Jeszcze o Tacie Kazika


stan

Zupełnie przypadkiem trafiłem w sieci na bardzo ciekawy film dokumentalny o Stanisławie Staszewskim, człowieku, który był w swoim czasie postacią legendarną, ale dzisiaj mało kto by o nim słyszał gdyby nie Kazik, który postanowił nagrać dwie płyty z piosenkami swojego ojca. Obie płyty, o czym już pisałem, zaliczam do jednego z najważniejszych i najlepszych wydarzeń muzyczno-poetyckich lat dziewiędziesiątych. Film jest dopełnieniem niezwykłych piosenek Staszewskiego seniora i zapisem epoki, której już nie ma i której ludzie w moim wieku nie znają, a która w dużej mierze ukształtowała współczesną polską kulturę.

Kim był Stanisław Staszewski? To człowiek o wielu twarzach – bard, (anty)komunista, niepoprawny kobieciarz, poeta, powstaniec warszawski, nieobecny ojciec, paryski emigrant, więzien obozu koncentracyjnego, imprezowicz, wodzirej, hulajdusza, kronikarz swojego pokolenia, inżynier, członek partii, kochanek, budowniczy Polski Ludowej, prześmiewca absurdu tamtych czasów, człowiek o niezwykłym darze słowa, niespokojna dusza, nieudaczny amant, człowiek o ogromnym wyczuciu słowa i wrażliwości artystycznej, nieodpowiedzialny mąż, artysta po którym zostało kilka nagrań – to tylko niektóre z jego oblicz. A jaki był naprawdę? Tego chyba nie wie nikt, bo nawet osoby, które go pamiętają bardzo często wyrażają na jego temat sprzeczne opinie. Jedno jest pewne, teksty Staszewskiego są literackim zapisem życia w powojennej Polsce. Kiedy skończyła się okupacja niemiecka i zaczął PRL ludzie z jego pokolenia mieli po dwadzieścia kilka lat. Nowa rzeczywistość (jeśli można w ogóle mówić o czymś takim, bo przecież to pokolenie nie znało żadnej innej, poza wojenną, rzeczywistości) przyniosła co prawda powojenną euforię, ale bardzo szybko się okazało, że nowy system nie jest tym na co wszyscy czekali. Żądna światowych nowinek młodzież została skazana na siermiężną rzeczywistość i cenzurę, którym można się było przeciwstawić tylko poprzez sztukę i pozostanie na marginesie oficjalnego obiegu. Staszewski na początku poczuł się w tej nowej rzeczywistości jak ryba w wodzie. Szybko się jednak okazało, że jest zbyt utalentowany, a co za tym idzie niebezpieczny dla starających się trzymać społeczeństwo pod kontrolą władz.

Choć w filmie bardzo podobają mi się achiwalne materiały, to największe wrażenie wywarli na mnie ludzie, którzy Stanisława mniej lub bardziej znali, a którzy sami są swoistym świadectwem historii. Sposób w jaki mówią, język jakim się posługują, ich widzenie świata, to wszystko sprawia, że na chwile odżywają tamte czasy. Życie w Polsce i polska wizja świata uległy jednak diametralnej zmianie…

Sam Kazik z jednej strony wygląda w filmie jak nieporadny chłopiec, co ma dosyć komiczny efekt, z drugiej strony widać natomiast wyraźnie, że dorastanie bez ojca odcisnęło na nim bliznę, z którą tak do końca nie potrafi sobie poradzić.

Zresztą zobaczcie i oceńcie sami…


No Comments, Comment or Ping

Reply to “Jeszcze o Tacie Kazika”