Jak donosi M. w Krakowie leje i jest dosyć zimno, tymczasem w Toronto wręcz odwrotnie. Jak informuje dzisiejsza torontońska prasa mamy temperaturę taką jak na Hawajach. Wczoraj ogłoszono stan pogotowia z powodu wysokiej temperatury, dzisiaj stopień pogotowia wzmożono do ekstremalnego (extreme heat alert). W mieście pootwierano miejsca gdzie ludzie będą się mogli schłodzić, bo nie wszyscy mają w domach klimatyzację. Do piątku będziemy mieć więcej żaru i gorąca niż przez całe lato w zeszłym roku. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne lato będzie trudne do zniesienia.
***
Przez to, że zimę mieliśmy nadzwyczajnie łagodną o wiele więcej jest w tym roku komarów i innych owadów, bo nie powymarzały. Zwykle w naszym ogrodzie komary to rzadkość, bo mieszkamy jakoś kilometr z hakiem od jeziora w linii prostej, ale wczoraj dosyć solidnie dały mi się we znaki. Trzeba będzie wypowiedzieć im wojnę i palić antykomarowe kadzidełka.
***
Zbliża się szybkimi krokami szczyt G8 i G20. Ten pierwszy będzie poza Toronto, ale ten drugi rząd federalny z jakiegoś powodu postanowił zorganizować w samym centrum. Będzie chaos, protesty i zadymy to już wiadomo. Różne grupu anarchistyczne obiecują tyle zamieszania ile się da. Ponieważ dla protestantów wydzielono teren koło ontaryjskiego parlamentu w Queen’s Park jako oślą łączkę cała okolica jest przerażona. Władze University of Toronto, który graniczy z Queen’s Park postanowiły, że zamkną na kilka dni cały kampus, bo doświadczenia z innych miast, które gościły G20 pokazują, że pracownicy i studenci mogą być narażeni na gaz łzawiący i uszkodzenia ciała i ducha. Wygląda więc na to, że będziemy mieć dodatkowe wakacje, bo kampus zamykają już w środę wieczorem.
***
Wszędzie kwitną bzy, więc zapach jest niesamowity. W sklepach pojawiły się dojrzałe morele. Jest też sezon na żółte mango, które sprzedają bardzo dojrzałe. Aż cieknie z niego sok i można się objadać do woli, bo cztery duże sztuki kosztują $5 a jeśli ktoś kupi skrzynkę to wychodzi jeszcze taniej. Mniam mniam…
***
Z doków przy jeziorze Ontario policja wyłowiła beczkę z niecodzienną zawartością. Sytuacja rodem z filmów mafijnych – w beczce zamurowane były zwłoki, które już zidentyfikowano (policja mówi, że beton zadziałał konserwująco i ciało jest zachowane doskonale) jako azjatycki gangster Quang Lu – specjalista od pożyczek na dziwne procenty. Gangster zaginął bez wieści w 2007 i teraz zguba się znalazła… Przy okazki zawiodła się policja w Montrealu, bo w zeszłym tygodniu zaginął tamtejszy don mafijny i wszyscy się spodziewali, że w beczce będzie on. A tu nic z tego…
***
O największej na świecie żeremi bobrowej na jeziorze w Albercie już chyba wszyscy słyszeli, ale donoszę dla porządku, na wypadek gdyby ktoś nie słyszał. Bobry zbudowały tamę na terenie parku narodowego i pewnie nikt by o nich nie wiedział, ale tama jest tak ogromna, że widać ją z powietrza, a nawet z kosmosu, przez co bobry nie są już incognito:)
***
No i to by było na tyle. Na zakończnie pogodna piosenka Toma Waitsa “The Long Way Home”, akurat na dzisiaj…
13 Comments, Comment or Ping
oj, u nas tez komary
wybitnie mnie lubia niestety 
my mieszkamy na mokradlach (nie na darmo dzielnica zwie sie Lakewood, hehe), wiec i komarow sporo…
o bobrach z Alberty nie slyszalam, za to djmoose wlasnie mi mowi, ze slyszal. niesamowita sprawa.
