parkingu kosztuje od $60 do $200 na miesiąc a jeśli ktoś ma dom przy ulicy na której można legalnie parkować w ramach &#8220;street parking&#8221; to za naklejkę na szybę zapłaci kilkanaście dolarów na miesiąc. Skoro już piszę o samochodach to dodam, że miesięczna składka ubezpieczeniowa to koszt rzędku $150-350, w zależnościu od firmy ubezpieczeniowej i tego jaką się ma historię ubezpieczeniową. Za to benzyna ostatnio bardzo potaniała. W lecie kosztowała $1,50 za litr a teraz tylko 85 centów/L. Dodam jeszcze, że wszystkie autostrady w Ontario poza jedną są bezpłatne.</p>
<p>Usługi medyczne są w Kanadzie regulowane i każda prownicja ma swój system opieki zdrowotnej. W Ontario mamy OHIP, który pokrywa opłaty za większośc standardowych usług lekarskich i pobyt w szpitalu (ani u lekarza ani w szpitalu nie płaci się z własnej kieszeni) natomiast nie pokrywa kosztów większości lekarstw na receptę ani nie płaci za okuliste, dentystę, ortoptedę, środki antykoncepcyjne i tak dalej. Wiele firm (ale nie wszystkie) oferuje swoim pracownikom dodatkowe ubezpieczenia, które pokrywają część (zwykle 80%) kosztów takich spraw. Opieka dentystyczna jest makabrycznie droga, więc często nawet dobre dodatkowe ubezpieczenie nie pomaga. Nie tak dawno za leczenie kanałowe zapłaciłem kilka tysięcy dolarów a plomba to wydatek rzędu $300-450. Wiele osób narzeka na kanadyjski system, bo chronicznym problemem są kolejki na pogotowiu i długie terminy oczekiwania na specjalistyczne zabiegi jak na przykład operacja kolana. Brakuje też lekarzy rodzinnych. Ale to również temat na inny post.<br />
<br />
<img src="http://www.resvaria.net/img/loonie1.jpg" alt="Loonie" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/11/17/o-kanadzie-ii-koszty-zycia/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>O Kanadzie - I</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/11/16/o-kanadzie-i</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/11/16/o-kanadzie-i#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Nov 2008 05:48:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>

		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>

		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<category><![CDATA[zmrużonym okiem]]></category>

		<category><![CDATA[życie w Kanadzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=292</guid>
		<description><![CDATA[

-Co sprawia, ze Kanada jest lub juz nie atrakcyjna dla emigranta?

