Żargon w praktyce czyli Dziad i Baba w Ponglish


M. posłała mi “Dziada i babę” w sparodiowanym żargonie Polonii amerykańskiej. Nie mam pojęcia kto to ułożył, ale gratuluję świetnego ucha, poczucia humoru i wrażliwości językowej. Cymes…

DZIAD I BABA

Był sobie Dziad i Baba, stara bajka się chwali
On się Dzianem nazywał, na nią Mery wołali.

Bardzo starzy oboje, na retajer już byli
Filowali nie bardzo, bo lat wiele przeżyli.

Mieli hauzik maleńki, peintowany co roku
Porć na boku i stepsy do samego sajdłoku.


Plejs na garbydż na jardzie, starą piczes co była
Im rok rocznie piczesów parę buszli rodziła.

Kara ich była stara, Dzian fiksował ją nieraz
Zmieniał pajpy, tajery, i dzionk służył do teraz.

Za kornerem na stricie przy Frankowej garadzi
Mieli parking na dzionki gdzie nikomu nie wadził.

Z boku hauzu był garden na tomejty i kabydż
Choć w markecie u Dziona Mery mogła je nabyć.

Czasem ciery i plamsy, bananusy, orendże
Wyjeżdżała by kupić na hajłeju na stendzie.

Miała Mery dżob ciężki, pe jda też niezbyt szczodra
Klinowała ofisy za dwa baksy i kworda.

Dzian był różnie: łaćmanem, helprem u karpentera
Robił w majnach, na farmie, w szopie i u plombera.

Ile razy Ajrysie zatruwali mu dolę,
Przezywając go green horn, lub po polsku grinołem.

Raz on z frendem takiego się fajtując dał hela
Że go kapy na łykend aż zamknęli do dziela.

Raz w rok- w krysmus lub w ister się zjeżdżała rodzina
Z Mejnów Stela z hazbendem, Dziejn i Łoter z Bruklina.

Był Dzian z Mery bardzo tajerd i bizy
Nim pakiety ze storu poznosili do frizy.

A afera to wielka, boć tradycji wciąż wierni,
Polskie hemy, sosydże i porkciopsy z bucierni.

I najlepsze rostbefy i salami i stejki,
Dwa dozeny donatsów, kieny w baksach i kejki.

Butla Calvert, cygara, wszak drink musiał być z dymem
Kidsom popkorn i soda wraz ze słodkim ajskrymem.

Często, gęsto Dzian stary prawił w swoich wspominkach
Jak za młodu do grilu dziampnął sobie na drinka.

To tam gud tajm miał taki, że się trzymał za boki
Gdy mu bojsy prawili fany story i dżołki.

Albo jak to w dżulaju brał sandwiczów i ste jków
Aby basem z kompanii jechać na bicz do lejku.

Tam po kilku hajbolach zwykle było w zwyczaju
Śpiewać stare piosenki ze starego, het kraju.

Raz ludziska zdziwieni- łot sy meter szeptali
Że u Dzianów na porciu coś się balbka nie pali.

A to śmierć im do rumu przyszła tego poranka,
On był polski, krajowy, ona Galicyjanka.


————

Jeśli lubicie takie zabawy językiem (ja uwielbiam) to powinien Wam się również spodobać Czerwony Kapturek grypserą… To już dosyć stare, więc pewnie niektórzy znają, mimo to wstawiam, bo pasuje. I też gratuluję twórcy kunsztu i wyczucia….

Dygała krasnaja kaniła przez las na chawirkę do babki Jareckiej. Taschała ze sobą półbańki maryśki i słomiaka szpachlówy. Przylukał ją git wilk multirecydywa. Trzmychnął za drapaka i taki jej bajer wali:
- Gdzie się bujasz, lala?
- Ano stary wapniak wypchnął mnie z kwadrata abym Jareckiej szamańska zatachała.
Wilk oblukał kaniołę szpulasa po sitwie na chawirę, obszamał Jarecką, pierdolnął się na kojo i komarunek świruje.
Wtem wchodzi Czerwonka.
- Babciu, kto Ci takie gały obsztalował?
- A żebym lepiej mogła filować!
Obszamał Czerwonkę i dalej komaruje.
Wtem wchodzi Gajowy z giwerą na ramieniu, jebnął wilkowi fest sznyta na samarze wydobył Jarecką i Czerwonkę i razem batłącha obalili.


11 Comments, Comment or Ping

  1. “Dziad i baba” to jakbym mojej babci, ktora spedzila 30 lat w Chicago, sluchala. Zabraklo tylko insiury.

