Dawno temu polecałem na łamach (czy tak się mówi o blogu?) ResVarii dwa różne wykonania jednej z moich ulubionych piosenek Kurta Weilla, Balladę o kobiecie żołnierza. To właśnie z niej pochodzą słowa o tym, że w Rosji ciągle trwa wojna. Piosenka Weilla przypomniała mi się kiedy przeczytałem wiadomości o tym, że Rosja wkroczyła do Gruzji. Zastanawiałem się dzisiaj nad tym i rzeczywiście w Rosji, albo na jej pograniczu, właściwie od kilku stuleci cały czas trwa jakaś wojna. Jak w takich warunkach można wychować normalne społeczeństwo? Jakie wzorce przekazać młodzieży? Jak założyć normalną rodzinę? Jak żyć w takim kraju, w którym w każdej rodzinie jest ktoś, kto pamięta wojnę albo brał w niej udział i gdzie oczekiwana średnia życia mężczyzn to tylko 59 lat…? Do tego społeczeństwo rosyjskie od lat niszczy plaga alkoholizmu, gruźlicy, HIV, głodu i wszelkie inne plagi o których ludziom z naszego pokolenia w Polsce, a już tymbadziej w dostaniej Kanadzie, tak naprawdę się nie śniło.
Myślę o tym i nie wiem, bo nikt tak naprawdę nie wie jak do Rosji podejść. Metoda kija i marchewki nie za bardzo działa, sami Rosjanie od stuleci nie są w stanie przeciwstawić się kolejnym wcieleniom władzy która decyduje o życiu i śmierci ich bliskich… Politycy w krajach, które z Rosją wiąże historia zwykle zajmują dwie zupełnie skrajne postawy. Albo, jak spora częśc polityków w Polsce, wpadają w słuszną być może histerię, albo, jak politycy we Francji lub Niemczech, zdają się nie zauważać zagrożenia jakie z Rosji płynie, zwłaszcza, dla bliskich sąsiadów tego molocha. Nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, ale wydaje mi się, patrząc na historię, że wobec Rosji trzeba jednak stosować politykę umiarkowanej, partnerskiej siły. Nie wiem co będzie z Gruzją, martwię się, że tak naprawdę to co się teraz dzieje na Kaukazie jest tylko wstępem do jakichś zmian na Ukrainie albo Białorusi. Pożyjemy, zobaczymy, ale nie wygląda to dobrze.
Niestety w polskich mediach dominuje ostatnio skrajnie negatywne nastawienie do Rosji a politycy, z prezydentem na czele, chętnie wymachują szabelką. Szkoda, że zamiast tego nie ma w Polsce jakiegoś dobrego pomysłu na rozwijanie współpracy z rosyjskimi organizacjami pozarządowymi i zwykłymi ludźmi, którzy też przecież marzą przede wszystkim o tym, żeby mieć co jeść i z czego żyć.
Miałem kiedyś przyjaciela Rosjanina, Segieja. Kilka lat temu przepadł jak kamień w wodę. Może, jak wielu Rosjan, wyjechał do Izraela, a może wysłali go po studiach na jakiś rosyjski front. Kiedy czytam wiadomości o wojnie w Rosji i przyległościach często o nim myślę. I przypominam sobię cudowną rosyjską muzykę, z którą nas zaznajomił. To właśnie w tej muzyce Rosjanie znajdują schronienie przed władzą, totalitarnym myśleniem i wszelkimi bolączkami jakie Rosjan trapi życie. Już niebawem wstawię do ResVarii kilka moich ulubionych piosenek a dzisiaj na zakończenie tego niezbyt optymistycznego wpisu jedna z piosenek legendy rosyjskiego rocka, Jurija Szewczuka i jego zespołu ДДТ (DDT). To piosenka antywojenna o Groznym (ta wojna jak się zdaje trwa nadal, zapomniana przez świat…), bardzo na czasie.
Tak więc Мёртвый город. Рождество - Martwe miasto. Boże Narodzenie, ze specjalną dedykacją dla Sergieja, gdziekolwiek jest…
Tags: czeczenia · DDT · grozny · Gruzja · kurt weill · muzyka · muzyka rosyjska · polityka · propaganda · Rosja · rosyjski rock · społeczeństwo · wojna · wojna w gruzji3 Comments
3 responses so far ↓
rosjanom (= większości znaczy; tak po Prawdzie…)
– idzie o to samo, o co wszystkim. tylko inaczej to sobie wyobrażają ;-))
cóż, propaganda jest bezwzględna,/a>
bezwzględna