Toronto, środa 18 listopada


Za oknem od kilku dni jest dosyć słonecznie. W ciągu dnia temperatura robi się całkiem przyzwoita, choć podczas wieczornych i porannych spacerów z psem grabieją czasem palce. Bardzo ładna jesień i mam dużą ochotę popracować w ogródku albo coś wyremontować w domu, ale nie mam czasu. Na stole w pokoju leżą sterty różnych narzędzi i części do remontu jak na przykład zwój kabla i dwa termostaty, które muszę w końcu zamontować, bo bez ogrzewania nasza weranda zamieni się niebawem w zamrażarkę. W sobotę Kobieta Pracująca robiła jesienne porządki w ogrodzie a ja naprawiałem rynny nad dachem werandy. Trzymały się na słowo honoru, bo drewniane belki, do których były przykręcone pogryzły wiewiórki kiedy wprowadziły się pod dach, żeby zrobić gniazdo dla wiewiórczego potomstwa. Rozebrałem wszystko na części pierwsze i wygarnąłem spod dachu ogromny worek kawałków gazet, liści i szmatek, z których wiewiórki uwiły dwa gniazda. Potem wymieniłem deski na nowe, KP je wcześniej pomalowała, więc teraz w końcu wszystko wygląda porządnie. Ciekawe co będzie w zimie kiedy wiewiórki zaczną szukać miejsca na nowe gniazdo…

Na początku tygodnia dowiedziałem się, że zginął tragicznie mój kolega z podstawówki. Przygniotła go bryła węgla w kopalni. To tragiczna śmierć i niestety na pewno nie ostatnia. Kopalnie co roku zbierają swoje krwawe żniwo. Kiedy byliśmy w Ankarze zginął w wypadku kuzyn mojej mamy. Podobnie jak mój kolega osierocił małe dziecko. Smutne to.

Może z bardziej pozytywnej nuty… Za dwa tygodnie koniec semestru, więc nadrobię różne zaległości. W sąsiednich domach dekoracje Halloweenowe dawno znikły a w ich miejsce pojawiają się świąteczne ozdoby i światełka. Czekam kiedy nasz sąsiad z naprzeciwka rozwinie swoje świąteczne dekoracje ciężkiego kalibru. We wszystkich sklepach pojawiły się świąteczne słodycze i inne stałe elementy. Czas pomyśleć o prezentach i o tym jak najsensowniej spędzić ten czas.

W piątek wrzuciłem kartkę urodzinową dla mojej mamy a we wtorek ją dostała. Poczta z Toronto na Śląsk czasem ma zadziwiająco szybkie tempo.

Od stycznia idzie w górę komunikacja miejska w Toronto. Za jeden przejazd trzeba będzie zapłacić $3, o 25c więcej niż do tej pory. Miesięczna karta będzie kosztować $121, czyli o 12 dolarów więcej niż do tej pory. Torontończycy gotują się z wściekłości, bo jakość usług maleje wprost proporcjonalnie do cen biletów. Pewnie wielu mieszkańców przerzuci się na dojazd samochodem, bo jeśli ma się jakiś sensowny parking blisko pracy wychodzi taniej, zwłaszcza, że benzyna utrzymuje się ciągle poniżej dolara za litr. Nawet przez chwilę się zastanawiałem nad taką opcją, ale metrem mam szybciej i jednak taniej, bo parking na terenie kampusu kosztuje $109 na miesiąc:(

Skoro już pisze o pieniądzach to wyraźnie widać, że jednym ze skutków recesji jest zaciskanie pasa przez mieszkańców miasta. Ludzie odnaleźli nową radość w oszczędzaniu, co ma w tak konsumpcyjnym społeczeństwie sporo plusów. Kryzys powoli się kończy, ale ludzie dalej oszczędzają. Za to ceny domów w Toronto oszalały zupełnie. Zawierana jest rekordowa ilość tranasakcji przy czym średnia cena domu w mieście poszła od zeszłego roku o 20% w górę. Bardzo się cieszę, że nie musimy teraz szukać domu, zwłaszcza, że ludzie przebijają oferty na pniu.

