
60 lat temu, 6 lutego 1952 zmarł Jerzy VI, król Zjednoczonego Królestwa, Kanady, Australii, Nowej Zelandii i wielu innych miejsc. Król, który nie miał być królem, bo ta rola przypisana była jego starszemu bratu Edwardowi (VIII). Zawirowania sercowo-historyczno-polityczno-dziejowe, o których opowiada doskonały film The King’s Speech sprawiły, że introwertyczny, jąkający się neurotyk o słabym zdrowiu z dnia na dzień musiał przyjąc ciężar brytyjskiej korony. Czasy były nieciekawe, Europę drążyła wizja wojny a i na Wyspach podnosili głowy sympatycy Hitlera. Sprostał zadaniu, ale jego zdrowie się pogarszało. W kilka lat po wojnie starsza córka Jerzego, Elżbieta pojechała z wizytą do Australii i Nowej Zelandii. Wieści o nagłej śmierci ojca Elżbieta odebrała w Kenii, gdzie zatrzymała się w drodze na południe. W jednej chwili wszystko się zmieniło. Skończył się w miarę beztroski czas od zakończenia wojny. Zmiana planów, powrót do Londynu, ciężar korony. Oczywiście wszystko zależy od osobowości, a Elżbieta znana jest z tego, że do swoich obowiązków podchodzi bardzo poważnie. Krytycy, którzy sądzą, że bycie monarchą to same przyjemności pewnie nie wytrzymali by długo w królewskiej roli. Nieustające spotkania, wizyty wśród chorych szpitalach, wśród żołnierzy, korespondencja, nadawanie honorów, otwarcia i inauguracje… Pomimo sześćdziesięciu lat na tronie Elżbieta nadal tryska energią i żywotnością. Przeszła przez rodzinne tragedie, kryzysy polityczne i ciężkie chwile kiedy monarchia wydawała się niemodna obronna ręką. Cały czas świadoma swoich obowiązków, zachowująca klasę, jedna z ostatnich wielkich osobowości które na swoją pozycję zapracowały pracowitością i poczuciem obowiązków. Sześćdziesiąt lat na tronie. Long live the Queen.
A tutaj link do galerii ze zdjęciami z różnych okresów panowania Elżbiety.
-
Recent Posts
Recent Comments
- atsanik on Victoria Day, encore
- Kuba on Muzyka z południa – tym razem gospel
- resvaria on Emigracja, integracja, imiona
- Alicja on Muzyka z południa – tym razem gospel
- resvaria on Muzyka z południa – tym razem gospel
blogi z Kanady
blogi z USA
blogi znad Wisły
czytam
kreacje
tego słucham
Categories
- americana
- bluegrass
- dźwięki
- folk
- gawędy o drewnie
- kanadyjskie impresje
- kino
- muzyka turecka
- nasi amerykańscy sąsiedzi
- niecodzienne miejsca w toronto
- ojcowskim okiem
- okiem emigranta
- refleksje przy herbacie
- retrospekcje
- tam i z powrotem
- toronto na codzień
- tureckie impresje
- varia
- warto przeczytać
- zaolzie
- zmrużonym okiem
Meta
Trochę mi trudno zrozumieć ten ogólny zachwyt. Z mojej perspektywy to Kanadyjczycy nie za bardzo wiedzą, jak sobie z tym fantem (królowa brytyjska) poradzić, bo z jednej strony jest ona w kanadyjskim współczesnym świecie zupełnie niepotrzebna, ba, trochę nawet Kanadę kosztuje, jak królowa przyjeżdża oglądać swoje włości, ale z drugiej co tradycja to niby tradycja. No ale Kanada nie ma swojego dnia niepodległości bo niby jest niepodległa, ale jednak nie jest, na co wskazują monety i banknoty no i czyje zdjęcie wisi na poczcie. Gdyby Kanada zdecydowała się królową usunąć, to chyba byłoby to nie takie proste. Czyli niezręcznie jest to zrobić, więc trzymacie ją chyba dlatego, bo zawsze ją mieliście. Ja do samej królowej nic nie mam, nie jestem z kolei monarchistką i monarchiści polscy trochę mnie śmieszą. Znam takiego jednego pana, co na kolacji w Kanadzie zresztą, z jakimś polskim księciem, pytał go “czy książę chciałby więcej herbaty?”. Dla mnie to było teatralne i bardzo śmieszne, ale ów monarchista był całkiem poważny.
De gustibus….
