Dzisiaj tylko kilka zdjęć. Niestety M. zepsuł się aparat w czasie wizyty, więc nie mamy zbyt wielu ujęć. Kiedy w końcu uda mi się usiąść na dłużej przed monitorem opiszę resztę perypetii, z gościnnym występem Pana Inspektora…
PS. Zdjęcia robiła M, poza 5,6,7,9 które podwędziłem z prospektu.
PPS. BARDZO wszystkim dziękuję za komentarze, życzenia, dobre słowa i wszystkie inne przejawy sympatii!
——–

I. Widok domu z przodu

II. Widok z przodu i boku (od północnego wschodu)

III. Kawałek ogrodu z tyłu i wierzba płacząca, która tak bardzo nam się spodobała…

IV. Weranda/sun room

V. Jadalnia

VI. Kuchnia i wyjście do ogrodu z tyłu.

VII. Kawałek “salonu” i jadalnia.

VIII. Widok z kuchni: “salon” i jadalnia z lewej, korytarz i wyjście na werandę i na zewnątrz z prawej.

IX. “Salon”
Więcej będzie kiedy M. wybierze się tam z aparatem jeszcze raz na spokojnie.
Tags: dom · toronto na codzień · życie codzienne · życie na emigracji6 Comments
6 responses so far ↓
Weranda jest boska.
Weranda jest boska! No i te framugi i podlogi sa sliczne.
Od razu proponuje zalozyc psu kapcie. Tydzien, dwa i podlogi juz nie beda takie same.
Kurcze, powinnam przeczytac komentarze innych zanim wepchne swoj. Ania, ja wcale nie sciagam, sama na to wpadlam ;).
Ha ha… Fajnie, że Wam się podoba. Tak, pies na pewno “wycyklinuje” odpowiednio podłogi. Ale co tam.
Framugi chcemy odrestaurować, bo oczywiście są na nich warstwy farby. Może nas ktoś odwiedzi? Aneta, szykuję się, żeby do Ciebie skrobnąć maila, ale coś mi to długo trwa. Mieliśmy nadzieję spotkać się z Wami jeszcze w tym roku, choćby na jeden dzień.
nie ma to jak dom z charakterem! podoba mi sie bardzo
nasza szeregowka jakas taka bez duszy, no i 50 podobnych naokolo…
Atsanik: no i 50 podobnych naokolo…
Ja miałem taką wizję, że jak kupimy szeregówkę i pójdziemy na piwo to po dwóch pitcherach nie uda nam się z M. trafić do właściwego domu…:)
Nowe szeregówki w TO są dokładnie takie same, nie ma nawet różnicy choćby w kolorze drzwi niestety.