Żeby szybciej pracować czasem słucham w pracy bardzo dziwnej muzyki. Nie wiem dlaczego ale czasem działa na mnie bardzo relaksująco o jednocześnie mobilizująco do pracy na przykład taki gotycki metal:

Uwielbiam połączenia operowych kobiecych głosów i ciężkich gitar…

I tak to się kręci, smutne zdarzenia z wesołymi i takimi całkiem powszednim.


7 komentarzy, Comment or Ping

  1. w sumie to chyba jednak mile jest takie krzatanie sie wokol wlasnego domu :-) kiedys moze…

    co do pogody to u nas z kolei pobijane sa rekordy ciepla :-/ pare dni temu bylo 17 C! slyszalam u fryzjera (wiarygodne zrodlo informacji hehe), ze w tym roku swieta beda bez sniegu, a buuu. ja sie nie zgadzam. podobno to przez formujacy sie na Pacyfiku El Nino :-( ja to bym juz chciala zime i snieg, bo tylko wtedy czuje sie dostatecznie swiatecznie ;-)

    tez musze sobie jakas motywujaca muzyke znalezc, bo praca lezy, ja z reszta tez, bo Benek przywlokl cos znowu z wylegarni gadzin…

    trzymajcie sie cieplo :-)

    November 18th, 2009

  2. a jak myszy??!! wyłapaliście?! u mnie już 6 kursuje po mieszkaniu…. więc w tym temacie jestem kompletnie załamana.
    a jakby się wam znudziła fajna pogoda to podeslijcie do szikagowa – tu szaro, smętnie i nijako… z przewagą zimna jednak.

    pozdrówka!

    November 18th, 2009

  3. Bosz, ja nic innego ostatnio od męża nie słyszę tylko właśnie “El Nino” i “El Nino” – on ręce zaciera, że zima będzie łagodna, bez śniegu i dużo się napływamy. A ja w sumie mam nadzieję, że on ma rację.

    Evek, moja teściowa też ma myszy, dla niej to tragedia osobista. Ona ma w domu psa terriera – rasa hodowana właśnie do zabijania gryzoni. I co? Trzyma go na smyczy…

    November 19th, 2009

  4. resvaria

    Ja tam bym wolał surową zimę, która się szybko skończy a nie to co w zeszłym roku. Potem znowu lato będzie jakoby wcale…

    Ewa, chyba wysłałaś do nas wszystkie chmury z Chicago. Od rana plucha, beee…
    Myszy nie ma. Razem były chyba cztery, z czego jedną udało mi się złapać żywą i wypuścić w teren. Od tamtego czasu spokój. Posypuj pułapki mąką, ale nie za dużo. I lepiej coś z tym zrób, bo myszom ciąża zajmuje tylko 21 dni… A ich odchody mogą być szkodliwe dla królika i Ciebie samej. Też nie miałem serca, żeby je łapać do zwykłych łapek, ale odkąd weszły do szuflady i ponadgryzały czekoladę i orzechy wypowiedziałem im wojnę:)

    November 19th, 2009

  5. resvaria

    Atsanik, tak, krzątanie się przy własnym domu jest przyjemne. O ile oczywiście nie jest to przytłaczające. Mnie się podoba ale frustruje mnie brak czasu na zrobienie tego na co mam ochotę.

    November 19th, 2009

  6. Zula

    Na myszy chyba najlepszy jest kot. Ja mam takiego, który nawet szczury zagryza. Pod budą naszego wilczura zalęgły się szczury, wykopały tunele i sobie tak żyły błogo(łatwy dostęp do jedzenia).
    Ale nasza Funia zrobiła z nimi porządek! W zeszłym roku nawet młodą kunę oczywiście zagryzioną przytachała do domu i zostawiła na dywanie!
    Polecam kota i pozdrawiam wszystkich.

    November 19th, 2009

  7. kot oczywiście, ale ja mam królika już! i raczej go na nic nie wymienię!! ustawiam pułapki po całym mieszkaniu…. na razie nic sie nie złapało.o posypywaniu mąką nie wiedziałam – posypie.

    a co do zimy, to ja tęsknię za sniegiem – jakoś tak dziwnie mi się porobiło…. ponoć w Thanksgiving – przyszły czwartek – będzie padał. a w szikago dziś słońce! pewnie to z toronto! ;O)
    pozdrówka!!!

    November 20th, 2009

Reply to “Toronto, środa 18 listopada”