
Wczoraj razem z M. i kilkorgiem znajomych pojechaliśmy na wykład Umberto Eco. Udało nam się pomimo koszmarnego korka na autostradzie dotrzeć na czas, z czego się bardzo ucieszyliśmy, bo zarówno M. jak i ja jesteśmy wielkimi miłośnikami twórczości Eco. Sam wykład też zapowiadał się ciekawie, bo kto inny jak nie Eco może opowiadać o historii i pojęciu brzydoty.
Eco wszystkich zaskoczył, bo pojawił się bez nieodłącznej brody. Jako, że sam noszę brodę od bodajże szesnastu lat doskonale rozumiem, że czasem w człowieku rodzi się potrzeba zgolenia, choćby na kilka tygodni, żeby spojrzeć sobie samemu bez brody głęboko w oczy w lustrze. A potem można na nowo zapuszczać. Bezbrody Eco wygląda trochę jak hobbit, jest niski, pulchny i lekko pochylony do przodu, wypisz wymaluj Bilbo Baggins, tyle, że nie kręcą mu się włosy, no i pewnie nie ma kudłatych stóp, choć tego przecież nie wiemy…
Wykład był doskonały, Eco swobodnie poruszał się między epokami i tematami a motywem przewodnim zawsze pozostawała brzydota. I to nie jako kontrast piękna ale wartość sama w sobie, bo cała teza Eco opiera się na tym, że brzydota i piękno nie są prostymi zaprzeczeniami. Eco doskonale włada angielskim i wypowiada się na bardzo wyrafinowanym, literackim poziomie, ale muszę przyznać, że jego silny włoski akcent bardzo mnie zmęczył, i musiałem się czasem mocno skupiać, żeby zrozumieć co mówi. Ale warto było, bo mówił przewrotnie, wplatał w wykład fragmenty utworów literackich i okraszał wszystko bardzo przemyślanie dobranymi ilustracjami. Po ponad godzinnym wykładzie Eco zebrał długie owacje a potem był “bis”. W ramach encore Eco opowiedział historię pisania swoich opasłych monografii o pięknie i o brzydocie oraz wytłumaczył dlaczego najpierw napisał o pięknie skoro wydaje mu się o wiele mniej ciekawe od brzydoty. Okazało się, że materiały do historii piękna i brzydoty zaczął zbierać ponad czterdzieści lat temu ale kiedy chciał je wydać okazało się, że wydawca nie jest zainteresowany. Po czterdziestu latach Eco stał się na tyle sławnym uczonym i pisarzem, że ten sam wydawca poprosił go o opublikowanie książki o pojęciu piękna. Kiedy ta okazała się niezwykłym sukcesem przyszedł czas na monografię o brzydocie…
Obie książki są bardzo ładnie wydane i mają układ tematyczny przy czym Eco skacze pomiędzy różnymi epokami historycznymi. To doskonała lektura na długie jesienne wieczory, więc gorąco polecam:

On Ugliness

History of Beauty
PS. Dzięki uporowi M., która przekonała mnie, że warto poczekać mamy autografy w książkach:)
———————-
Dalsza część historii kupowania domu będzie, ale sami widzicie, że nie mam kiedy napisać. Dzisiaj wieczorem idziemy na koncert, może jutro mi się uda. Dziękuję za komentarze!
Brak komentarzy, Comment or Ping
Reply to “Przewrotny Umberto”