Takie oto pytanie zadał mi ktoś, kto rozważa przyjazd do Kanady i start od zera. Muszę przyznać, że to nie jest łatwe pytanie i nie da się na niego udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Postaram się opisać różne aspekty życia w Kanadzie z własnej perspektywy. Dzisiaj częśc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Podzia%C5%82_administracyjny_Kanady"><img src="http://www.resvaria.net/img/kanada.jpg" alt="Kanada" /></a><br />
<br />
-<em>Co sprawia, ze Kanada jest lub juz nie atrakcyjna dla emigranta?</em><br />
<br />
Takie oto pytanie zadał mi ktoś, kto rozważa przyjazd do Kanady i start od zera. Muszę przyznać, że to nie jest łatwe pytanie i nie da się na niego udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Postaram się opisać różne aspekty życia w Kanadzie z własnej perspektywy. Dzisiaj częśc pierwsza, ogólna.<br />
<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-<br />
<br />
Wydaje mi się, że wiele zależy od najróżniejszych czynników i to co jednym będzie się podobało, dla innych będzie odstraszające. Spróbuję napisać co nieco o własnych przemyśleniach na ten temat. Proszę jednak pamiętać, że to li tylko moja własna percepcja i w żaden sposób nie musi być zgodna z odczuciami setek tysięcy imigrantów, którzy przyjechali do Kanady szukając swojego miejsca na ziemi.<br />
Na samym początku powieninem zaznaczyć, że Kanada to ogromny kraj. Niby to banał, ale ktoś kto planuje w Kanadzie rozpocząć życie od nowa będzie miał zupełnie inne przeżycia, możliwości i problemy w zależności od tego gdzie się postanowi osiedlić. Prowincje i terytoria różnią się od siebie nie tylko ilością mieszkańców na kilometr kwadratowy, ale także klimatem, rynkiem pracy, wysokością podatków, prawem i wieloma innymi rzeczami. Oczywiście najbardziej inny jest Quebec, bo jego odmienność kulturową uwypuklają odmienne od reszty Kanady język, system prawny, kultura i kuchnia, a także podejście do imigrantów. Choć w całej Kanadzie imigrantom żyje się o wiele łatwiej niż w Europie, w Quebecu najtrudniej poczuć się ”u siebie”, nie tylko imigrantom ale również Kanadyjczykom z innych prowincji. Zaznaczam, że moja opinia oparta jest na tym co czytałem i słyszałem, bo sam Quebec znam wyłącznie od strony turystycznej.<span id="more-292"></span><br />
<br />
Trzy prowincje w których tradycyjnie osiedlało się w ostatnich latach najwięcej imigrantów to Ontario, Quebec i Kolumbia Brytyjska. Właściwie powinienem pisać o trzech miastach, bo do niedawna lwia częśc nowoprzyjezdnych osiedlała się w okolicach Toronto (ponad 50% nowych imigrantów), Vancouver i Montrealu. Od kilku lat imigranci osiedlają się także w Albercie, za sprawą szybkiego rozwoju gospodarki w zachodnich prowincjach Kanady. Pozostałe prowincje i terytoria również przyjmują imigrantów, ale ich liczba jest o wiele mniejsza.<br />
<br />
Toronto jest najbardziej zróżnicowanym etnicznie, kulturowo i językowo miastem na świecie. Prawie połowa mieszkańców miasta urodziła się poza Kanadą, a ponieważ co roku Toronto przyjmuje prawię połowę nowych imigrantów ta liczba będzie ulegać dalszemu zwiększeniu, chyba, że Kanada przestanie przyjmować nowych imigrantów, na co się nie zapowiada. W tym miejscu powinienem dodać dygresję. A mianowicie niektórzy Polacy decydując się na wyjazd do Kanady nie zdają sobie sprawy z tego, że Toronto nie tylko jest miastem wielokulturowym, ale wielokulturowość jest siłą napędową tkanki miejskiej. Potem na miejscu przeżywają szok, widząc, że na ulicy albo w tramwaju często o wiele łatwiej jest spotkać imigrantów z Chin, Indii, Jamajki albo Filipin niż białych. Większość Polaków prędzej czy później oswaja się z wielokulturową mozaiką, ale niestety dosyć często spotyka się też pełne nieuzasadnionych pretensji jednostki, którym tutejszy porządek rzeczy się nie podoba. Nie rozumieją, że Kanadyjczycy są społeczeństwem wielokulturowym, które swoją siłę czerpie z akceptacji dla nowoprzyjezdnych.<br />
<br />
Jak można się domyślać z powodu mozaiki kultur, Toronto jest idealnym miejscem dla miłośników egzotycznej kuchni. Gdybym miał podać kilka powodów dla których to właśnie Toronto stało się naszym domem to dostępność, wybór i mnogość wszelkiej maści restauracji i sklepów spożywczych byłoby na czołowym miejscu. Chyba nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, gdzie można dostać praktycznie każdy składnik potrzebny w jakimkolwiek przepisie. Dziesiątki niedrogich restauracji pozwala poznać kulinarne kultury świata, przy czym ceny w tutejszych restauracjach są bardzo przystępne. Za $10-15 można właściwie zjeść każde danie, może z wyjątkiem tych najbardziej wykwintnych. Co ciekawe kuchnie azjatyckie są tak popuarne, że większość mieszkańców miasta swobodnie posługuje się pałeczkami, rozróznia sushi od sashimi i wie do czego używać jakiego sosu sojowego. Ze swojego własnego doświadczenia mogę podpowiedzieć, że odkąd zamieszkaliśmy w Toronto mogę w końcu gotować to na co mam ochotę a nie to do czego dostanę składniki. Udało mi się nawet namierzyć restaurację uzbecką z czuburekami i australijski vegemite, choć przez jakiś czas wydawało mi się, że akurat tych przysmaków w Toronto nie dostanę&#8230;<br />
<br />