szczerze, to zazdroszcze tego ciepla… u nas tez bylo juz goraco, nawet bardzo, ale znow temperatury ponizej sredniej i czesto pada.
a Tom Waits, jak zwykle, cudny
May 26th, 2010
Arrrghhh, zwijam się z zazdrości… U nas majowa masakra, dni, kiedy temperatura nieśmiało zbliżyła się do 20stopni można policzyć na palcach jednej ręki. Do tego pada i pada i pada. Echhhh, że też wcześniej wyjazdu nie zaplanowaliśmy
May 27th, 2010
Jeszcze Ci się zatęskni za jakąś niższą temperaturą. Problemem nie jest to, że jest gorąco, tylko zabójcze połączenie wysokiej temperatury i wilgotności. W piwnicy mam włączony odwilżacz (dehumidifier) cały czas i co drugi dzień muszę wylewać z niego pełne wiaderko wody.
May 27th, 2010
Ja i mój pies padamy z gorąca. Żyć się normalnie nie da. A na dworze też pełno komarów, więc się nie posiedzi, choć tam w cieniu chłodniej niż w domu.
May 27th, 2010
Polecam zielone krazki dymowe. Wczoraj zapalilem dwa i chyba tylko jeden komar mnie ugryzl.Prawie do północy siedzieliśmy z psem w ogrodzie. Kupilem worek lodu i co jakis czas mu dawalem do gryzienia. Na koniec zlalem go woda:)
Na noc odpalilem klimatyzacje, wiec bylo znosniej. Tyle, ze ja nie przepadam za klimatyzacja.
Weekend ma byc jeszcze gorszy…
May 27th, 2010
A te krążki dymowe jak się nazywają po angielsku?
May 28th, 2010
Mosquito coils. Takie zielone, sprzedają w sklepach drogeryjnych, turystycznych i żelaznych. Można je stosować tylko na zewnątrz i ustawiać tak, żeby samemu się całkiem nie zadymić. Ale działają dobrze i nie trują innych owadów.
May 28th, 2010
Fakt, krążki działają, zostały nam jeszcze z zeszłorocznego wypadu kempingowego do Włoch i działają zaskakująco dobrze.
June 1st, 2010
a w chicago chlodniej ;O) nadrabiam zaleglosci blogowe! ja klimatyzacji tez nie lubie ale bez niej by sie nie dalo :O/ pozdrowka!!!
June 2nd, 2010
hej. W Polsce ulewy i powodzie! Oj przydałoby się trochę słońca! Wczoraj nad Polską znów przeszły gwałtowne burze i następna fala powodziowa płynie rzekami. Dobrze, że mieszkam daleko od wody ale już w Skoczowie(jakieś 60km dalej) już nie jest tak wesoło. Współczuję tym wszystkim ludziom, którzy stracili wszystko.
Dziś piątek, jeszcze pochmurno ale już od jutra ma być upalnie no i komarów też ma być więcej niż zawsze.
Zazdroszczę Ci tych świeżych owoców, u nas w tym roku nie wiadomo czy będą truskawki i czereśnie (zazwyczaj są w czerwcu i lipcu) a jak już będą to na pewno bardzo drogie, już nie wspomnę o innych owocach i warzywach.
Ale jutro ma wyjrzeć słońce, nadzieja jest! Pozdrawiam.
June 4th, 2010
Koniecznie musze sie zaopatrzyc w te krazki, bo mnie komary uwielbiaja. Moj Wspanialy nawet podejrzewa, ze ludzie zapraszaja nas na grilla i inne imprezy na zewnatrz tylko po to, ze przy mnie komary juz nikogo innego nie gryza;))
Dzieki za nazwe i zaraz lece googlac i szukac:))
June 5th, 2010
Macie reportera do kitu, bo takich wysokich temperatur na Hawajach nie ma. Moze w Miami, ale nie tu. Tu ciagle tak samo, zwykle 83-85, czasem 88, to juz jest najwiecej. Z Miami to bym sie zgodzila, choc tam duza wilgotnoc, u nas jest normalna.
To tylko dla ciekawostki.
Pozdrowienia z Maui.
Aloha!
July 19th, 2010
July 19th, 2010
Reply to “Hawaje w Toronto”