Res Varia

Całkowicie subiektywne opinie o świecie, filmie, muzyce, emigracji, jedzeniu i Kanadzie…

Res Varia header image 2

Broken Flowers - Jim Jarmusch

March 5th, 2007 by kw

Broken Flowers Cover

Udalo mi się przypadkiem zdobyć w zeszlym tygodniu ostatni film Jima Jarmuscha czyli Broken Flowers. Tym, którzy nie widzieli gorąco polecam. Tym, którzy widzieli jakieś inne filmy Jarmuscha i nie są przekonani też polecam. W roli głównej występuje znany między innymi z bardzo sympatycznej roli w Lost in Translation Bill Murray. (Tak, wiem, że te filmy mają polskie tytuły, ale nie akceptuję językowych potworków i ‘autorskich przekładów’ które proponują tłumacze.) Ale nie tylko on. Poza nim pojawia się w doskonałej drugoplanowej roli Jeffrey Wright jako Winston, oraz kilka ciekawych kobiet: Sharon Stone, Julie Delpy czy Frances Conroy.

Broken Flowers

Film zaczyna się od tego, że Don Johnston (B. Murray) dostaje tajemniczą różową kopertę w dniu, w którym opuszcza go jego partnerka (J. Delpy). Koperta kryje tajemnicę, która zmusi Johnstona do podróży w poszukiwaniu swojej przeszłości, a ściślej kilku kobiet z którymi kiedyś był związany. Ot taka nie do końca sentymentalna podróż z kluczem. Jak to u Jarmuscha, nic tak do końca nie jest pewne i nie zawsze wiadomo jaka będzie następna scena. Film nie jest przesadnie cięzki, ale nie jest też na pewno sentymentalną komedią. Ot coś na pograniczu, tak jak Lost in Translation, choć oczywiście zupełnie od tamtego fimu inne. Najlepiej obejrzeć oba naraz w jakiś długi zimowy wieczór…

Broken Flowers

W podróży Johnstonowi towarzyszy doskonała muzyka, którą przygotował i zapakował mu jego przyjaciel Winston. Muzyki można posłuchać klikając ikonę odtwarzacza powyżej, pod okładką filmu. Jest to etiopski jazz z lat siedemdziesiątych. Na ścieżce filmowej znalazły się też inne, nie mniej ciekawe utwory, ale póki co propnuję niezwykłe brzmienia afrykańskiego jazzu. Naprawdę niezwykłe.

Broken Flowers

Tags:   · · · · · 3 Comments

Leave A Comment

3 responses so far ↓

  • 1 swert Mar 9, 2007 at 4:36 pm

    Jakos nie podobalo mie sie “Lost in Translation”, natomiast lubie wyraz twarzy powaznego Murray’a. Dziekuje - obejrze.

  • 2 swert Apr 5, 2007 at 5:28 am

    Dziekuje Ci za polecenie tego filmu, obejrzalam wczoraj i bardzo mi sie podobal. Murray swietny i filozofia zyciowa jego bohatera w pigulce rowniez. Na pewno obejrze znowu.

  • 3 makowski Apr 20, 2007 at 1:42 am

    ja mało oglądam; zwykle gdy wracam do domu. taka… dawka zejściowa z Rzeczywistości.
    a jak włączam — to zwykle w środku filmu. nie chce mi się sprawdzać, co to
    (ech, te piloty!;-) — to patrzę. albo nie.
    jak film ma KLIMAT — to zostaje.

    a ten miał…;-)
    i racja: niby nic, a coś. jakieś coś…