Alicja
Alicja, oczywiście masz prawo do swoich poglądów. Ja tam monarchię bardzo lubię, bo to nieszkodliwa tradycja, która nadaje ciągłość historyczną. Uważam, że Elżbieta jest wzorem polityka i podziwiam ją za to, że od 60 lat chce się jej ciągnąc ten nielekki wózek.
Monarchia kosztuje Kanadę bardzo mało, o wiele mniej niż kosztowałby prezydent, więc ten argument mnie nie przekonuje. Poza tym kiedy ma się monarchę, który z założenia ma być apolitycznym symbolem wszystkich mieszkańców nie ma miejsca na takie przepychanki jakie mają miejsce w republikach. Vide amerykańska menażeria czyli wyścigi w nominacjach prezydenckich. De gustibus…
Kanada ma święto niepodległości – Canada Day. Jest niepodległa, bo Elżbieta jest w Kanadzie królową Kanady, nie Wielkiej Brytanii. Oczywiście więzi historyczne brytyjsko-kanadyjskie są ważne, ale zwróć uwagę, że Elżbieta cieszy się sporą popularnością i szacunkiem również w USA, gdzie mieszkańcy mają świadomość wspólnej historii. W końcu USA nie wzięły się z pustki.
Ostatnie sonadaże opinii społecznej pokazały, że ponad połowa Kanadyjczyków opowiada się za zachowaniem w Kanadzie monarchii, co muszę przyznać dosyć mnie cieszy. Monarchia jest jednym z elementów, który odróżnia Kanadę od Stanów. Jest to też, przynajmniej w wykonaniu Elżiety, jeden z niewielu symboli które mają jakąkolwiek wartość w świecie gdzie wszystko się przelicza na pieniądze i opłacalność. Skoro mam niebawem składać przysięgę obywatelską na wierność Elżbiecie i jej następcom to tym bardziej staram się zrozumieć jak to wszystko działa.
Monarchiści w Polsce też mnie bawią, bo Polska od dawna jest republiką. Porównanie nietrafione.
De gustibus;)
A ja Wam po cichutku troche tej krolowej zazdroszcze:)
Long live the Queen!
Jak wzajemnie potwierdzamy, każdy lubi to co lubi. To, że Kanada ma królową nie znaczy, że zapobiega to najróżniejszym paskudnym niesnaskom politycznym. Przecież przez tyle lat napięcia polityczne między Quebec a resztą Kanady (co nie znaczy, że jest to na poziomie jednostek, bo ludzie nic do tego nie mają, to są sprawy czysto polityczne) dochodziły do tak brzydkich momentów, że zdaje się śmierć poniosło 8 osób, a starć było bardzo, bardzo dużo. Nie za czasów Twojego pobytu w Kanadzie, ale historia to historia i nie da się zatrzeć. Przytaczam to jako wskazówka, że raczej obecność królowej w kraju niestety nie zapobiega problemom ani bynajmniej menażerii politycznej stającej do wyborów. Nie pamiętasz zapewne partii o nazwie Reform Party, ale kiedy rozpoczynała swoje działania to było co w Kanadzie oglądać.
Nie jestem pewna, czy Twoje porównanie Dnia Kanady do dnia niuepodległości jest trafne, Historycznie to Dzień Kanady jest dniem zjednoczenia trzech posiadłości brytyjskich. W czasach obecnych jest to sympatyczne święto, w dniu którego nie widziałam śladu dumy z niepodległości (no bo de facto jej nie ma), natomiast bardzo dużo dumy z Kanady. No i wszyscy lubią kanadyjskie flagi i machają nimi do woli.
Jak zaznaczyłam, Elżbieta II jest zupełnie w Kanadzie nieszkodliwa, kosztuje Kanadę wtedy, kiedy przyjeżdża oglądać (wtedy to bardzo sporo), w zasadzie się do niczego nie wtrąca, jest tradycją, która byłaby niewygodna i niezręczna do zniesienia, nawet jak kanadyjczycy by tego chcieli, czy też powiedzmy, 75% z nich. No bo królowa nic złego nie robi, Kanadzie nie szkodzi. Szalenie ciekawe są wnioski prawne wynikające z bycia taką sobie byłą kolonią. Na przykład w Australii, prawnicy wywęszyli, że poddani królowej z innych byłych kolonii brytyjskich nie mogą być uznani w Australii za “obcych” czyli “aliens”, jako, że są poddanymi tej samej królowej. Nie wiem czy ktoś się grzebał w Kanadzie w tych sprawach, ale może jest i tam podobnie. To ma ciekawe skutki przynajmniej teoretyczne.
