June 27th, 2009
Muzyczna wycieczka do Iranu
Prezentowałem w moim blogu już dosyć sporo muzyki tureckiej i sufickiej więc dla odmiany postanowiłem zapodać mała pigułkę muzyki perskiej.
O Iranie sporo ostatnio mówi się w mediach, choć tak naprawdę od rewolucji islamskiej i ucieczki szacha Iran stał się miejscem, które z jednej strony przyciąga uwagę całego świata, z drugiej pozostaje miejscem tajemniczym, choć do niedawna dostępnym dla większości Europejczyków. Nam niestety do tej pory nie udało nam się dotrzeć do tego niezjke ciekawego kraju, ale kto wie, może kiedyś się uda. Nasz dobry kolega ze studiów wybrał się do Iranu kiedy mieszkaliśmy z M. w Turcji i opowiedział nam to i owo.
Iran ostatnio kojarzy się ludziom przede wszystkim ze zwariowanym prezydentem, brodatymi fanatykami religijnymi i państwem totalitarno-teokratycznym, ale to tylko jedna strona medalu. Iran, zwany dawniej Persją jest jednym z najstarszych centrów cywilizacji i pomimo spustoszeń z czasów absolutnej władzy szacha, późniejszej rewolucji pod wodzą Chomeiniego i wyniszczającej wojny z Irakiem jest to kraj świadom swojej niezwykle bogatej spuścizny kulturowej. Język perski, który jest językiem indoeuropejskim, przez stulecia pełnił rolę podobną do łaciny w Europie. W cywilizacji islamu tradycyjnie arabski był językiem religii, prawa i nauki a perski pozostawał językiem sztuki i literatury. Zasięg kulturowy perskiego rozciągał się na praktycznie cały świat islamu, od Indii po Afrykę Północną. W Imperium Osmańskim perski pełnił rolę języka dworskiego i do dziś w tureckim jest ogromna liczba perskich zapożyczeń…
Od czasów rewolucji zarówno w USA jak i w Kanadzie mieszka bardzo wielu Irańczyków, którzy musieli wyjechac. Są to w większości ludzie doskonale wykształceni i bardzo sympatyczni. Rządy szacha i samą rewolucję doskonale opisał Ryszard Kapuściński w wydanym w 1982 roku “Szachinszachu“. To jedna z książek, które zdecydowanie warto przeczytać, żeby lepiej zrozumieć to co się teraz dzieje w Iranie i nie tylko. Polecam wersję polską, bo wersja angielska jest niestety ocenzurowana, co ze zdumieniem odkryłem kiedy przygotowywałem jakiś referat o Iranie.
Ale czas na muzykę… Oto dwie płyty zespołu Niyaz z tego samego albumu Nine Heavens, jedna ‘elektryczna’ a druga akustyczna. Obie bardzo mi się podobają i mam nadzieję, że sprawią Wam przyjemność. Niyaz jest zespołem emigracyjnym, jego członkowie mieszkają i nagrywają w USA. Jeśli ktoś chciałby sobie kupić to można dostać w Amazonie albo w Emusic. Muzyka jest bardzo żywa, świetnie zagrana, nagrana i zaśpiewana więc doskonale się tego słucha. Mam nadzieję, że zjawią się z jakimś koncertem w Toronto. A więc proszę bardzo:
Najpierw wersja elektryczna…

… a potem wersja akustyczna, która mnie podoba się chyba nawet bardziej…

Na marginesie dodam, że w Toronto czasem chodzimy do bardzo dobrej i niezbyt drogiej restauracji irańskiej, która moim skromnym zdaniem jest jednym z najciekawszych kulinarnych zakątków w naszym mieście. Jeśli ktoś będzie w okolicach to szczerze polecam, choć często potrzeba wcześniej robić rezewację, bo restauracja jest bardzo mała. Nazywa sie The Pomegranate i łatwo do niej trafić, jest o rzut beretem z University of Toronto.
PS. Od kilkudziesięciu lat w Iranie robi się bardzo dobre kino. Jeśli jeszcze nie widzieliście to koniecznie zobaczcie Children of Heaven.
PPS. Następnym razem chyba będzie muzyka z północnej Afryki (desert blues) i Natacha Atlas:)