Czytelnicy tego bloga chyba zauważyli, że oboje z Kobietą Pracującą czujemy się w Toronto ‘na swoim miejscu’. Mamy pracę, jesteśmy zadowoleni, kupujemy dom, dużo zwiedzamy i za nic w świecie nie chcielibyśmy wracać do Europy. Muszę przyznać, że czasem ludzie, zwłaszcza Polacy, pytają się nas jak to możliwe, że po pięciu latach wiemy, że to nasz dom, skoro oni sami po tylu latach nadal nie są u siebie a na każdym kroku słychać opinie, że imigranci z wykształceniem nie mogą dostać pracy, przez co ludzie z doktoratami prowadzą taksówki. Nie jest łatwo odpowiedzieć na takie pytanie, ale wydaje mi się, że zauważyłem pewną prawidłowość, która działa nie tylko wśród imigrantów z Polski ale ogólnie. Otóż wydaje mi się, że o wiele łatwiej odnaleźć jest się ludziom, którzy po przyjeździe tutaj nie zaszywają się we własnym getcie etnicznym i którzy zakładają, że to inny kraj i trzeba się dostosować do reguł jakie tutaj panują. Ponadto potrzebna jest doza optymizmu i cierpliwości. Znam kilka osób, które po wielu latach spędzonych na emigracji są Kanadą bardzo rozczarowane i nie wierzą, że mogą tutaj coś osiągnąć. Niestety te osoby powielają model o którym pisałem wyżej – mieszkają i zawierają nowe znajomości głównie wśród członków swojej grupy etnicznej, nie czytają kanadyjskiej prasy i książek po angielsku, nie biorą udziału w życiu swojej lokalnej kanadyjskiej społeczności i tak dalej. Wiele razy podczas rozmów z takimi ludźmi zauważam, że oni dalej tkwią w swoim starym kraju. Znają nowe filmy, seriale, wiedzą co się dzieje w polityce, starają się każde wakacje spędzać ‘w ojczyźnie’. Z drugiej strony po kilkunastu latach spędzonych w Kanadzie nadal nie uważają się za Kanadyjczyków, pomimo tego, że w szufladach trzymają kanadyjskie paszporty. To trudna sytuacja, bo ‘tam’ już dawno nie są u siebie a w Kanadzie nie są u siebie z wyboru. Potem pojawiają się stresy i pretensje a także żal, że oto ‘kanadyjski sen’ jakoś nie chce się ziścić. Kolejnym problemem jest szok kulturowy. Tradycyjnie w Kanadzie najłatwiej integrują się Europejczycy, bo w końcu Kanada była kolonią Wielkiej Brytanii, więc większość tutejszych instytucji oparta jest na modelu brytyjskim, nie tak znowu odległym od instytucji w pozostałych częściach Europy. Wydaje mi się, ale może nie mam racji, że jeśli chodzi o imigrantów z Europy Środkowej, o wiele łatwiej integrują się ludzie, którzy dorastali już po upadku muru berlińskiego niż ci, którzy do Kanady przyjechali w latach osiemdziesiątych i którzy przeżyli szokową zmianę systemu. Oczywiście to uogólnienie, bo wśród tych, którzy przyjechali do Kanady w latach osiemdziesiątych jest mnóstwo ludzi, którzy są dumnymi Kanadyjczykami i którzy doskonale odnaleźli się w kanadyjskich realiach.<br />
<br />
Co do opowieści o ludziach z doktoratem, którzy prowadzą taksówki to sprawa jest skomplikowana. Wszystko zależy od tego kto jaki ma dyplom i z jakiego kraju. Najłatwiej mają ludzie z USA, Wielkiej Brytanii i byłych kolonii brytyjskich (w tej właśnie kolejności), bo ich dyplomy zwykle uznawane są bez większego problemu. Od razu dodam, że bardzo, ale to bardzo trudno jest móc pracować w swoim zawodzie lekarzom, weterynarzom i prawnikom. Pomimo chronicznego braku lekarzy rodzinnych do niedawna kanadyjskie stowarzyszenia lekarskie robiły wszystko co mogły, żeby utrudnić przekwalifikowanie się lekarzom z innych krajów. Ostatnio rząd federalny i rządy prowincji zapowiedziały, że czas zmienić podejście, ale nie wiadomo co z tego wyniknie i kiedy. Innym problemem jest to, że część polskich dyplomów ma w Kanadzie wartość nostalgiczno- pamiątkową (wiele zależy od uczelni i dziedziny) i jeśli ktoś chce osiągnąć tutaj jakąś pozycję zawodową to musi się liczyć z tym, że będzie musiał iść na studia, z czym akurat nie ma problemu, bo inaczej niż w Europie, Kanadyjczycy przekwalifikowują się i dokształcają w każdym właściwie wieku. Z tym, że nie jest to tanie. Ponadto, wbrew obiegowym opiniom, imigranci którzy znają dobrze angielski dostają pracę w kanadyjskich firmach bez większych ceregieli. Tyle, że angielski trzeba znać a nie tylko myśleć, że się zna, czego co poniektórzy nie rozumieją i zamiast szlifować język psioczą na system i uważają się za ofiary losu. Oczywiście jak w każdym miejscu tutaj też trafiają się typy, z reguły mało inteligentne, które choć same nie potrafią poprawnie pisać a ich leksykon nie przekracza kilkuset wyrazów uważają, że każdy kto ma akcent jest gorszy niż oni, native speakerzy. Nie jest to jednak zjawisko powszechne, większość Kanadyjczyków jest do imigrantów nastawiona przychylnie, o ile ci ostatni przestrzegają prawa i norm społecznych i obyczajowych, o czym niestety część imgrantów zapomina. Wydaje mi się, że zwłaszcza Europejczycy nie mają najmniejszych podstaw, żeby skarżyć się na szykany albo uprzedzenia. Naprawdę jak się chce to o wiele łatwiej można się stać pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. O wiele trudniej jest na przykład muzułmanom albo Jamajczykom, którzy już na początku muszą stawić czoła stereotypom a czasem rasizmowi. Na koniec powinienem jeszcze raz podkreślić, że wiele zależy też od tego gdzie się mieszka, bo o ile w Toronto nikogo nie dziwi egzotyczny akcent to na Wyspie Księcia Edwarda trudno spotkać Azjatę.<br />
<br />
Ciąg dalszy nastąpi&#8230;<br />
W kolejnych częsciach: służba zdrowia, przyroda, plusy i minusy, klimat, ceny, poziom życia, społeczeństwo&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/11/16/o-kanadzie-i/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Torontońskie impresje - TPL</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/11/10/torontonskie-impresje-tpl</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/11/10/torontonskie-impresje-tpl#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Nov 2008 04:08:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>