Jedyna rzecz. która mi naprawdę przeszkadzałaby to byłoby bycie “poddaną” królowej, która w moim kraju tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia.
Pozdrawiam.
Alicja
Alicja, w każdym kraju sa problemy polityczne, ale w tym wypadku monarchia ma niewiele do rzeczy. Niektórzy mieszkańcy Quebecu chcą się oddzielić i nawet gdyby Kanada zmienila się w Republikę ze stolicą w Quebec City a prezydentem został frankofoński nacjonalista nie zmieniło by to sytuacji. W tym momencie de facto Quebec jest o wiele bardziej niezależny od reszty Kanady niż na przyklad jakikolwiek stan w Stanach od reszty stanów. Mają swoje prawo językowe, system emerytalny, system prawny, szkolnictwo, służbę zdrowia i własne prawo imigracyjne… Reszta prowincji dopłaca do ich fanaberii i projektów ciężkie pieniądze, Mimo to zawsze im mało. Nawet ci najbardziej wojowniczy “niepodległościowcy” najbardziej by chcieli niezależnego państwa, ale przy zachowaniu kanadyjskiego paszportu i dolara:)
Prawo o obywatelstwie w Kanadzie rozwijało się inaczej niż w Australii i teraz Brytyjczycy czy Australijczycy nie mają żadnych specjalnych przywilejów związanych ze wspólną koroną. Jak pisałem, królowa w Kanadzie jest królową Kanady, nie Wielkiej Brytanii.
Ależ królowa ma bardzo wiele do powiedzenia, tylko nie osobiście. Własnie w tym sęk, że krytycy monarchii nie zauważają, że monarchia to po prostu symbol wszystkich mieszkańców kraju. W republice owym symbolem jest najczęściej konstytucja, flaga i godło, ewentualnie “ojczyzna”. W monarchii jest owym symbolem monarcha, w którego imieniu stanowi się prawo i dba o jego przestrzeganie, mianuje urzędników i tak dalej:
“In Canada, we profess our loyalty to a person who represents all Canadians and not to a document such as a constitution, a banner such as a flag, or a geopolitical entity such as a country. In our constitutional monarchy, these elements are encompassed by the Sovereign (Queen or King). It is a remarkably simple yet powerful principle: Canada is personified by the Sovereign just as the Sovereign is personified by Canada.:
http://www.cic.gc.ca/english/resources/publications/discover/section-01.asp
Właśnie chodziło mi o to, że wyśmiewając się nieco z amerykańskiej menażerii przedwyborczej, nie zauważasz problemów u siebie, na przykład właśnie tych z Quebecu. Na nie to nawet i królowa nic nie może pomóc. Potwierdzasz więc moją własną tezę, co zresztą jest chyba prawdą, że królowa jest jedynie “a figurehead”. Co do symbolu wszystkich Kanadyjczyków….to nie wiem czy się zgadzam. Na pewno to nie królowa jest symbolem Kanadyjczyków dla nas, ludzi w USA. Symbolem jest bardziej Wasz flaga, miłość do hokeja, Don Cherry, syrop klonowy, liść klonowy. Mam na myśli symbole praktyczne. A cóż, gdyby tak zapytać samych Kanadyjczyków o to co jest ich wspólnym symbolem, to naprawdę myślisz, że by powiedzieli, że to królowa?
I czy naprawdę królowa cokolwiek na temat Kanady mówi, w sensie, że dokonywane są rzeczy, których to królowa sobie życzy? Niezależnie od tego przez kogo to czyni? Czy to na pewno aby królowa? Czy masz jakiś przykład z ostatnich lat, na coś co miało miejsce w Kanadzie, bo królowa sobie tego życzyła?
Jestem ciekawa.
Pozdrawiam, Alicja
No i jeszcze to, że nadal jesteście w Commonwealth. To pozwala obywatelom krajów Commonwealth na rzeczy, których innym krajom raczej nie wolno. Jakie rzeczy? Na przykład uczestnictwo w igrzyskach sportowych Commonwealth. Miałam przyjemność być na nich w Victorii ileś tam lat temu. Tylko dla Commonwealth, czyli jednak te byłe kolonie to łączy więcej niż nic. Sama Wspólnota rządzi się własnymi prawami, dotyczącymi jedynie byłych kolonii, w których królowa jest nadal głową stanu.
Pozdrawiam, Alicja