
Tego się zupełnie nie spodziewałem. Na polskiej scenie muzycznej pojawiła się płyta, która zupełnie mnie zamurowała i zupełnie zniewoliła. Od kilku dni nie słucham niczego innego.
Zupełnie przypadkiem usłyszałem kilka dni temu wspólną produkcję Maleńczuka i Waglewskiego zatytułowaną ‘Koledzy’. W tym miejscu muszę wyznać, że choć bardzo lubię Voo Voo i Waglewskiego to do tej pory nie przepadałem za Maleńczukiem, za wyjątkiem dosyć starej płyty Püdelsów i Maleńczuka ‘Viribus Unitis’, którą też bardzo lubię.
Od strony muzycznej płyta obu panów jest po prostu doskonała, czego można się było spodziewać, bo w końcu Waglewski jest, przynajmniej moim skromnym zdaniem, jednym z najbardziej utalentowanych i wszechstronnych muzyków na polskiej scenie muzycznej. Teksty też są doskonałe i w większości bardzo przewrotne. Właściwie płyta składa się z dwóch części, a więc są na niej oryginalne utwory obu panów oraz kilka piosenek innych artystów w autorskiej interpretacji Maleńczuka i Waglewskiego. Do tej drugiej kategorii należy między innymi jedna z najbardziej znanych piosenek country ‘Ring of Fire’. Ten utwór najbardziej znany jest w wykonaniu zmarłego w 2003 Johny’ego Casha, ale śpiewali go też tak znani artyści jak Bob Dylan, Eric Burdon, Ray Charles czy Frank Zappa. Na tym tle wykonanie M&W wypada bardzo przyzwoicie, choć niestety angielski akcent obu panów czasami jest odrobinę problematyczny. Dwa inne covery anglojęzyczne na płycie to ‘Can’t Judge Book’ Williego Dixona i ‘Who Do You Love’ Bo Didley’a. Wszystkie trzy piosenki to nie tak do końca covery, bo część tekstu panowie zaśpiewali po polsku a część po angielsku.
Cała płyta jest bardzo zróżnicowana nastrojowo. Znalazły się więc na niej dwie bardzo smakowite ballady łotrowskie autorstwa Grzesiuka (‘Bal na Gnojnej’ i ‘Komu dzwonią’) oraz przerotna piosenka antywojenna, również autorstwa Grzesiuka (‘Niech żyje wojna’). Panowie bawią się konwencjami i z przymrużeniem oka wyśmiewają rzeczywistość społeczno-polityczną nad Wisłą (‘Kaczory’, ‘Diabeł w wiosce’). Maleńczuk z Waglewskim zażartowali sobie nawet z polskiej popkultury śpiewając stary przebój PRLu, ‘Niedziela będzie dla nas’. Dostało się nawet emigrantom, o których przewrotnie traktuje ‘Praca na saxach’
Ostatni utwór na płycie, ‘Adam’ jest czymś na kształt poematu muzyczno-mistycznego. Nie za bardzo mnie przekonał i uważam, że bez niego album jest o wiele bardziej spójny, ale to tylko moja opinia.
Choć dystans do rzeczywistości za oknem jest wątkiem przewodnim całości to nie zabrakło na płycie także utworów bardziej osobistych, jak bardzo liryczny ‘Bo Bóg dokopie’ i ‘Piosenka męska z głosem ludzkim.’ Zresztą posłuchajcie sami…
Na zakończenie teledysk z piosenką tytułową:
… oraz moja ulubiona piosenka o pudlu z Guadelupu, ze wspomnianej płyty Püdelsów ‘Viribus Unitis’:
PS. Tekstów nie dołączam, bo można znaleźć je w sieci, ale postanowiłem zrobić wyjątek dla ‘Pracy na saxach’, bo bardzo mnie rozbawił, a poza tym pasuje do naszego emigracyjnego bloga:
Praca na saxach – sł. M. Maleńczuk, A. Bieniasz
Od szczęk do pięty wiecznie chodził nadęty
Jakby dręczyły go kosmiczne alimenty
Czuł że nie schlebia swoim gustom na maxa
Z tego powodu wylądował na saxach
Czas wreszcie spoważnieć popracować uczciwie
Gdzieś porobię i zarobię rozumował chciwie
Do marki marka i zbierze się miarka
Zamieszkam na squocie i dorobię na szrocie
I tak rozpoczął swoje nowe życie
Podjął pracę w zagranicznej fabryce
Niestety nadal nie bywał tam gdzie gwarno
Bo pensję miał marną gdyż pracował na czarno
Ponadto z braku właściwej diety
Nie miał niestety sylwetki atlety
Więc chociaż zapraszany bywał na balangi
Nie był w stanie udźwignąć sztangi
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Taki był słaby że nie brał za schaby
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Tak gastarbeitera życie poniewiera
Ten pobyt na saxach zaszkodził mu na maxa
Praca w fabryce zamieszała mu w psychice
Więc wygłodzony wyposzczony i zmęczony
Zapragnął wrócić do ojczyzny i do żony
Niestety żona była z nim już rozwiedziona
I nie za bardzo wiedział czym ją ma przekonać
Poza tym w czasie gdy przebywał on na saxach
Ojczyzna jego zmieniła się na maxa
Znów się w ojczyźnie poczuł tak jak na obczyźnie
Tak to jest gdy się trochę świata liźnie
Poza tym w czasie gdy przebywał na saxach
Wyrobił sobie styl oraz gust na maxa
“Tam to by było nie do pomyślenia”
“Na świecie jest inaczej” rzucał niby od niechcenia
Znał prawie wszystkie domy mody paryskiej
Levis, Wrangler, Diesel -słowem wszystkie
Z tego powodu chodził ciągle nadęty
Jakby dręczyły go kosmiczne alimenty
Czuł że nie schlebia swoim gustom na maxa
Właśnie dlatego że pracował na saxach
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Ciągle na minusie tracił czas w autobusie
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Miał kiedyś żonę ale rozwiedziony
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Tak gastarbeitera życie poniewiera
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Praca na saxach szkodzi na maxa!
Jeśli życie chcesz zmarnować za granicę jedź pracować.
Tags: koledzy · malenczuk · muzyka · polska muzyka · rock · waglewski2 Comments
2 responses so far ↓
tak, mnie to też (?) (choć wbrew pozorom NIE ZNOSZĘ PL muzyki rock(r)okowej..;-) zdziwiło; a słyszałem ledwie niewiele z tej Puyty; i NAWET zastanawiałem sie, czyby jej nie nabyć (= zapomnianą droga Kupna
ładnie grają; i NAWET jak na Tak Miłych i Ynteligentynych Panóff, jakimi obaj2j Dżentelmeni są.
miłe.
miłe wydarzenie.
jak nie Co dzień.
niby groch z kapustą, a jakiż smakowity