		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>

		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<category><![CDATA[biblioteka miejska toronto]]></category>

		<category><![CDATA[biblioteka publiczna toronto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=287</guid>
		<description><![CDATA[

Postanowiłem rozpocząć cykl torontońskich impresji, bo wydaje mi się, że takie wpisy mogą zainteresować nie tylko tych, którzy rozważają przeprowadzkę do tego niezwykłego miasta, ale również tych, których interesuje codzienne życie w kanadyjskiej metropolii. Poza tym z założenia w ResVaria miały sie znaleźć tematy kanadyjskie. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to bardzo proszę, postaram się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.resvaria.net/img/tpl.png" alt="TPL" /><br />
<br />
Postanowiłem rozpocząć cykl torontońskich impresji, bo wydaje mi się, że takie wpisy mogą zainteresować nie tylko tych, którzy rozważają przeprowadzkę do tego niezwykłego miasta, ale również tych, których interesuje codzienne życie w kanadyjskiej metropolii. Poza tym z założenia w ResVaria miały sie znaleźć tematy kanadyjskie. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to bardzo proszę, postaram się w miarę możliwości odpowiadać. A teraz czas na część pierwszą.<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
TPL to skrót, który zna większość mieszkańców miasta i który bardzo szybko poznają nowi imigranci. Chodzi o <a href="http://www.torontopubliclibrary.ca/">Toronto Public Library</a>, czyli miejską bibliotekę publiczną, która składa się z kilkudziesięciu oddziałów porozrzucanych po całym Toronto. <span id="more-287"></span>Każdy oddział ma jakąś specjalizację a poza tym z reguły odzwierciedla torontońską mozaikę etniczną. Tak więc na przykład oddział w Riverdale ma bardzo bogate zbiory chińskie, bo tuż obok znajduje się East Chinatown. Oddział w High Parku ma sporo książek polskich i ukraińskich, bo te dwie grupy etniczne upodobały sobie tamtejszą okolicę, i tak dalej. Poza ogromnym księgozbiorem TPL ma bardzo duże zbiory filmowe i muzyczne. Ponadto jest kilka oddziałów specjalnych, jak na przykład Toronto Reference Library, która choć mniejsza niż biblioteka Uniwersytetu Torontońskiego ma bardzo imponujący księgozbiór. Jest też <a href="http://www.torontopubliclibrary.ca/uni_spe_osb_index.jsp">filia ze zbiorami specjalnymi literatury dziecięcej</a> oraz inna, poświęcona <a href="http://www.torontopubliclibrary.ca/uni_spe_mer_index.jsp">fantasy i sci-fi</a>. Razem TPL ma 99 oddziałów a jej zbiory składają się z 11 milonów materiałów. TPL jest też największą biblioteką w Ameryce Północnej od strony ilości wypożyczeń.<br />
<br />
Żeby zapisać się do TPL wystarczy jakiekolwiek potwierdzenie adresu. Można przynieść rachunek telefoniczny, prawo jazdy albo inny dokument z torontońskim adresem zamieszkania. Każdy czytelnik dostaje na poczekaniu kartę i od tej pory może bezpłatnie korzystać z bogatych zasobów TPL. Do tej pory brzmi jak każda biblioteka publiczna w Polsce, ale na tym podobieństwa się kończą. TPL ma centralny katalog zbiorów dostępny w internecie. Jeśli TPL posiada pozycję, której szukamy to przez internet można złożyć zamówienie i wskazać filię w której chce się owa pozycję odebrać. Po dwóch-trzech dniach dzwoni z biblioteki automat telefoniczny i informuje, że zamówiona pozycja jest do odebrania w wybranym oddziele TPL. Po skorzystaniu można książkę, film albo płytę oddać w dowolnym oddziele TPL o dowolnej porze dnia i nocy. Kiedy jakiś oddział jest zamknięty można wrzucić materiały do specjalnej skrzynki i sprawa załatwiona. Muszę przyznać, że po doświadczeniach z Biblioteką Jagiellońską i kilkoma innymi szacownymi instytucjami w Polsce byliśmy pod dużym wrażeniem kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy jak praktyczny jest system TPL.<br />
<br />
Poza wypożyczaniem zbiorów TPL ma w swojej ofercie bardzo bogatą ofertę kursów, kółek, spotkań, warsztatów i innych zajęć które mają pomagać mieszkańcom miasta zarówno w lepszym poznaniu języka angielskiego jak i w zdobyciu nowych umiejętności i kwalifikacji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/11/10/torontonskie-impresje-tpl/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka turecka, tym razem z gór</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/11/09/muzyka-turecka-tym-razem-z-gor</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/11/09/muzyka-turecka-tym-razem-z-gor#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Nov 2008 02:42:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[dźwięki]]></category>

		<category><![CDATA[retrospekcje]]></category>

		<category><![CDATA[tureckie impresje]]></category>

		<category><![CDATA[anatolia]]></category>

		<category><![CDATA[muzyka koczowników]]></category>

		<category><![CDATA[muzyka turecka]]></category>

		<category><![CDATA[taurus]]></category>

		<category><![CDATA[turcja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=267</guid>
		<description><![CDATA[

 	 
	 	  
		
			
			
		 	
			
		
	    
	    