    July 10th, 2009

  2. kw

    No wiesz, insiurę nie wszyscy mają:)
    A tak na serio to czekam na propozycje innych słów z Ponglish, na które się natknęliście. Ciekawe jak to wygląda w UK i Irlandii. Czy Polacy w Londynie używają tjuby czy metra? :)

    July 10th, 2009

  3. Polecam archiwalny watek z Forum Chicago. http://forum.gazeta.pl/forum/w,12786,10176413,0,Slowotwory_pol_am_.html Pierwszorzedna lektura.

    Jednymi z moich ulubionych ostatnio sa “baderowac” i zaslyszane od kolezanki z Houston, ktora uslyszala to od kuzyna z Chicago “maciowac”.

    July 10th, 2009

  4. normalnie aż się wzruszyć można! ;O))))) ciekawe czy jak ktoś w PL czyta to coś zrozumie??!!

    July 10th, 2009

  5. kw

    Maciować? To od ‘match’??
    Nie mam pojęcia co to jest baderować…

    July 10th, 2009

  6. He he. Trafiony zatopiony z “maciowaniem”. A co do “baderowac”, to nie baderuj mnie teraz, bo jestem w pracy. Od “bother”. Niezle, nie?

    July 10th, 2009

  7. kw

    No tak, nie domyśliłbym się, bo brytyjska i stadndardowa kanadyjska są wymawiane przez “o” a nie przez “a”, poza tym /th/…

    July 10th, 2009

  8. swert

    jeszcze jest siriol na sniadanie. ostatnio patrzylam do kumpeli dziecka zeszytu do polskiej szkoly a tam platki i podpisane normalnie sirio, prawie walnelam na zawal. i od bother tu nie ma baderowac tylko badrowac heheheh.

    July 13th, 2009

  9. kw

    Można wysnuć ciekawe spostrzeżenia fonetyczne. ‘Siriol’, nie domyśliłbym się chyba, że chodzi o cereals:)
    Jeszcze jakieś spostrzeżenia?

    July 15th, 2009

  10. mama, czasem hot

    Grypsera ciekawa i zabawna, ale takie kaleczenie angielskiego i polskiego jezyka napawa mnie niemal odraza. A szczegolnie nasaczenie dosc powazne polskiego jezyka w Polsce anglicyzmami, szczegolnie w srodkach masowego przekazu, jak np. newsy. Albo rybka albo pipka, zachowac news (bez y). Wlasnie dlatego, ze taki jezyk istnieje, Polacy za grania moga przebywac nawet i kilkadziesiat lat i nigdy nie poznaja prawidlowego angielskiego, jesli im niezbyt potrzebny w pracy (duze skupiska Polakow) przez wlasne lenistwo. Jestem zdecydowanie przeciw. A w slowie “bother” to nie wymawia sie ani “o” ani “a”, tylko ni “o” ni “a” cos posrodku. No i to popularne “no” na no (nou). Lubie francuskie no, takie krotkie:-) Tak, mowia “nie badruj mnie”, jeszcze jest hana i hany (od “honey” pewnie). No i nazwy ulic, jak np. Margines Bulwarg (Mc Guinness Blvd), dzielnica Ridgewood w NY wymawia sie Ridzwod, za cholere nie mozna bylo nauczyc przez 20 lat kogos, kto jak ten przyslowiowy wol wymawia Ridzwod, choc i w kosciele i wszedzie slyszy Ridzlod). Takich “perelek” znalazloby sie do jasnej anielki! Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze mowisz poprawnie po polsku bez angielskich slow, a oni ci nie po polsku ni po angielsku, a jak przyjada z wizyta lub wroca do Polski np. po dwoch latach, to juz nie znaja nawet poprawnego polskiego. Dla mnie to jest bardzo, a bardzo zalsone.

