
Postanowiłem rozpocząć cykl torontońskich impresji, bo wydaje mi się, że takie wpisy mogą zainteresować nie tylko tych, którzy rozważają przeprowadzkę do tego niezwykłego miasta, ale również tych, których interesuje codzienne życie w kanadyjskiej metropolii. Poza tym z założenia w ResVaria miały sie znaleźć tematy kanadyjskie. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to bardzo proszę, postaram się w miarę możliwości odpowiadać. A teraz czas na część pierwszą.
————————–
TPL to skrót, który zna większość mieszkańców miasta i który bardzo szybko poznają nowi imigranci. Chodzi o Toronto Public Library, czyli miejską bibliotekę publiczną, która składa się z kilkudziesięciu oddziałów porozrzucanych po całym Toronto. Każdy oddział ma jakąś specjalizację a poza tym z reguły odzwierciedla torontońską mozaikę etniczną. Tak więc na przykład oddział w Riverdale ma bardzo bogate zbiory chińskie, bo tuż obok znajduje się East Chinatown. Oddział w High Parku ma sporo książek polskich i ukraińskich, bo te dwie grupy etniczne upodobały sobie tamtejszą okolicę, i tak dalej. Poza ogromnym księgozbiorem TPL ma bardzo duże zbiory filmowe i muzyczne. Ponadto jest kilka oddziałów specjalnych, jak na przykład Toronto Reference Library, która choć mniejsza niż biblioteka Uniwersytetu Torontońskiego ma bardzo imponujący księgozbiór. Jest też filia ze zbiorami specjalnymi literatury dziecięcej oraz inna, poświęcona fantasy i sci-fi. Razem TPL ma 99 oddziałów a jej zbiory składają się z 11 milonów materiałów. TPL jest też największą biblioteką w Ameryce Północnej od strony ilości wypożyczeń.
Żeby zapisać się do TPL wystarczy jakiekolwiek potwierdzenie adresu. Można przynieść rachunek telefoniczny, prawo jazdy albo inny dokument z torontońskim adresem zamieszkania. Każdy czytelnik dostaje na poczekaniu kartę i od tej pory może bezpłatnie korzystać z bogatych zasobów TPL. Do tej pory brzmi jak każda biblioteka publiczna w Polsce, ale na tym podobieństwa się kończą. TPL ma centralny katalog zbiorów dostępny w internecie. Jeśli TPL posiada pozycję, której szukamy to przez internet można złożyć zamówienie i wskazać filię w której chce się owa pozycję odebrać. Po dwóch-trzech dniach dzwoni z biblioteki automat telefoniczny i informuje, że zamówiona pozycja jest do odebrania w wybranym oddziele TPL. Po skorzystaniu można książkę, film albo płytę oddać w dowolnym oddziele TPL o dowolnej porze dnia i nocy. Kiedy jakiś oddział jest zamknięty można wrzucić materiały do specjalnej skrzynki i sprawa załatwiona. Muszę przyznać, że po doświadczeniach z Biblioteką Jagiellońską i kilkoma innymi szacownymi instytucjami w Polsce byliśmy pod dużym wrażeniem kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy jak praktyczny jest system TPL.
Poza wypożyczaniem zbiorów TPL ma w swojej ofercie bardzo bogatą ofertę kursów, kółek, spotkań, warsztatów i innych zajęć które mają pomagać mieszkańcom miasta zarówno w lepszym poznaniu języka angielskiego jak i w zdobyciu nowych umiejętności i kwalifikacji.
Tags: biblioteka miejska toronto · biblioteka publiczna toronto · toronto na codzień7 Comments
7 responses so far ↓
o, to tak samo jak Chicago Public Library! uwielbiam biblioteki. zagladam jak mam czas. w chicagowskich mozna teraz tez przyjsc z wlasnym laptopem, bo na miejscu jest internet.
pozdrawiam!
Dziękuję za komentarz.
W TPL też jest darmowy internet - albo można sobie zarezerwować komputer albo przyjść z laptopem. Muszę wyznać, że na początku zaglądałem do TPL o wiele częściej, ale teraz korzystam głównie University of Toronto Libraries, która nie jest otwarta dla ogółu mieszkańców. Ale o tym w innym poście, bo to też ciekawa instytucja.
Jak tam pogoda w Windy City? U nas zimno i wieje…
no tak, w CPL tez sie mozna zapisac na kompa z netem - ale to wymaga czekania w kolejce czsami, a swoj laptop wiadomo - siadasz i masz ;O)
co do pogody… brrr….. zima niestety idzie. czuc! wczoraj slonce i w miare temperatura, choc zimno. dzis pochmurno. a z nieba ma padac cos na ksztalt deszczu a moze i sniegu… jednym slowem - pozdrawiam cieplo (no dwoma ;O)
wyprzedziles mnie
tez mialam zamiar cos napisac o publicznych bibliotekach w Kanadzie. biblioteka to nasze odkrycie roku! tyle ksiazek, muzyki i filmow w jednym miejscu!
moj maz moglby spedzac tam godziny przeszukujac ich zbiory muzyki jazzowej.
No to napisz. W ogole pisz wiecej o zyciu na preriach:)
no chcialabym, ale czasu ciagle brak. najlatwiej jest pisac o malym teraz
ale postaram sie, bo prerie sa ciekawe.
[...] się zaopatrzyć w różnego rodzaju płyty z takową muzyką. ponieważ w Kanadzie, zgodnie z tym co opisał kw, biblioteki są pełne dóbr wszelakich, poprosiłam męża o wypożyczenie paru płyt. przytaskał [...]