Przeglądając naszą kolekcję muzyki tureckiej trafiłem na płytę, którą doskonale reprezentuje gatunek, który po turecku nazywa się Yörük Türküleri, co trudno przełożyć na polski. &#8216;türküler&#8217; to liczba mnoga od nazwy gatunku muzycznego &#8216;türkü&#8217;,  poniekąd &#8216;melodia&#8217; albo &#8216;piosenka&#8217;. Natomiast &#8216;Yörük&#8217; to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.resvaria.net/img/ege.jpg" alt="ege" /><br />
<br />
 	 <!-- Wordpress XSPF_Player Plugin v. 3.4, by Boriel :-) -->
	 	  <span id="xspf_player1">
		<object	type="application/x-shockwave-flash" data="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/plugins/xspf_player/xspf_player.swf?autoload=true&amp;playlist_url=http%3A%2F%2Fwww.resvaria.net%2Fblogpl%2Fwp-content%2Fplugins%2Fxspf_player%2Fplaylist.php?cat%3D12" 
		   width="176" height="15" codebase="http://fpdownload.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=7,0,0,0">
			<param name="movie" value="http://www.resvaria.net/blogpl/wp-content/plugins/xspf_player/xspf_player.swf?autoload=true&amp;playlist_url=http%3A%2F%2Fwww.resvaria.net%2Fblogpl%2Fwp-content%2Fplugins%2Fxspf_player%2Fplaylist.php?cat%3D12" />
			<param name="allowScriptAccess" value="sameDomain" />
		 	<param name="quality" value="high" />
			<param name="wmode" value="transparent" />
		</object>
	   </span> 
	    <br />
<br />
Przeglądając naszą kolekcję muzyki tureckiej trafiłem na płytę, którą doskonale reprezentuje gatunek, który po turecku nazywa się <em>Yörük Türküleri</em>, co trudno przełożyć na polski. &#8216;türküler&#8217; to liczba mnoga od nazwy gatunku muzycznego &#8216;türkü&#8217;,  poniekąd &#8216;melodia&#8217; albo &#8216;piosenka&#8217;. Natomiast &#8216;Yörük&#8217; to nazwa własna ludów koczowniczych, które przez stulecia prowadziły w Anatolii i na Bakanach wędrowny tryb życia. Czasem spotyka się w polskiej literaturze naukowej spolszczenie &#8216;Jurucy&#8217; albo &#8216;Jurukowie&#8217;, ale nie do końca mnie ta forma przekonuje. W każdym razie muzyka, którą dzisiaj chciałbym zaproponować to album tradycyjnych melodii koczowników z zachodniej części gór Taurus. Aranżacje są współczesne, przez co muzyka jest dosyć dynamiczna, przynajmniej ja ją tak odbieram. Jak to zwykle z  muzyką turecką, albo się ją lubi albo nie, zwłaszcza, że sporo tu <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Zurna">zurny</a> i <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Saz">sazu</a>. Ocenę pozostawiam szanownym czytelnikom, ale póki  co proszę posłuchać. Gra i śpiewa dla Państwa Sümer Ezgü. Ja bardzo lubię trzeci utwór.<br />
PS. Jeśli komuś się spodoba to podpowiadam, że płytę można legalnie kupić w emusic.com</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/11/09/muzyka-turecka-tym-razem-z-gor/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Toronto na codzień</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/10/29/toronto-na-codzien</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/10/29/toronto-na-codzien#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Oct 2008 13:36:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>

		<category><![CDATA[varia]]></category>

		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<category><![CDATA[zima w kanadzie]]></category>

		<category><![CDATA[zima w toronto]]></category>

		<category><![CDATA[życie w Kanadzie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=262</guid>
		<description><![CDATA[

&#8212;&#8212;-
Uaktualnienie:
Jak donosi koleżanka, po drugiej stronie jeziora Ontario też padał śnieg&#8230;
&#8212;&#8212;-
Dzisiaj był mój dzień na poranne wyprowadzanie naszej czarnej czworonożnej bestii. Pomyślałem, że ubiorę się ciepło, bo wczoraj była wichura od jeziora. Niczego nie podejrzewając wyszedłem na zewnątrz i tuż za drzwiami dopadł mnie ten przyprawiający o dreszcze dźwięk&#8230; zeskrobywanego przez sąsiadów lodu i śniegu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.resvaria.net/img/iceandcar.jpg" alt="ice and car" /><br />
<br />
&#8212;&#8212;-<br />
Uaktualnienie:<br />
Jak donosi koleżanka, <a href="http://syracuse.blox.pl/2008/10/Drugi-snieg.html">po drugiej stronie jeziora Ontario też padał śnieg</a>&#8230;<br />
&#8212;&#8212;-<br />
Dzisiaj był mój dzień na poranne wyprowadzanie naszej czarnej czworonożnej bestii. Pomyślałem, że ubiorę się ciepło, bo wczoraj była wichura od jeziora. Niczego nie podejrzewając wyszedłem na zewnątrz i tuż za drzwiami dopadł mnie ten przyprawiający o dreszcze dźwięk&#8230; zeskrobywanego przez sąsiadów lodu i śniegu z szyb samochodów. Brrr&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/10/29/toronto-na-codzien/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Koncert Toma Waitsa w NPR</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/10/22/koncert-toma-waitsa-w-npr</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/10/22/koncert-toma-waitsa-w-npr#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Oct 2008 18:38:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[dźwięki]]></category>

		<category><![CDATA[kino]]></category>

		<category><![CDATA[blues]]></category>

		<category><![CDATA[dym]]></category>

		<category><![CDATA[film]]></category>

		<category><![CDATA[harvey keitel]]></category>

		<category><![CDATA[koncerty]]></category>

		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<category><![CDATA[NPR]]></category>

		<category><![CDATA[paul aster]]></category>

		<category><![CDATA[smoke]]></category>

		<category><![CDATA[Tom Waits]]></category>

		<category><![CDATA[wayne wang]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=253</guid>
		<description><![CDATA[

