Monthly Archives: August 2010

Jesień idzie

ResVaria   August 30, 2010   8 Comments on Jesień idzie

Jesień spotkaliśmy już na wakacjach. Niby wszystko bujne i zielone, ale w powietrzu unosił się ten charakterystyczny zapach – mieszanka mgły, pożółkłych liści, kwitnących ziół i suchego siana. No i światło. Światło jesienne, które nadaje wszystkim kolorom, a zwłaszcza brązom i czerwieniom, blasku. Jakoś tak niedługo po powrocie z wakacji poszliśmy z psem do parku i zauważyliśmy zbierające się do… Read more »

Lektury na lato – Sherlock Holmes

Kilka tygodni temu dostałem od mamy bardzo fajne wydanie wszystkich opowiadań i powieści o Sherlocku Holmesie. Jak pisałem jakiś czas temu, ostatnio mnie wzięło na czytanie klasyków. Conan Doyle’a nigdy wcześniej po angielsku nie czytałem a i polską wersję ostatni raz miałem w ręku kiedy byłem w liceum. Muszę przyznać, że jestem bardzo mile rozczarowany lekturą. Miałem niejakie obawy, że… Read more »

And there… ciąg dalszy

Dzisiaj o wakacjach impresjonistycznie *** Lasy i góry Adirondacks wyglądają bardzo dziko i pusto. Przejechaliśmy przez sporo wiosek i przysiółków gdzie poza trzema domami na krzyż i kościołem albo strażą pożarną nie ma właściwie nic. Ani sklepów ani niczego. Za to jest sporo ładnych domów, ale także sporo domów rodem z westernów, czyli rozpadające się chatki wtopione w dziki krajobraz…. Read more »

Misty Mountains, czyli There and Back Again

Od naszego powrotu do skąpanego w wilgotnym żarze Toronto minęło już kilka dni, a więc czas coś skrobnąć o wakacjach, po potem zatrze się w pamięci. Tym razem pojechaliśmy po raz drugi na to samo miejsce, czyli do gór Adirondacks u naszych południowych sąsiadów. *** Jakoś nam ostatnio średnio wychodzi wakacyjne pakowanie. Niby mamy wprawę, prawie wszystkie graty leżały od… Read more »

… and back again

Wczoraj wróciliśmy z bardzo udanej wyprawy w góry i lasy Adirondack w stanie Nowy Jork. O wakacjach i bardzo miłym spotkaniu z Anetą z Syracuse i jej mężem napiszę jak złapię trochę oddechu. A M. pewnie wstawi jakieś zdjęcia u siebie. A narazie home sweet home… Nie było nas tydzień, ale nie mieliśmy właściwie żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym, więc… Read more »