    August 4th, 2009

  11. kw

    Dziękuję za komentarz.
    Hm, nie do końca się zgadzam. Po pierwsze wydaje mi się, że nie należy mieszać anglicyzmów w Polsce z językiem używanym przez mieszkających od lat za granicą Polaków. To dwa zupełnie odmienne zjawiska.
    Skupmy się jednak na anglicyzmach wśród grup mieszkających za granicą. Polacy nie są w tej kwestii wyjątkiem, każda mniejszość językowa za granicą dosyć szybko zaczyna używac specyficznej mieszanki, która bardzo przypomina pidżyn. Mieszkający w Toronto Portugalczycy są świetnym przykładem. Wydaje mi się, że to zjawisko nieuniknione. Po pierwsze w momencie wyjazdu u użytkownika danego języka, na przykład polskiego, dochodzi do stopniowej petryfikacji słownictwa. Ludzie, którzy do USA albo Kanady przyjechali w latach osiemdziesiątych nie mieli na codzień kontaktu z polskim w Polsce. Nie było przecież internetu, emaili ani telewizji satelitarnej. Tym samym ich leksykon zatrzymał sie w czasie. (Jeśli komuś się wydaje, że język się nie zmienił przez ostatnich dwadzieścia lat to polecam lekturę prasy.) Ponadto Polska w tamtych czasach jak wiadomo była krajem ubogim. Wiele rzeczy, które w USA albo Kanadzie są w każdym domu dla świeżo przybyłych Polaków, Portugalczyków albo Włochów było nowinkami na które nie za bardzo były określenia w językach krajów, z których przybyli. Ja sam po dziwięciu latach poza Polską i bardzo ograniczonym kontakcie z żywym polskim w Polsce (nie czytam polskiej prasy, nie oglądam telewizji, nie słucham radia) nie znam wielu nowych słów ani slangu. Za to jeśli już czytam to zauważam różne zjawiska, na przykład galopującą infantylizację i zalew zdrobnień. Na wiele nowych zjawisk nie znam polskich odpowiedników i nie mam z tego powodu wyrzutów. Podcast jest dobrym przykładem nowego słowa.

    Wracając do starszych emigrantów, proszę pamiętać, że spora ich część na codzień w Polsce mówiła gwarą, na przykład góralską. Trudno wymagać, żeby nagle zaczęli używać literackiej polszczyzny do opisywania nowej rzeczywistości.

    Co do “newsy” to…
    po pierwsze samo “news” jest niepoliczalne po angielsku, więc technicznie ujmując nie jest to liczba mnoga, tak więc dodanie to tego polskiej końcówki liczby mnogiej da się uzasadnić. Mnie osobiście o wiele bardziej drażni kiedy ktoś nie odmienia po polsku zapożyczeń. A więc “podawali w news” jest dla mnie koszmarkiem. Wolę “w newsach”. Oczywiście to można zastąpić “wiadomościami” ale wielu słów nie. Ale wracam do “-s”. Co z Beatlesami, Stonesami i dżinsami? Przecież Beatle, Stone’i i dżiny brzmią idiotycznie.

    PS.
    Co do “w” i “ł” to proszę zauważyć, że w polskim nie ma zbitki “-dżł-”, przez co trudno się ją wymawia, o wiele naturalniej zasymilowac do “-dżw-”. Podobnie z “łoszi-” na początku wyrazu, stąd od dawien dawna “Waszyngton”, bo oryginalna wymowa sprawia Polakom trudność. Tak samo jak wymawianie dźwięcznych spółgłosek na końcu wyrazów. (“beds”, “kids” w wykonaniu Polaków najczęściej będą brzmiały bezdźwięcznie, tak samo jak “bets”, “kits”, bo taka jest naturalna cecha polskiej fonetyki).

    Co do “bother” to wymowa zależy od tego skąd jest rozmówca*. U jednych brzmi to bardziej jak “o” u innych bardzieh jak “a”. I tak, zdaję sobię sprawę, że nie są to odpowiedniki polskich samogłosek, ale to nie blog o fonetyce angielskiej, więc nie używam alfabetu fonetycznego.

    *Cytuję za Merriam-Webster: \ ä \ as in bother, cot, and, with most American speakers, father, cart. The symbol \ä\ represents the vowel of cot, cod, and the stressed vowel of collar in the speech of those who pronounce this vowel differently from the vowel in caught, cawed, and caller, represented by \o\. In U.S. speech \ä\ is pronounced with little or no rounding of the lips, and it is fairly long in duration, especially before voiced consonants. In southern England \ä\ is usually accompanied by some lip rounding and is relatively short in duration. The vowel \o\ generally has appreciable lip rounding. Some U.S. speakers (a perhaps growing minority) do not distinguish between cot–caught, cod–cawed, and collar–caller, usually because they lack or have less lip rounding in the words transcribed with \o\. Though the symbols \ä\ and \o\ are used throughout this dictionary to distinguish the members of the above pairs and similar words, the speakers who rhyme these pairs will automatically reproduce a sound that is consistent with their own speech. In words such as card and cart most U.S. speakers have a sequence of sounds that we transcribe as \är\. Most speakers who do not pronounce \r\ before another consonant or a pause, however, do not rhyme card with either cod or cawed and do not rhyme cart with either cot or caught. The pronunciation of card and cart by such speakers, although not shown in this dictionary, would be transcribed as \’k[a']d\ and \’k[a']t\. Speakers of r-dropping dialects will automatically substitute \[a']\ for the transcribed \är\.

    August 8th, 2009

Reply to “Żargon w praktyce czyli Dziad i Baba w Ponglish”