Właśnie odkryłem, że NPR (jeśli ktoś nie zna to zachęcam do poznania, to bardzo dobra publiczna stacja radiowa z USA) w swoich przepastnych archiwach muzycznych ma koncert Toma Waitsa z tegorocznej trasy koncertowej. Czekając cierpliwie aż Tom zawita do Toronto albo okolic proponuję Wam dwie i pół godziny koncertowego Waitsa. Wiem, że muzyka Waitsa to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=92916923"><img src="http://media.npr.org/music/liveconcerts/2008/waits/waits300.jpg" alt="Tom Waits" /></a><br />
<br />
Właśnie odkryłem, że NPR (jeśli ktoś nie zna to zachęcam do poznania, to bardzo dobra publiczna stacja radiowa z USA) w swoich przepastnych archiwach muzycznych ma koncert Toma Waitsa z tegorocznej trasy koncertowej. Czekając cierpliwie aż Tom zawita do Toronto albo okolic proponuję Wam dwie i pół godziny koncertowego Waitsa. Wiem, że muzyka Waitsa to smak nabyty, ale tym co lubią powinno się podobać&#8230;<br />
Link do koncertu w Atlancie znajdziecie na zdjęciu powyżej. A ja słucham dalej&#8230;<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
PS. Koncert jest fenomenalny! Tak się rozochociłem, że pozwalam sobie wstawić inną wersję jednej z moich ulubionych piosenek <em>Innocent When You Dream</em>&#8230; sprzed 9 lat&#8230;:</p>
<div class="wpv_videoc">
<div class="wpv_self"><a href="http://www.skarcha.com/wp-plugins/wpvideo/">WPvideo 1.10</a></div>
<div class="wpv_video"><object data="http://www.youtube.com/v/GdjMInSV2kQ" type="application/x-shockwave-flash" width="100%" height="100%"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GdjMInSV2kQ"></param></object></div>
<div class="wpv_titleauthor"></div>
<div class="wpv_download"><a target="_blank" href="http://downthisvideo.com/?url=http://www.youtube.com/watch?v=GdjMInSV2kQ">Download!</a></div>
</div>
<p>
Po raz pierwszy usłyszałem ten kawałek wiele lat temu w kinie. Poszliśmy z M. na <a href="http://www.imdb.com/title/tt0114478/"><em>Smoke</em></a>, który od tamtej pory jest na liście moich ulubionych filmów (BARDZO polecam jeśli ktoś nie widział).   Na końcu filmu jest zrobiona na czarno-biało historia wigilijna, którą opowiada główny bohater filmu, Auggie (Harvey Keitel). O ta właśnie&#8230;</p>
<div class="wpv_videoc">
<div class="wpv_self"><a href="http://www.skarcha.com/wp-plugins/wpvideo/">WPvideo 1.10</a></div>
<div class="wpv_video"><object data="http://www.youtube.com/v/RDK7_XkGmVw" type="application/x-shockwave-flash" width="100%" height="100%"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RDK7_XkGmVw"></param></object></div>
<div class="wpv_titleauthor"></div>
<div class="wpv_download"><a target="_blank" href="http://downthisvideo.com/?url=http://www.youtube.com/watch?v=RDK7_XkGmVw">Download!</a></div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/10/22/koncert-toma-waitsa-w-npr/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dzisiaj, 21 października&#8230;</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/10/22/dzisiaj-21-pazdziernika</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/10/22/dzisiaj-21-pazdziernika#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Oct 2008 05:02:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>

		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>

		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<category><![CDATA[zmrużonym okiem]]></category>

		<category><![CDATA[zima w kanadzie]]></category>

		<category><![CDATA[zima w toronto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=251</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; padał w Toronto pierwszy śnieg. Tylko trochę, tylko pojedyńcze płatki ale jednak&#8230;
Brrr&#8230;.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; padał w Toronto pierwszy śnieg. Tylko trochę, tylko pojedyńcze płatki ale jednak&#8230;<br />
Brrr&#8230;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/10/22/dzisiaj-21-pazdziernika/feed</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Kupowanie domu akt IV, póki co ostatni</title>
		<link>http://www.resvaria.net/2008/10/21/kupowanie-domu-akt-iv-poki-co-ostatni</link>
		<comments>http://www.resvaria.net/2008/10/21/kupowanie-domu-akt-iv-poki-co-ostatni#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Oct 2008 04:24:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kw</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[kanadyjskie impresje]]></category>

		<category><![CDATA[okiem emigranta]]></category>

		<category><![CDATA[toronto na codzień]]></category>

		<category><![CDATA[zmrużonym okiem]]></category>

		<category><![CDATA[dom]]></category>

		<category><![CDATA[życie codzienne]]></category>

		<category><![CDATA[życie na emigracji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.resvaria.net/?p=241</guid>
		<description><![CDATA[Oto ostatni (mam nadzieję)  przed grudniem fragment historii kupowania domu. W dzisiejszym odcinku pojawią się tajemniczy Herman i Roman Inspektor&#8230;
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;



Powyższy szkic wziąłem z opisu naszej dzielnicy.
A to owa dzielnica na mapie Toronto:

