Monthly Archives: November 2011

Dwadzieścia lat temu…

W czwartek mija dwiadzieścia lat od śmierci jednego z najciekawszych muzyków w historii rocka. Tak tak, dwadzieścia lat temu zmarł Freddie Mercury. To kawał czasu… Chodziłem wtedy do liceum w Rybniku i miałem w nieistniejącej już księgarni przy Rynku zaprzyjaźnioną księgarkę. Miała na imię bodajże Justyna, już dokładnie nie pamiętam, bo niedługo potem wyjechała i więcej jej nie spotkałem. Owego… Read more »

Przemyślenia młodego ojca

Kiedy się urodziłem moi rodzice byli mniej więcej w połowie drogi do trzydziestki. W tamtych czasach w Polsce była to o ile mi wiadomo norma, moi rodzice byli nawet chyba odrobinę starsi niż “średnia krajowa”. Moją siostrę rodzice mieli tuż przed trzydziestką, więc też nie tak wcześnie jak na “owe czasy”. Ja sam właśnie zostałem młodym ojcem a mam ponad… Read more »

Emigracja, integracja, imiona

Odkąd zamieszkaliśmy w Toronto staramy się oboje z M. jak najlepiej zintegrować z kanadyjskimi realiami. Teoretycznie, w odróżnieniu od amerykańskiego zjawiska melting pot, w którym wszyscy imigranci zlewają się w Amerykanów, w Kanadzie mamy oficjalny multikulturalizm, gdzie każdy ma zachować swoją tożsamość kulturową. Tyle teorii, w praktyce oba modele są dosyć podobne i zakładają, że imigranci staną się z czasem,… Read more »

A potem było nas troje…

Niniejszym oznajmiam, że zakład w najbliższym czasie będzie otwarty w bardzo nieregularnych porach. Powtarzam, zakład otwarty będzie w porach bardzo nieregularnych. A to dlatego, że w noc Halloween rozrosła nam się rodzina o jedną małą istotkę… Najpierw było nas dwoje, potem, po latach dokoptował do nas nasz wspaniały aczkolwiek mocno odjechany Pan Pies. A teraz po dziewięciu miesiącach ciężkiej pracy… Read more »