View Larger Map

&#8220;A&#8221; to Main St. Station, najbliższa stacja metra, do której będziemy mieć osiem minut piechotą.
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;
Po podpisaniu umowy mieliśmy pięć dni na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oto ostatni (mam nadzieję)  przed grudniem fragment historii kupowania domu. W dzisiejszym odcinku pojawią się tajemniczy Herman i Roman Inspektor&#8230;<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;<br />
<br />
<a href="http://www.torontoneighbourhoods.net/regions/toronto_east/06.html"><img src="http://www.resvaria.net/img/danforth.gif" alt="Danforth" /></a><br />
<br />
Powyższy szkic wziąłem <a href="http://www.torontoneighbourhoods.net/regions/toronto_east/06.html">z opisu naszej dzielnicy</a>.<br />
A to owa dzielnica na mapie Toronto:<br />
<br />
<iframe width="425" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.ca/maps?f=q&amp;hl=en&amp;geocode=&amp;q=main+st+subway+toronto&amp;sll=43.688147,-79.301784&amp;sspn=0.011141,0.019312&amp;ie=UTF8&amp;s=AARTsJqqeyQ50CYxUfivVm_uy6gpXEHC6Q&amp;ll=43.675321,-79.303608&amp;spn=0.043455,0.072956&amp;z=13&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.ca/maps?f=q&amp;hl=en&amp;geocode=&amp;q=main+st+subway+toronto&amp;sll=43.688147,-79.301784&amp;sspn=0.011141,0.019312&amp;ie=UTF8&amp;ll=43.675321,-79.303608&amp;spn=0.043455,0.072956&amp;z=13&amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left">View Larger Map</a></small><br />
<br />
&#8220;A&#8221; to Main St. Station, najbliższa stacja metra, do której będziemy mieć osiem minut piechotą.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;<br />
Po podpisaniu umowy mieliśmy pięć dni na załatwienie do końca finansów i inspekcji. R. ma całą masę zaprzyjaźnionych, spowinowaconych i spokrewnionych fachowców, w tym inspektora. Umówił nas z tymże na wtorkowy poranek. Wzięliśmy oboje urlop i pojechaliśmy na inspekcję. Lało jak z cebra, więc humory mieliśmy dosyć marudne, ale co tam. Kiedy dotarliśmy na miejsce R. już na nas czekał a Roman Inspektor był w środku. Na jego widok obojgu nam się pojawił uśmiech na twarzach, bo jeśli jest w naszej wyobraźni coś takiego jak modelowy inspektor to jest nim właśnie Roman. Duży, solidnie zbudowany, o sylwetce krasnoluda, z twarzą budzącą zaufanie i sympatię. W oczach odbija się doświadczenie i te setki domów które przemierzał dziarskim krokiem z metrem i miernikiem w ręku. Podał nam grabę:<br />
-Dzień dobry Roman jestem<span id="more-241"></span><br />
-Dzień dobry Panu<br />
-No, tylko mi tu proszę nie panować. Chodźcie, bo już zacząłem<br />
-Nie przeszkadza, że pada?<br />
-No właśnie dobrze, bo najlepiej inspekcję robić kiedy leje, przynajmniej widać czy dach nie przecieka. Chodźcie do piwnicy.<br />
Poszliśmy do piwnicy. Nie zdążyłem zejść a już Roman przy drzwiach oznajmia mi poważnym tonem, że mamy du dwa poważne problemy bezpieczeństwa. Albowiem drzwi od piwnicy otwierają się do wewnątrz i jak będzie w domu jakieś dziecko to spadnie prosto na schody. A na samych schodach do piwnicy jest drugi poważny problem, a mianowicie brakuje kawałka balustrady. Mówił to takim tonem, że już wyobrażałem sobie pękające ściany, walące sufity albo zżartą wilgocią piwnicę. Uff, to tylko drobnostki. Zszedłem za nim do piwnicy, R. i Magda do nas dołączyli, Roman pocykał zdjęcia, coś tam ponotował i zaczął krok po kroku przerabiać wszystkie mniejsze i większe problemy tej częsci domu<br />
-O, to poważny problem bezpieczeństwa. Nie ma klapki na bojlerze i przewody nie są zakryte. O, a tu popatrz, kto to gniazdko do tego drywalla montował? Po co to w ogóle, nieuziemione, niebezpieczne.<br />
-R. nie wiesz gdzie jest zawór wody. No ludzie, kto to widział tak licznik wody zabudować. Popatrzcie.<br />
-Roman, nie wiem, może ten zawór jest gdzie indziej?<br />
-A kto to tak ten piec zamontował? Jak ja mam zobaczyć piec z tyłu jak tam ścianę postawili. R. zobacz no, jak ten filter w piecu wygląda. Przecież to całe zapchane, w ogóle powietrza nie przepuszcza<br />
-Roman, mam, ona ma tutaj zapasowy (R. wyłania się z zapasowym filtrem do pieca).<br />
-To weź załóż<br />
-No jak mam założyć jak widzisz, że się nie da, oni przecież tu podłogę podnieśli a pieca nie i ten filtr nie wejdzie, trzeba zgiąć.<br />
-Kto to widział, no popatrzcie (patrzymy i kiwamy smętnie głowami)<br />
-R. zadzwoń do agentki właścicielki i weź się spytaj gdzie jest zawór wody i powiedz, że zmieniliśmy filter, ale że nie da się go zmienić, bo nie wchodzi.<br />
R. dzwoni i powtarza, po chwili P. agentka właścicieki oddzwania i mówi gdzie jest zawór wody. Sesja w piwnicy trwa jeszcze jakiś czas, Roman cyka zdjęcia i mruczy coś pod nosem, w końcu idziemy na góre. Roman wprawnym okiem sprawdza kolejne elementy, zapisuje, robi zdjęcia. Dom ma potencjał, jest w niezłym stanie, ale to i owo trzeba naprawić wiadomo, jak to w starym domu.<br />
-R., a kto jej tę podłogę robił?<br />
-Syn. Mówiła, że syn jest stolarzem i robi na zamówienie kuchnie. Szafki w kuchni też jej robił.<br />
-Taa,.chyba narzędzia za fachowcami nosi. Popatrzcie jakie tu szpary w tej podłodze. A te szafki w kuchni krzywo wiszą, albo ściana krzywa.<br />
-(Roman wskazjuje na niewykończony kawałek ściany na werandzie) A to co, to też syn? Ja to bym chciał tego syna poznać.<br />
Powoli poznajemy kolejne niedociągnięcia syna i usterki w domu, ale Roman wydaje się być dalej zadowolony.<br />
-E to tam takie, to się zrobi. Powoli, ten dom ma potencjał, najważniejsze, że mury solidne, nie to co teraz. To gruba cegła jest, miejsca sporo i w ogóle. Podłogi to sobie sami zrobicie.<br />
Idziemy na górę, gdzie dowiadujemy się o tym, że w jednej sypialni jest krzywa podłoga. Po dokładnych oględzinach czas na spacer na zewnątrz.<br />
-No ten ogródek to spory. A popatrzcie jak sąsiad (ten z drugiej połówki domu) sobie rozbudował. Gdyby tak te połówki połączyć to będzie dom za milion dolarów. Tu jest duży potencjał i miejsce dobre.<br />
Widzimy jak oczyma wyobraźni R. sprzedaje a Roman Inspektor remontuje ten dom za milion. Wracamy do rzeczywistości.<br />
-O, a co to ten dach tutaj taki dziwny. Te szingle to też jej syn zakładał? No popatrz R., ja nie wiem o co z tym dachem tutaj chodzi (wskazując na mały daszek nad werandą). To musicie zrobić. I te krzaki koło domu przyciąć, bo woda poleci do piwnicy.<br />
Obchodzimy dom wokół. Ostatnie pytania, komentarze i tak dalej. Minęły chyba cztery godziny, płacimy i żegnamy się. Roman ma nam posłać raport przez internet, najpóźniej do czwartku wieczora. Kiedy już chcemy wsiadać do samochodu Roman woła nas i R.<br />
-Macie chwilę czasu? To chodźcie na kawę.<br />
Idziemy do Country Coffee za rogiem. Roman stawia wszystkim co kto chce. Miło z jego strony. Widać, że ma sobie ochotę pogadać. Do tego rzadko bywa w tych stronach, po wschodniej stronie Toronto mieszka bardzo niewielu Polaków, a już ludzi którzy przyjechali do Kanady w ostatnich kilku latach jest jeszcze mniej. Opowiadamy sobie o tym i owym, Roman częstuje nas na zmianę z R. makabreskami jakie trafiają im się podczas inspekcji i sprzedaży/kupna domów. W końcu żegnamy się.<br />
Czwartek – nie ma inspekcji<br />
Piątek – nie ma inspekcji<br />
Niedziela – nie ma inspekcji. Dzwonię do Romana. Co z tą isnpekcją? Już gotowa, zaraz wyśle.<br />
Poniedziałek rano – nie ma inspekcji. Trochę zaczynam się irytować. Dzwonię do Romana, który mi mówi, że wraca mu ciągle maila do mnie, bo ma zły adres (sic!). Podaję mu ‘dobry’ adres i po jakichś dwóch godzinach inspekcja w końcu się pojawia. Bardzo solidnie zrobiona, ze zdjęciami, wskazówkami i tak dalej. Tak to jest z Romanem Inspektorem, który swoją drogą jest naprawdę bardzo sympatycznym i miłym człowiekiem. Nawet jeśli trochę mu trwa to i owo. Jeśli ktoś będzie kupować dom w Toronto to chętnie polecę, zarówno R. jak i Romana, proszę się do mnie zgłosić.<br />
Herman.<br />
Hermana polecił nam R. Herman ma około piędziesiątki, jest Chińczykiem i specjalizuje się w „morgydżach”, jak to tutaj mówią, czyli mortgage, czyli kredytach hipotecznych. Zadzwonił do mnie jeszcze przed inspekcją i smutnym głosem bankiera powiedział, że R. przesłał mu faksem wszystkie nasze dokumenty i teraz będzie nad nimi pracował. No i pracował. W końcu w niedzielę, tydzień po podpisaniu umowy i już po inspekcji umówił się z nam i w kawiarni, żeby podpisać papiery. Herman się spóźnił ale kiedy przyszedł od razu zabrał się do roboty. Wyglądał jak pomięty rekwizyt teatralny, który dopiero się rozwinie w trzecim akcie. Nie chciał kawy ani herbaty, zaraz wyjął stertę papierków, wśród których królowały odręczne notatki i obliczenia i zaczął nam przestawiać wszystkie możliwe wersje kredytów jakie nam może zaoferować. Zmienne i stałe oprocentowanie, taki i siaki okres amortyzacji, z takim i innym ubezpieczeniem, rata miesięczna, dwutygodniowa, a może tygodniowa? Kiedy wszystko wyliczył przy pomocy specjalnego kalkulatorka z nadrukiem „loans” czyli „pożyczki” pokazał nam tabelkę możliwości. Tak, oprocentowanie zmienne jest teraz lepsze, bo dostaniemy specjalny procent zniżkowy, o wiele poniżej prime rate. Tak, zawsze możemy zmienić na stałe oprocentowanie. Tak, zaleca ubezpieczenie, bo tak bezpieczniej&#8230;<br />
-Tu podpiszcie, tu postawcie inicjały. Dziekuję, gratuluję, do zobaczenia. Właśnie kupiliście dom. Papierki dostaniecie później. Powodzenia. Tu jest moja wizytówka, a tu magnes na lodówkę z moją facjatą. Pamiętajcie, to ja Herman, polećcie mnie swoim znajomym, bo jako starszy specjalista od kredytów hipotecznych oferuję niepublikowane stawki i konkurencyjne warunki. Aha, nie zapomnijcie posłac mi faksem tego i tamtego świstka, żebym mógł zamknąc sprawę. Bank się niecierpliwi kiedy sprawa nie jest zamknięta, bo oferuję Wam specjalne stawki oprocentoawania ze zniżką. A wiecie, że teraz wszędzie problemy z kredytem, lepiej się pospieszyć&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.resvaria.net/2008/10/21/kupowanie-domu-akt-iv-poki-co-ostatni/feed</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
